Strona główna Wiadomości Piętnaście dolców podpisu: narasta kryzys pieniężny w polityce USA | Katrinę vanden...

Piętnaście dolców podpisu: narasta kryzys pieniężny w polityce USA | Katrinę vanden Heuvel

11
0


Tej wiosny w Kalifornii można zarobić pieniądze i nie jest potrzebny żaden pomysł na start ani napięty scenariusz. Zamiast tego podpisy są jednym z najbardziej pożądanych towarów w stanie: kampanie płacą 15 dolarów za sztukę tym, którzy chcą je zebrać.

Dystrybutorzy petycji mogą podziękować Sergeyowi Brinowi za tę podwyżkę. Próbując zlikwidować proponowany w Kalifornii podatek dla miliarderów, współzałożyciel Google i inni lokalni potentaci finansują grupę polityczną, która podniosła obowiązującą stawkę podpisów zbieranych w ramach wsparcia dla środków zaradczych. Oczekuje się, że w sumie wrogowie podatku majątkowego wydadzą 75 milionów dolarów na próbę uchylenia tej propozycji. Sam Brin przekazał na ten cel 45 milionów dolarów – suma ta sugeruje, że byłoby go stać na wyższy podatek.

Miliarderzy oferujący nagrody za podpisy to najnowszy przejaw upokorzenia w systemie politycznym od dawna definiowanym przez machinacje bogatych. Niedawne wybory do Senatu w Teksasie, które wydano na reklamę ponad 125 milionów dolarów, były najdroższymi prawyborami w historii. W 2024 r. miliarderzy przekazali 19% wszystkich zgłoszonych darowizn na rzecz wyborów federalnych, podczas gdy Aipac i powiązany z nim Super Pac wydali prawie 100 mln dolarów. Tyle też planuje przeznaczyć jedna z grup zajmujących się sztuczną inteligencją w tegorocznych śródokresach. Wyścig zbrojeń w zakresie finansowania polityki pogłębia się. A wszystko, na co większość Amerykanów może sobie pozwolić w walce, to jeden głos.

Kryzys nasilił się od 2010 r., kiedy decyzją Sądu Najwyższego dotyczącą organizacji Citizens United zniesiono limity wydatków na niezależne korporacje na wybory, napędzając przypływ gotówki Super Paki i anonimowe organizacje non-profit wykorzystujące ciemne pieniądze, które obecnie dominują w naszej ekonomii politycznej. Cykl po cyklu odsetek pieniędzy, których nie da się wyśledzić, tylko wzrastał. W 2024 r. darowizny w ramach programu Super Pac o wartości 1,5 miliarda dolarów pochodziły od organizacji, które nie mają obowiązku podawania imienia i nazwiska swoich darczyńców.

Chociaż zalew dolarów podniósł na duchu wielu indywidualnych Demokratów i Republikanów, w sumie orzeczenie to dodało sił konserwatystom. W stanach, w których Organizacja Citizens United zniosła istniejące zakazy przekazywania darowizn od przedsiębiorstw, Republikanie otrzymali czteropunktową przewagę w wyborach, mimo że sami wyborcy nie przesunęli się na prawicę.

Poważne nierówności w dochodach również napędzają równoległy deficyt demokracji. 10% najbogatszych Amerykanów posiada obecnie 93% akcji na giełdzie, a liczba miliarderów w USA wzrosła o 50% w ciągu ostatnich ośmiu lat. Oznacza to większą pulę jednostek z zasadniczo nieograniczoną polityczną siłą nabywczą. Tylko 23 Amerykanów przekazało podczas wyborów w 2004 roku 1 milion dolarów lub więcej. Dwadzieścia lat później to samo zrobiło 408 osób.

