Strona główna Wiadomości Nowy budżet Trumpa ignoruje umierających Amerykanów i przekazuje rekordowe sumy amerykańskiej armii...

Nowy budżet Trumpa ignoruje umierających Amerykanów i przekazuje rekordowe sumy amerykańskiej armii | Administracja Trumpa

9
0


Amerykanie masowo umierają. Liczba zgonów z przyczyn możliwych do uniknięcia w Stanach Zjednoczonych – którym można zaradzić poprzez profilaktykę lub odpowiednią opiekę zdrowotną – znacznie przewyższa liczbę zgonów w większości innych krajów w uprzemysłowionym świecie. Co najważniejsze, Amerykanie umierają z powodu chorób uleczalnych prawie dwukrotnie częściej niż Hiszpanie, Francuzi, Japończycy i Australijczycy.

Najprawdopodobniej żyliby dłużej, gdyby mieli lepszy dostęp do opieki zdrowotnej. Amerykanie najczęściej rezygnują z wizyty u lekarza ze względu na jej koszt, najchętniej pomijają badania lekarskie i oszczędzają na lekach na receptę. Nie jest to zaskakujące, biorąc pod uwagę niezwykły brak publicznego ubezpieczenia zdrowotnego w Stanach Zjednoczonych. Amerykanie w swojej grupie rówieśniczej borykają się z najwyższymi wydatkami z własnej kieszeni na usługi medyczne.

Donald Trump najwyraźniej nie wierzy, że jest to sprawa najbogatszego narodu świata.

Jeśli zaproponowany w zeszłym tygodniu przez Biały Dom budżet na rok 2027 jest zadowalający, opieka zdrowotna nie jest problemem rządu: Departament Zdrowia i Opieki Społecznej (HHS) może spodziewać się cięć w budżecie o ponad 15 miliardów dolarów, czyli o 12% mniej w porównaniu z rokiem bieżącym.

Cięcia te zbiegają się z ubiegłorocznym wypatroszeniem budżetu na opiekę zdrowotną, kiedy prezydencka „wielka, piękna ustawa” (BBB) ​​obcięła w ciągu 10 lat o ponad 1 bilion dolarów rynki Medicaid i Affordable Care Act, głównie poprzez nałożenie na Medicaid uciążliwych wymogów dotyczących pracy, które według niektórych analityków popchną 15 milionów Amerykanów do utraty ubezpieczenia zdrowotnego.

Nieosiągalna opieka zdrowotna to nie jedyne wyzwanie, przed którym stoją Amerykanie, a które Trump uznał za nie jego problem. Brak niedrogiej opieki nad dziećmi jest głównym powodem, dla którego udział amerykańskich kobiet w rynku pracy należy do najniższych w świecie uprzemysłowionym. Jednak wydatki rządowe na wczesną edukację i opiekę nad dzieckiem również należą do najbardziej skąpych wśród zamożnych krajów.

Co Trumpa obchodzi? BBB wyraziło swoje nadrzędne zainteresowanie obniżeniem podatków dla zamożnych, oferując obniżkę podatków o 4,5 biliona dolarów w ciągu 10 lat, co zwiększy dochody po opodatkowaniu najbogatszych 10% populacji o 2,7%, co stanowi niezłą kwotę 13 622 dolarów na gospodarstwo domowe, według Biura Budżetowego Kongresu.

podwójny cudzysłów Przeciętnemu Amerykaninowi musi być trudno zrozumieć propozycję budżetu Trumpa inaczej niż jako zdradę

Kolejnym zainteresowaniem Trumpa jest twarda siła, aby lepiej zmiażdżyć swoich wrogów. W ubiegłym roku BBB przekazał Departamentowi Bezpieczeństwa Wewnętrznego kwotę 165 miliardów dolarów na „wykonanie mandatu prezydenta dotyczącego aresztowania i deportacji nielegalnych cudzoziemców będących przestępcami oraz zapewnienia Ameryce ponownego bezpieczeństwa”. W zeszłym tygodniu założył się, że dom opłaci większe wojsko. Jak to ujął w zeszłym tygodniu podczas wielkanocnego lunchu: „Musimy zadbać o jedną rzecz: ochronę wojskową. Musimy strzec kraju”.

