Strona główna Życie i styl „Rozległa, zalesiona dzicz nie wygląda jak Anglia”: zwiedzanie lasu Kielder w Northumberland...

„Rozległa, zalesiona dzicz nie wygląda jak Anglia”: zwiedzanie lasu Kielder w Northumberland | Wakacje w Northumberland

6
0


Głęboko w Lesie Kielderskim, po północnej stronie rozległego Wody Kielderskiego, stoi Silvas Capitalis, gigantyczna, dwupiętrowa drewniana głowa, jedna z najbardziej uderzających z 20 rzeźb schowanych między sosnami. To niesamowity widok, niemal szokujący; ma uchylone usta, jakby zdumiony wszystkim, co widzi. To moja pierwsza wizyta w Kielder i moja twarz przybrała podobny wyraz, odkąd wysiadłam z samochodu nad brzegiem jeziora, próbując ogarnąć skalę roztaczającego się wokół mnie krajobrazu.

Kielder nie wygląda jak Anglia – przynajmniej nie ta Anglia, którą znam. Po pierwsze, jest ogromny; 250 mil kwadratowych (648 km2), z 158 m drzew, głównie świerków sitka sadzonych ręcznie. I chociaż jest to plantacja, panuje tam klimat dzikiej przyrody, który przypomina mi Finlandię lub Kanadę; wielki obszar natury w jej najintensywniejszym wydaniu. To działający las, w którym zatrudnionych jest 500 pełnoetatowych pracowników (nie licząc turystyki), a w roku 2026 przypada setna rocznica pierwszych nasadzeń, kiedy Wielka Brytania potrzebowała rezerw drewna ze względu na wymagania pierwszej wojny światowej.

Rzeźba Silvasa Capitalisa jest jednym z sześciu schronów na Lakeside Way wokół Kielder Water. Zdjęcie: Christopher Thomond/The Guardian

Opuszczone wrzosowiska wokół zamku Kielder zostały wskazane jako odpowiednie miejsce pod nowy las przez Roya Robinsona, który odegrał kluczową rolę w utworzeniu Komisji Leśnictwa w 1919 r. „Był wizjonerem” – mówi Alex MacLennan, członek zespołu Kielder od ponad 20 lat. „To był kraj o trudnych rolnictwie, ale idealny do leśnictwa. Pierwotnie planowano wybudować osiem wiosek, w których mogliby mieszkać robotnicy zajmujący się drewnem. Jednak trzydzieści lat później, kiedy pierwsze drzewa były gotowe do wycięcia, mechanizacja i nowe narzędzia, takie jak piły łańcuchowe, sprawiły, że potrzebowali tylko trzech.”

podwójny cudzysłów Staranne zarządzanie Kielderem uczyniło z niego punkt odniesienia dla leśnictwa w Wielkiej Brytanii, zwłaszcza dla turystyki o niewielkim wpływie, która została starannie uwzględniona

Wszystko to oznacza, że ​​rozwój lasu jest minimalny; główny obszar turystyczny znajduje się nad brzegiem morza Kielder, gdzie między drzewami ukrytych jest 50 dyskretnych domków letniskowych, z których część została zniszczona, gdy pięć lat temu szalała burza Arwen, która powaliła milion drzew w lesie i szerzej rozumianym parku narodowym Northumberland. „Nadanie temu miejscu zupełnie innego charakteru” – mówi Gary Storey, dyrektor generalny Waterside, „i szansa na ponowne zasadzenie różnych gatunków pochodzących z Wielkiej Brytanii – brzozy brodawkowej, dębu, osiki, dzikiej wiśni – czegoś innego niż świerk sitka”.

Staranne zarządzanie Kielderem sprawiło, że stał się on punktem odniesienia dla leśnictwa w Wielkiej Brytanii, zwłaszcza dla starannie uwzględnionej turystyki o niewielkim wpływie na środowisko. Oprócz Kielder Waterside istnieje kilka miejsc noclegowych, w tym Calvert Kielder, który oprócz oferowania domków z własnym wyżywieniem specjalizuje się w przerwach na opiekę zastępczą wypełnionych dostępnymi atrakcjami w lesie. Istnieją również odległe miejsca z udogodnieniami, w których można zaparkować samochody kempingowe za 15 GBP za noc i pole namiotowe (boisko dla dwóch osób 20 GBP). „Nie jesteśmy firmą Center Parcs i nigdy nie będziemy” – mówi Liz Blair, dyrektor Kielder Partnership, kiedy rozmawiamy przy kawie. „Ale pracujemy nad tym, aby był dostępny i przyjazny dla każdego, niezależnie od tego, jak chcesz się nim cieszyć”.

