Za moją sugestią przenieśliśmy z mężem jego ojca do przybudówki babci naszego domu. Stało się tak z dwóch powodów. Po pierwsze, miał problemy zdrowotne i wyraźnie się starzał, więc pomyśleliśmy, że w końcu będzie musiał z nami zamieszkać. Po drugie, chcieliśmy założyć rodzinę i naiwnie myślałam, że moglibyśmy mieć opiekę nad dziećmi z zamieszkaniem.
Mamy teraz małe dziecko i chociaż mój teść jest przydatny na wiele sposobów, nie jest w stanie zapewnić opieki nad dzieckiem, ponieważ jest słabszy emocjonalnie i fizycznie, niż myślałem, a poza tym musimy radzić sobie z jego bardzo wrażliwym i trudnym nastrojem, który pogarsza się wraz z wiekiem.
Nie czuję, że zapisałam się, aby zarządzać jego regulacją emocjonalną, jednocześnie radząc sobie z tym samym w przypadku mojego małego dziecka, ale czułabym się jak potwór, gdybym zasugerowała, żebyśmy znów mieszkali osobno. Czuję też, że to moja wina, bo mam nierealistyczne oczekiwania co do tego, jak może mi pomóc i nie jestem przygotowana na to, że będę „rodzicielstwem kanapkowym”. Co powinienem zrobić?
Eleonora mówi: Jednoczesna troska o ojca męża i dziecko daje ci dwa razy większe obciążenie, podwójne poczucie winy i połowę mniejszych możliwości. Nic dziwnego, że uważasz tę zmianę za ważną.
Z Twojego listu wynika, że spodziewałaś się i miałaś nadzieję, że otrzymasz umowę o opiekę nad dzieckiem, a nie, że o niej rozmawiałaś lub się na nią zgodziłaś. Chociaż nie zapisałeś się, aby zarządzać jego regulacją emocjonalną, zapisałeś się, aby mieć go w domu, a względy, które doprowadziły do tej decyzji, należało wcześniej sprawdzić. Myślę więc, że fakt, że zaprosiłeś tę zmianę, oznacza, że masz dodatkową odpowiedzialność.
Nie jest to jednak nieograniczone. Nie musisz żyć w nieszczęściu. Nie musisz narażać dobra dziecka ani poważnie szkodzić swojemu. Obowiązki, które masz teraz, mogą przeważyć nad tymi, które podjąłeś w przeszłości.
Cokolwiek się stanie, wygląda na to, że w przyszłości będziesz potrzebować lepszych informacji. Ważne rzeczy okazały się niespodziankami; jego słabość, opieka nad dziećmi, wahania emocjonalne.
Myślę, że decydując, dokąd zmierzasz, potrzebujesz szczegółowego zestawienia faktów. Jakie są jego ograniczenia fizyczne? Kiedy można się spodziewać, że się zmienią? Jakiej opieki będzie potrzebował i kiedy? Ile to będzie kosztować? Kto płaci? Co to się zmienia w zależności od tego, gdzie mieszka? Jak kontynuacja takiego układu wpłynie na Twoje dziecko i Twoje zdrowie – ile godzin w tygodniu będziesz mieć dla siebie? Gdy? Za którą część odpowiada Twój mąż? Nigdy więcej niespodzianek, którym można zapobiec.
Wiem, że trudno o tym mówić, bo jego środek ciężkości to coś, czego naprawdę nie lubimy akceptować. Śmierć. Choroba. Fakt, że chcieć zrobić wszystko, może nie wystarczyć, aby oznaczać, że możemy. Możliwość, że istnieją granice tego, co zrobimy dla ludzi, których kochamy. Musimy jednak wiedzieć różne rzeczy, zanim podejmiemy decyzję, w przeciwnym razie po prostu będziemy uprawiać hazard.
Po drugie, pomoc pomaga. Stoisz przed ogromnym obciążeniem opiekuńczym. To naprawdę ważne, żeby nie dać się w tym odizolować. Większość ludzi opiekuje się starszymi krewnymi tylko raz lub dwa razy, więc może to oznaczać skrajną samotność: słabość pojawia się w Twojej rodzinie i po raz pierwszy sobie z nią radzisz. Ale poza sceną trwa cały kryzys, związany z mieszkalnictwem, emeryturami i opieką zdrowotną, wypełniony innymi ludźmi, którzy przynajmniej rozumieją, z czym masz do czynienia. Przynajmniej upewnij się, że dzielisz się tym obciążeniem ze swoim mężem. Włączenie tak dużej pomocy i wiedzy specjalistycznej, jak to tylko możliwe, nie polega tylko na tym, aby dać sobie chwilę wytchnienia – są pewne sprawy, z którymi nie powinnaś zajmować się sama, na przykład to, czy wahania nastroju dziecka są normalne, czy też oznaką pogorszenia funkcji poznawczych.
Na koniec uważam, że bardzo ważne jest, aby nie myśleć o tym jak o rodzicielstwie kanapkowym. Jesteś uwięziona, to prawda, ale nie jesteś jego rodzicem, a on nie jest twoim dzieckiem. Dla Twojej i jego godności ważne będzie, aby tak nie myśleć. Wystarczająco trudno jest być postrzeganym przede wszystkim jako „stary” i należy się tym zająć. Jaka była jego młodość, czego nie widziałeś, życie, zanim go poznałeś – jako kogo chciałbyś być postrzegany, gdybyś za 30 lat mieszkał ze swoim dzieckiem i jego współmałżonkiem?
Może uczciwie będzie poprosić go, aby się wyprowadził – aby kierował nim to, co najlepsze teraz, a nie to, czego podejmowałeś się w przeszłości. Jednak decyzja ma mniejsze znaczenie niż sposób jej podjęcia: wymaga znacznie większej ilości informacji i dyskusji.
Zadaj pytanie Eleonorze
Jeśli masz problemy z użyciem formularza, kliknij tutaj. Przeczytaj warunki korzystania z usługi tutaj i politykę prywatności tutaj