To okazuje się drogie. Według niektórych szacunków Pentagon wydał 12,7 miliarda dolarów w ciągu pierwszych sześciu dni i 28 miliardów dolarów w nieco ponad pięć tygodni na wojnę z Iranem, która wydaje się nie mieć prawie nic wspólnego z ochroną kraju. Opublikowana w zeszłym tygodniu propozycja budżetu, która obcięła budżet HHS o 12% i cały budżet niezwiązany z obronnością o 10%, jasno mówiła, jakie sumy Brobdingnagiana Trump chce wydać na tego rodzaju rzeczy: 1,5 biliona dolarów tylko w 2027 roku. Około trzykrotność całego PKB Iranu i 42% więcej niż budżet na 2026 rok.

Przesłanie dla zwykłych Amerykanów brzmi: uważajcie. Cięcia w budżecie niezwiązanym z obronnością przewidziane we wniosku na 2027 r. nie są na tyle bliskie, aby pokryć wzrost wydatków na obronę. Biorąc pod uwagę niechęć Trumpa i Partii Republikańskiej do podatków, jest prawie pewne, że zaczną sięgać po resztę siatki zabezpieczającej, aby pokryć rachunek.

Trump był nawet skłonny ujawnić, choćby na chwilę, przesłanie, które z pewnością stanie się podstawą reklam ataków Demokratów, gdy tegoroczne wybory śródokresowe nabiorą rozpędu. „Nie jesteśmy w stanie zająć się opieką dzienną, Medicaid, Medicare i wszystkimi tymi indywidualnymi sprawami. Mogą to robić na szczeblu stanowym” – powiedział na przyjęciu wielkanocnym w Białym Domu. „Wszystkie te drobne oszustwa trzeba pozwolić państwom się nimi zająć”. Wiadomość była tak oburzająca, że ​​po opublikowaniu filmu z przemówieniami Trumpa na swojej stronie w serwisie YouTube Biały Dom ją usunął. Bezskutecznie, oczywiście. Rzeczy w Internecie żyją wiecznie.

Biały Dom twierdzi, że korupcja usprawiedliwia cięcia budżetu przeznaczonego na cele inne niż obronność: stwierdził, że obciął o 4 miliardy dolarów program zapewniający biednym gospodarstwom domowym dostęp do elektryczności, między innymi dlatego, że zmarli otrzymywali świadczenia. Pobrało 5 miliardów dolarów z budżetu Narodowych Instytutów Zdrowia, ponieważ „naruszyło zaufanie narodu amerykańskiego poprzez marnotrawstwo wydatków, wprowadzające w błąd informacje, ryzykowne badania i promowanie niebezpiecznych ideologii podważających zdrowie publiczne”.

Przeciętnemu Amerykaninowi musi być jednak trudno zrozumieć propozycję budżetu Trumpa inaczej niż jako zdradę. Dwukrotnie wygrał prezydenturę, głównie obiecując pomoc dla udręczonych amerykańskich robotników, na zawsze ignorowanych przez kosmopolityczne elity u władzy, inwestowanych w umowy o handlu zagranicznym i politykę otwartych granic. Propozycja budżetu potwierdza, że ​​jeśli kiedykolwiek było to szczere, to zobowiązanie to zostało już zapomniane.

Dane te niosą jednak ostrzeżenie dla prezydenta. Jeśli będzie nadal ignorował potrzeby swojej bazy, wkrótce może jej już nie być. Nie chodzi tu tylko o spadające wyniki sondaży. Chodzi o śmierć amerykańskich mężczyzn i kobiet. Oni są także jego wyborcami. Mógłby okazać im trochę troski.