Strona główna Wiadomości Manchester City ma niewielką przewagę w wyścigu o tytuł dzięki zdecydowanemu zwycięstwu...

Manchester City ma niewielką przewagę w wyścigu o tytuł dzięki zdecydowanemu zwycięstwu nad Chelsea | Pierwsza liga

6
0


Po sezonie zdominowanym przez długie rzuty, zapasy po stałych fragmentach gry i sztywną, nadmiernie kontrolowaną piłkę nożną, nagle przytłaczający kunszt i siła ognia, którymi dysponuje Manchester City, grożą przejęciem kontroli tam, gdzie jest to najważniejsze.

Ten mecz został odebrany Chelsea podczas zapierającego dech w piersiach ataku na początku drugiej połowy, a pod koniec nie można było nie odnieść tego samego do wyścigu o tytuł. Włącz muzykę „Szczęki” – krążą rekiny Pepa Guardioli. Po porażce Arsenalu z Bournemouth polała się krew, a po letniej pierwszej połowie City w końcu znalazło przewagę na Stamford Bridge.

Nie było żadnych przysług dla Arsenalu od bezdomnej Chelsea Liama ​​Roseniora. City nie oglądało się za siebie po przejęciu kontroli po kolejnym ważnym strzelcu bramki Nico O’Reilly’ego, coraz częściej zawodnika Guardioli na tę ważną okazję, oraz porywającym zaklęciu Rayana Cherki. Francuz odegrał kluczową rolę w zwycięstwie 3:0, dręcząc Chelsea szybką pracą nóg i wyczuciem podania. Cherki, który zgromadził obecnie 10 asyst w swoim pierwszym sezonie w Premier League, strzelił gole dla O’Reilly’ego i Marca Guéhi, a City na jeden mecz do rozegrania traciło sześć punktów do Arsenalu. Następnie drużyny spotkają się oczywiście na stadionie Etihad. Trwa wycinanie luki.

W wielu tytułach City wzywało do natychmiastowej reakcji na pomyłkę rywala. Niewielu jest bardziej biegłych w radzeniu sobie z presją i rzucaniu się na pierwsze oznaki słabości przeciwnika, a gdy mecz się rozpoczął, trudno było pozbyć się wrażenia, że ​​drużyna jest przygotowana na mocny atak.

Nie na początku, pamiętaj. Początkowo była nadzieja dla Arsenalu. Były bezcelowe podania, złe podania i nieodebrane połączenia ze strony City. Prawie nieprawdopodobne, że brakowało im wolności i często wyglądali na podatnych na szybkie, sprytnie skoordynowane kontrataki.

Chelsea była w stanie samozaparcia, a Enzo Fernández wciąż był nieobecny po flircie z Realem Madryt, ale pierwsza połowa była dojrzała. Andrey Santos grał pilnie razem z Moisésem Caicedo w środku pola. Chelsea starała się zagęścić przestrzeń, a kiedy skutecznie zwabiła prasę miejską, okazała się niebezpieczna. Cole Palmer zawsze chciał przejąć piłkę w połowie obrotu, a City było wstrząśnięte serią okazji dla Chelsea.

Palmer miał pierwszą okazję, uderzając w boczną siatkę. João Pedro groził, wymuszając blok Abdukodira Khusanova, a Chelsea cieszyła się, gdy grała piłką za Matheusem Nunesem na prawym obrońcy.

Pedro Neto wziął na siebie swojego portugalskiego kolegę i ostro obronił Gianluigiego Donnarummę. João Pedro rzucił się głęboko, odwrócił się i znalazł Marca Cucurellę, ale lewy obrońca był na spalonym, gdy minął Donnarummę.

Nico O’Reilly daje Manchesterowi City prowadzenie w drugiej połowie na Stamford Bridge. Zdjęcie: Tom Jenkins/The Guardian

City nie mogło znaleźć Erlinga Haalanda, chociaż zawsze zdarzały się momenty, w których się przełamywali. Kiedy jednak to zrobili, po szybkiej wymianie zdań i uwolnieniu O’Reilly’ego po lewej stronie, Robert Sánchez poradził sobie z uderzeniem Bernardo Silvy z dośrodkowania lewego obrońcy.

Słowa Guardioli w przerwie musiały zostać wygłoszone z przyzwoitym poziomem złości, ponieważ na początku drugiej połowy City grało inną drużyną.

Chelsea nie mogła poradzić sobie ze zmianą. To tutaj brakowało im przywództwa zawieszonego Fernándeza i kontuzjowanego Reece’a Jamesa. Nie było żadnej reakcji, gdy City, zdając sobie sprawę z powagi sytuacji, zwiększyło prędkość ich mijania, zaostrzyło kąty i zaczęło przecinać Chelsea.

Haaland po raz pierwszy zobaczył bramkę, ale źle skojarzył. Cherki strzelił z niewielkiej odległości i Chelsea nie musiała długo czekać na strzał. Zbyt powolni, by wyczuć niebezpieczeństwo, zapłacili za to, że nie wyszli, gdy Cherki bawił się nimi po prawej stronie. Zawodnik City nr 10 miał zbyt dużo czasu na podjęcie decyzji i po swoim wspaniałym dośrodkowaniu O’Reilly zdołał odbić się od Santosa, po czym posłał nie do zatrzymania główką obok Sáncheza.

O’Reilly, który dwukrotnie pokonał Arsenal w finale Carabao Cup, rozwinął talent do zdobywania ważnych bramek. Tymczasem Czerki był w swoim żywiole. Cztery minuty po rozpoczęciu przejął piłkę po lewej stronie, wbiegł do środka i minął kilka wyzwań z puchem. Następnie, gdy już miał oddać strzał, oszukał Chelsea, wbijając piłkę w lukę pozostawioną przez Jorrela Hato i Neto, pozostawiając Guéhiego, aby ukarał swój klub z dzieciństwa, mijając Sáncheza z niskiej odległości.

Chelsea, która poniosła piątą porażkę w ostatnich sześciu meczach we wszystkich rozgrywkach, była załamana. Gdy próbowali grać od tyłu, było 3:0. Caicedo wpadł w kłopoty i został pokonany przez Cherkiego i Jérémy’ego Doku, którzy galopowali środkiem pola, po czym z łatwością pokonali Sáncheza.

Miała miejsce znajoma wiosenna historia: chwiejność Arsenalu, po której nastąpiła szarża City. Zrobią sobie przerwę.