Strona główna Wiadomości Mam tylko jeden sekret przed mężem. Jeśli to przeczyta, nawet to zniknie...

Mam tylko jeden sekret przed mężem. Jeśli to przeczyta, nawet to zniknie | Emmę Beddington

10
0


Jak złe są sekrety w związku? Właśnie nad tym się zastanawiałem, odkąd obejrzałem Dramat, nieco głupi, choć sprytnie zabawny pojazd Zendayi i Roberta Pattinsona opowiadający o tym, co się dzieje, gdy odkryjesz niewyobrażalną stronę kogoś, kogo wydawało ci się, że znasz całkowicie.

Wszyscy dochowujemy tajemnic – małe badanie opublikowane w styczniu wykazało, że respondenci ukrywali średnio dziewięć rodzajów tajemnic (rzeczy, których można się spodziewać: powiedziane kłamstwa, romantyczne pragnienia, zachowania seksualne, pieniądze). Najważniejsze z nich pojawiały się średnio co dwie godziny, co miało potencjalnie negatywny wpływ na samopoczucie psychiczne.

Jednak w kontekście związku nie sądzę, że muszą być złe. Tajemnica jest seksowna, prawda? Cholewka poprawiająca relacje; lub przynajmniej sposób na uchronienie partnera przed ponurą wiedzą na temat twojej grzybicy paznokci lub, co znacznie gorsze, zakochania się w Borisie Johnsonie (niedawny artykuł w „Cut” sugerujący, że otwarte dzielenie się zauroczeniami z drugą połową było zdrowe, przeraziło mnie). W zasadzie popieram francuski pogląd, że posiadanie „tajemnicy jardinu” jest psychologicznie zdrowe, a zaplecze, które nie jest niczyją sprawą, tylko twoją (nie ma w tym nic dziwnego, biorąc pod uwagę język, który zapewnił nam „mistykę” i „frisson”). Jakie niepowściągliwe emocjonalnie dziecko musi mówić wszystko swojej drugiej połówce?

Tak naprawdę jednak znam mojego męża od ponad 30 lat i w tym momencie faktycznie dzielimy jeden mózg – dobry czy zły, niewiele o sobie nie wiemy. Zdaję sobie sprawę, że kuszę los, oświadczając, że nie mogę dać się oślepić tak zaskakującemu odkryciu, jak postać Pattinsona, ale i tak to mówię: absolutnie nie ma mowy. Na początku tego roku przez kilka tygodni musiałam ukrywać przed nim tajemnicę kogoś innego, co było niewłaściwe i głęboko niekomfortowe. Nie chcę tego znowu robić. Właściwie mój największy i najbardziej winny sekret polega obecnie na tym, że gdy tylko wychodzi, wyłączam nasz okropnie głośny robot sprzątający i pozwalam mu zakładać, że ma awarię. Teraz się na to nabrałam (i podejrzewam, że i tak wiedział). Moim sekretem Jardinu jest jałowe patio.

Emma Beddington jest felietonistką Guardiana