WASZYNGTON: Prezydent USA Donald Trump w poniedziałek nie chciał powiedzieć, czy nowo mianowany najwyższy przywódca Iranu ma „cel na plecach”, ale dał jasno do zrozumienia, że jest niezadowolony z wyboru Teheranu, nazywając go „doprowadzi to do kolejnych tego samego”.
Zapytany podczas konferencji prasowej w Doral na Florydzie, czy nowy przywódca Iranu był celem, Trump odpowiedział: „Nowy przywódca, masz na myśli syna?… Byłem rozczarowany ich wyborem”, po czym dodał: „Nie chcę powiedzieć, czy tak jest (cel na plecach).”
Naciskany ponownie pod koniec sesji, powtórzył, że nie będzie komentował żadnej decyzji dotyczącej ukierunkowania celów, ale powtórzył swoją szerszą frustrację, mówiąc, że naród irański to „niesamowity naród, ale system, który mają, prowadzi jedynie do niepowodzeń”.
Uwagi te pojawiły się dzień po tym, jak irańskie Zgromadzenie Ekspertów formalnie mianowało Mojtabę Chamenei – syna zmarłego najwyższego przywódcy ajatollaha Alego Chameneiego – na następcę swojego ojca po jego śmierci w amerykańsko-izraelskim strajku. Sukcesja konsoliduje władzę w kręgach duchownych i sygnalizuje ciągłość twardogłowej postawy Teheranu w czasie bezpośredniej konfrontacji militarnej.
Choć Trump powstrzymał się od wyraźnego grożenia nowemu przywódcy, jego odmowa wykluczenia obrania go za cel pozostawia celową dwuznaczność w niepewnym momencie konfliktu.
Stopa wojenna, ale uwaga na Irak
Przemawiając wcześniej do Republikanów w Izbie Reprezentantów, Trump oświadczył, że „wygraliśmy już na wiele sposobów, ale nie wygraliśmy wystarczająco” i upierał się, że Stany Zjednoczone „nie ustąpią, dopóki wróg nie zostanie całkowicie i zdecydowanie pokonany”.
Jednocześnie przywołał wnioski z wojny w Iraku, przestrzegając przed destabilizacją struktur państwowych. „Zwolniliśmy wszystkich i skończyliśmy z ISIS. Nikt tego nie chce” – powiedział.
Zapytany, kogo wolałby widzieć na czele Iranu, Trump odpowiedział, że opowiada się za zmianami wewnętrznymi, mówiąc: „Podoba mi się pomysł wewnętrznej (zmiany), ponieważ się sprawdza”, podając jako przykład Wenezuelę.
Z komentarza wynika, że administracja wolałaby raczej ewolucję polityczną w Iranie niż narzuconą z zewnątrz zmianę reżimu, nawet w obliczu kontynuowania operacji wojskowych. Może to zniechęcać także zwolenników byłego księcia koronnego, którzy postrzegają go jako przyszłego króla Iranu.
Trump zasugerował także, że konflikt może wchodzić w decydującą fazę. Powiedział, że Stany Zjednoczone poczyniły „znaczne postępy” i że operacja może być „całkiem zakończona”.
Następnie stwierdził, bez wchodzenia w szczegóły, że w Teheranie „zniknęły dwa poziomy przywództwa”.
Według prezydenta armia amerykańska zaatakowała od początku wojny ponad 5000 celów, ale „niektóre z najważniejszych celów pozostawia na później, na wypadek, gdybyśmy musieli to zrobić” ponownie, co wskazuje, że opcje eskalacji pozostają rozważane.
Ropa naftowa, sankcje i Chiny
W obliczu gwałtownego wzrostu cen ropy na świecie w wyniku walk Trump oświadczył, że „odstąpi od niektórych sankcji związanych z ropą (na niektóre kraje), aby obniżyć ceny”. Nie określił, jakie sankcje ani które kraje mogą na nich skorzystać.
Argumentował, że wojna może ostatecznie obniżyć ceny ropy w dłuższej perspektywie i wskazał Chiny jako kraj, który najbardziej skorzystałby na stabilności w Cieśninie Ormuz, kluczowym szlaku tranzytowym importu energii.
Sugestia selektywnego zniesienia sankcji wprowadza do konfliktu potencjalnie istotny wymiar gospodarczy, choć szczegóły pozostają niejasne.
Kontrowersje dotyczące strajku szkolnego
Odnosząc się do doniesień, że rakieta Tomahawk mogła trafić w szkołę dla dziewcząt w Iranie, Trump zasugerował, że inne kraje mogą posiadać podobną broń, określając ją jako „ogólną”. Jednakże rakiety Tomahawk nie są bronią generyczną; wystawiają je Stany Zjednoczone, Wielka Brytania i Australia, ale nie Iran.
Naciskany dalej Trump stwierdził, że „nie wie wystarczająco dużo” o ataku na szkołę i czeka na raport z dochodzenia. „Będę skłonny żyć z raportem” – dodał.
Różnice wewnątrz administracji
Trump ujawnił także różny poziom entuzjazmu w swojej administracji przed rozpoczęciem kampanii wojskowej, mówiąc, że wiceprezydent JD Vance był „mniej entuzjastycznie” nastawiony do rozpoczęcia wojny.
Wskazał jednak, że Vance zgodził się z decyzją, gdy stało się jasne, że prezydent popiera działania wojskowe.
Jeśli chodzi o dyplomację, Trump powiedział, że w poniedziałek odbył „bardzo dobrą rozmowę” z prezydentem Rosji Władimirem Putinem, który, jak powiedział, „chce być pomocny” na Bliskim Wschodzie. „Powiedziałem: «Mogłabyś być bardziej pomocna, kończąc wojnę ukraińsko-rosyjską»”.
Dodał, że regionalne mocarstwa, takie jak Arabia Saudyjska i Zjednoczone Emiraty Arabskie, były początkowo neutralne, ale zmieniły stanowisko po ataku Iranu.
Dlaczego czas ma znaczenie
Wypowiedź prezydenta padła wkrótce po potwierdzeniu przez Iran nominacji Mojtaby Chamenei. Pozwala to na jaśniejszą ocenę tego, co może okazać się najistotniejszym elementem wymiany: nie wyraźne zagrożenie, ale strategiczna niejednoznaczność.
Odmawiając potwierdzenia, czy nowy najwyższy przywódca jest celem, jednocześnie krytykując wybór i utrzymując presję militarną, Trump zachował elastyczność operacyjną, nie formalnie rozszerzając celów wojny.
W konfliktach tej skali to, czego amerykański prezydent nie chce powiedzieć, może mieć równie konsekwencje, jak to, co deklaruje otwarcie.