Nawet teraz Sąd Najwyższy rozważa zniesienie jednego z ostatecznych ograniczeń nakładanych na duże pieniądze w polityce – ustawy ograniczającej kwoty, jakie organizacje partyjne mogą wydawać na koordynację kampanii. Takie postępowanie oznaczałoby jednak zaostrzenie status quo, które i tak jest już wyjątkowo niepopularne: ponad trzy czwarte Amerykanów nie zgadza się z orzeczeniem Citizens United, a około 80% twierdzi, że darczyńcy wywierają nadmierny wpływ na Kongres.

Biorąc pod uwagę reakcyjny Sąd Najwyższy, w najbliższej przyszłości jest mało prawdopodobne, aby uchwała Citizens United została odrzucona. Oznacza to, że uchylenie tej decyzji wymagałoby uchwalenia poprawki do konstytucji – a w ciągu ostatniego półwiecza ratyfikowano tylko dwie takie poprawki.

Istnieją jednak inne sposoby na zrównoważenie szali, w tym finansowanie wyborów publicznych, które pomogło Zohranowi Mamdaniemu zapewnić sobie w zeszłym roku zwycięstwo burmistrza Nowego Jorku. Programy te, wdrażane obecnie w 15 stanach i Waszyngtonie, zapewniają dotacje, bony i fundusze uzupełniające, które zwiększają siłę małych darowizn. Zachęca to polityków do zabiegania o względy opinii publicznej, a nie tylko wielkich darczyńców, i otwiera drogę do urzędów politycznych tym, którym brakuje sieci zamożnych zwolenników. W zamian za akceptację finansowania ze środków państwa kampanie zgadzają się na wprowadzenie środków nadzoru i przejrzystości.

Citizens United można również obejść poprzez nowatorskie manewry prawne. Jak napisał w 1819 r. główny sędzia John Marshall, korporacja jest „zwykłym tworem prawa” – i chociaż Sąd Najwyższy orzekł, że takie stworzenia mają prawo rozrzucać pieniądze w czasie wyborów, same państwa posiadają znaczną władzę w zakresie definiowania uprawnień, jakie przyznają podmiotom posiadającym osobowość prawną.

W Montanie organizatorzy zbierają obecnie podpisy pod nowym, odważnym rozwiązaniem dotyczącym głosowania, mającym na celu wykorzystanie tej władzy. Jeśli Inicjatywa na rzecz Przejrzystych Wyborów zostanie przyjęta, stworzy nowe prawo pozbawiające korporacje możliwości angażowania się w wydatki wyborcze, a firmy spoza stanu będą również zobowiązane do przestrzegania tego rozwiązania podczas prowadzenia działalności w Montanie. Grupy branżowe już próbują odrzucić tę propozycję, ale zaledwie w zeszłym tygodniu spotkały się z porażką, kiedy stanowy sąd najwyższy orzekł, że rozpatrywanie petycji może być kontynuowane.

Na szczeblu partii Narodowy Komitet Demokratów debatuje obecnie nad metodami ograniczenia wpływu ciemnego pieniądza w przyszłych prawyborach. W ostatnich latach coraz więcej Demokratów deklarowało odrzucenie finansowania korporacji przez Pac. To niewielka, ale podnosząca na duchu oznaka postępu, przynosząca wymierne korzyści dla kandydatów: wyborcy obu partii chętniej przekazują datki, głosują na polityków i ufają politykom, którzy odrzucają pieniądze Pacytu.

Bez reakcji Kongresu nie udało się powstrzymać nieodpowiedzialnego prezydenta prowadzącego niepotrzebną wojnę, Ameryka kulejąc zbliża się do swoich 250. urodzin. Aby wycofać się z krawędzi, będziemy musieli przywrócić wiarę społeczeństwa w nasze wybory – a to zaczyna się od usunięcia ich z rynku.

Katrina vanden Heuvel jest redaktorką i wydawcą „Nation”, członkinią Rady ds. Stosunków Zagranicznych oraz współpracownikiem „Washington Post”, „New York Times” i „Los Angeles Times”