Strona główna Wiadomości Blogerka lifestylowa, o której mówi się, że zainspirowała postać Diabła ubiera się...

Blogerka lifestylowa, o której mówi się, że zainspirowała postać Diabła ubiera się u Prady, korzysta z bezpłatnych stażystów | Życie i styl

7
0


Mówi się, że była inspiracją dla postaci z „Diabeł ubiera się u Prady” i była osobistą asystentką Anny Wintour, więc Plum Sykes wie co nieco o żmudnym i często nieatrakcyjnym życiu stażystki w branży modowej.

Wydaje się jednak, że uznanie to nie obejmuje płacenia jej stażystom godziwego wynagrodzenia. Albo w ogóle jakąkolwiek pensję.

Sykes, redaktorka Vogue’a, uruchomiła własny Substack, który ma ponad 20 000 obserwujących – niektórzy z nich płacą 65 funtów za jej przemyślenia. Aby pomóc jej w prowadzeniu nowego biznesu, mieszkająca w Cotswolds pisarka zatrudnia studentów, którzy pomagają jej bezpłatnie. Spotkała się z krytyką za to, że w ogóle nie płaciła im nic za ich pracę.

Na blogu pojawiają się osobiste listy w postach, na przykład ten, w którym umieszcza się ranking jej ulubionych gości na podstawie tego, ile wydali na prezent, gdy pojawili się w jej domu.

Sykes nie tylko nie płaci studentom pomagającym w tym przedsięwzięciu, ale jeden z nich kupił jej hojne prezenty. Sykes pochwaliła się niedawno, że jedna z nich kupiła jej rękawiczki Hermès, które można kupić w cenie od 500 do 1000 funtów.

Pandora Sykes (niespokrewniona), była redaktorka magazynów i gazet, skomentowała pod wpisem na blogu internetowym dotyczącym bezpłatnych stażystów: „Pamiętam czasy, gdy pracowałam tylko za wydatki. W 2026 r. nie ma miejsca – ŻADNEGO – na niepłacanie swoim współpracownikom, niezależnie od ich wkładu”.

Plum jest spokrewniona z baronetem i której rodzina ma rozległą posiadłość przodków w Yorkshire, przyznała, że ​​w tej chwili nie płaci studentom, ale „miejmy nadzieję, że to się zmieni”.

Jej pradziadkiem był Mark Sykes, który w 1916 r. sporządził projekt porozumienia Sykes-Picot, które określało porozumienie między Francją a Wielką Brytanią dotyczące sposobu podziału ziem arabskich na Bliskim Wschodzie. Jest żoną potentata Toby’ego Rowlanda, multimilionera syna słynnego biznesmena Tiny’ego Rowlanda.

Mówi się, że Sykes był inspiracją dla stylowej i powściągliwej postaci Emily Blunt w „Diabeł ubiera się u Prady”; książka, na podstawie której powstał film, została napisana przez innego byłego asystenta Wintour.

Sykes powiedziała, że ​​jej obecni młodzi ludzie wykonują dla niej szereg zadań, w tym student neurologii, który pozyskiwał dla niej fotografów w Paryżu i pomagał w analizach, oraz studentka kreatywnego pisania, o której Sykes napisała w swoich mediach społecznościowych „niestrudzenie pracowała przez rok”. Inna stażystka, która studiuje w King’s College w Londynie, pomogła jej wymyślić historie i pomysły, a studentka z St Andrews zredagowała jej tekst i napisała podpisy „bardzo śliwkowym tonem głosu”.

Opisała jedną stażystkę jako wyglądającą jak Cindy Crawford w „bladoróżowym swetrze do krykieta Sporty and Rich z szylkretową opaską na włosy”, a drugą, która miała „mile złotych loków” i „cudowne ubrania”.

Wytyczne prawa pracy stanowią, że bezpłatne staże są zgodne z prawem tylko wtedy, gdy praca jest obowiązkowym wymogiem dla studenta w ramach studiów, jeśli ma charakter charytatywny lub gdy praca polega wyłącznie na obserwowaniu pracowników i niewykonywaniu żadnych zadań związanych z pracą. Sykes twierdzi, że jej stażyści należą do tej kategorii.