Obserwatorium Kieldera. Zdjęcie: Renato Granieri/Alamy

Wiele osób, które odwiedzają, w tym ja, wyrusza wzdłuż Lakeside Way; trasa o długości 26 mil (42 km), która otacza Kielder Water, łącząc dzieła rzeźbiarskie i zanurzając spacerowiczów i rowerzystów w gęstym lesie. Kiedy odwiedzam, cisza wisząca między drzewami wydaje się tak gęsta, że ​​można ją dotknąć; przerywane jedynie okazjonalnym szczekaniem dzięcioła wołającego o partnera.

Ale jeśli w ciągu dnia Kielder jest cichy, w nocy staje się niemal nieziemski; ciemna jak smoła pustka pozbawiona prawie wszelkich oznak życia, z wyjątkiem jasnych gwiazd pierwszego w Anglii parku ciemnego nieba (międzynarodowego parku ciemnego nieba w Northumberland). Jadąc do obserwatorium, cieszę się, że w samochodzie mam obok siebie moją siostrę Caroline, która podtrzymuje potok rozmów, gdy dwukilometrowa trasa terenowa wije się coraz bardziej w cichy las.

Kiedy tam przyjeżdżamy, odbywa się festiwal ciemnego nieba w Northumberland i pozwalamy sobie na fascynującą (choć nieco naukową) rozmowę na temat egzoplanet (planet poza naszym Układem Słonecznym), po czym stawiamy czoła przenikliwemu mrozowi i przechodzimy do sali z teleskopem. Niestety jest pochmurno, ale wciąż jest to niezwykłe miejsce, w którym pracują zarówno zawodowi astronomowie, jak i pasjonaci ochotnicy.

podwójny cudzysłów. Jadąc z zabudowanej południowo-wschodniej części, surowe, nietknięte krajobrazy są piękne – cisza i spokój, niespotykane nigdzie indziej w pobliżu domu

Kielder to miejsce samych superlatywów; Największy las w Anglii, największe pod względem pojemności sztuczne jezioro w Wielkiej Brytanii, najciemniejsze niebo i prawdopodobnie najbardziej przerażające trasy dla rowerów górskich w kraju. 1 maja oficjalnie zostanie otwarta trasa Deadwater Double Black Downhill – usiana skałami, wypełniona półkami i przyprawiająca o zawrót głowy trasa, po której nie chciałbym chodzić, nie mówiąc już o rowerze. To jedna z kilku nowych inicjatyw zaplanowanych z okazji stulecia, m.in. nowy szlak dla dzieci „Pokój na miotle” na podstawie książki Julii Donaldson i Axela Schefflera; weekend obchodów Kieldera (4-6 września); oraz ponowne otwarcie zamku Kielder latem po gruntownym remoncie.

Niebo nocą w Obserwatorium Kieldera

Las może być rozległy, ale to tylko jedna część parku narodowego Northumberland; najmniej zaludniony i najmniej odwiedzany z 15 parków narodowych w Wielkiej Brytanii. Pochodząc z zabudowanej południowo-wschodniej części miasta, surowe, nietknięte krajobrazy charakteryzują się niezwykłym pięknem – ciszą i spokojem, których nie można porównać z żadnym innym miejscem położonym bliżej domu. Historia też jest imponująca; zanurzamy się w ruinach rzymskiej fortecy w Vindolanda, wybieramy się na smagany wiatrem spacer wzdłuż Muru Hadriana i rozgrzewamy się bajecznie pożywnym lunchem złożonym z kiełbasy Cumberland, puree z musztardy i gęstego sosu cebulowego w wielowiekowej gospodzie Twice Brewed Inn.

Ale nic nie równa się mojemu popołudniowemu wibrowaniu na szczycie Deadwater Fell w furgonetce Alexa Komisji Leśnej. Stojąc na samym szczycie, 571 metrów (1900 stóp) nad poziomem morza, mam wrażenie, że widzę wiecznie; panoramiczny widok 360 stopni, od wzgórz Cheviot na północnym wschodzie po szczyty zachodniej Krainy Jezior i ośnieżone wzgórza Pentland Hills wznoszące się w stronę Edynburga niczym wielkie białe bezy. To naprawdę budzi podziw. Cieszę się, że nie muszę zjeżdżać na rowerze górskim.

Wycieczkę wsparły domki Visit Northumberland, Visit Kielder i Crabtree & Crabtree. Birks Stable Cottage może pomieścić sześć osób, cena od 472 funtów za trzydniową przerwę