Jeśli stażysta wykonuje produktywną pracę, a nie jest pomocnikiem, ma prawo do krajowej płacy minimalnej. Poprzednie rządy namawiały sektory, w tym modę i media, aby zaprzestały zatrudniania bezpłatnych stażystów, twierdząc, że ci, którzy to robią, mogą zachowywać się niezgodnie z prawem.

Pracodawca Sykesa, Condé Nast, musiał wcześniej zapłacić swoim byłym stażystom 5,8 miliona dolarów w ramach ugody w ramach pozwu zbiorowego, w którym zarzucono wytwórni czasopisma zaniżone płace swoim pracownikom. W niektórych przypadkach stażyści zarabiali dolara na godzinę.

W niedawnym poście skarżyła się na brak bezpłatnych staży w firmie medialnej, pisząc: „Oficjalnie w Condé Nast nie ma staży. Stażyści nie są już przyjmowani. Ma to coś wspólnego z HR, bezpieczeństwem i higieną pracy czy inną biurokracją.”

Sophie Sajnani, która prowadzi uniwersytecką firmę konsultingową i pracuje z młodymi ludźmi, powiedziała: „Te przepisy istnieją nie bez powodu: aby pracownicy znali swoją wartość, mogli uczciwie negocjować i byli chronieni przed dyskryminacją. Condé Nast zamknęła swój program staży, gdy została zmuszona zmierzyć się z kosztami nieodpłatnej pracy. Dziesięć lat później ten sam model pojawia się ponownie – nie w instytucjach, ale za pośrednictwem osób mających władzę wystarczającą do jego odtworzenia”.

Odnosząc się do krytyki, Sykes powiedziała: „Są to osoby z doświadczeniem zawodowym, które odbyły kilka godzin dodatkowego doświadczenia zawodowego, obserwując mnie na przykład podczas spotkań związanych z modą. Pozwala im to zdobyć doświadczenie, punkty za kursy i pomóc im w przyszłej karierze”.

„Istnieje duża różnica prawna pomiędzy stażem zawodowym a formalnym, płatnym stażem, którym tak nie jest. Jest to bardzo swobodne. Czasami wykonywali dla mnie okazjonalne, niezaplanowane zadania, ale nie ma ustalonych godzin, a wszelkie zadania, które wykonali, są całkowicie dobrowolne. „

Carl Cullinane, dyrektor ds. badań i polityki w Sutton Trust, powiedział: „Staże są coraz ważniejszą drogą do najlepszej pracy i szokujące jest to, że w dzisiejszych czasach wielu pracodawców nadal płaci stażystom poniżej płacy minimalnej lub, co gorsza, wcale”.

Paul Nowak, sekretarz generalny TUC, dodał: „Bezpłatne staże, próby i obserwacja są zdecydowanie zbyt powszechne. A na tym zazwyczaj tracą młodzi ludzie ze środowisk robotniczych.

„Jeśli młodzi ludzie będą nadal wywierani presję, aby pracowali za darmo, potrzebne będą zmiany legislacyjne, które jasno pokażą, że nieodpłatna praca jest nielegalna”.

Sykes dodał: „Kiedy zamieściłem ogłoszenie, otrzymałem wiele podań od osób, które ukończyły już studia. Odzwierciedla to, jak trudny jest obecnie rynek pracy w mediach.

„Często pracowali już na pół etatu, a mimo to chcieli zdobyć bezpłatne doświadczenie zawodowe. Chociaż wiedziałem, że to prawdopodobnie ich jedyna droga do przedostania się do mediów, musiałem im powiedzieć, że biorę pod uwagę tylko osoby, które są jeszcze studentami i które mogą „zdobyć” punkty za swój dyplom w zamian za doświadczenie zawodowe, jakie mogę im dać.

„Odrzuciłem bardzo wiele osób. Radziłem im, że gdyby opuścili studia, nie mógłbym przeszkodzić im w zdobyciu płatnej pracy i na tym powinien się skupiać ich główny nacisk.