Strona główna Świat Dziennik wojenny, dzień 16: Trump traci inicjatywę z powodu niechęci sojuszników, Iran...

Dziennik wojenny, dzień 16: Trump traci inicjatywę z powodu niechęci sojuszników, Iran buntuje się – Świat

7
0

Wydaje się, że Iran poszerza teatr konfliktu szybciej, niż Waszyngton jest w stanie przełożyć presję militarną na wpływ polityczny.

W szesnastym dniu wojny amerykańsko-izraelskiej z Iranem konflikt nadal szalał na wielu teatrach, podczas gdy Teheran i jego regionalni sojusznicy wywierali presję poprzez ataki rakietowe, ataki zastępcze i zakłócenia na morzu. Tymczasem kampania amerykańska i izraelska wykazała ograniczony postęp w zmuszaniu Iranu do ponownego otwarcia Cieśniny Ormuz, co obecnie wydaje się być ich bezpośrednim celem.

Ogólny przebieg wojny wskazuje obecnie na stałe poszerzanie się pola bitwy. Podczas gdy siły amerykańskie i izraelskie zachowują wyraźną przewagę w powietrzu i nadal prowadzą głębokie uderzenia w Iranie i w całym Libanie, irański odwet nie słabnie, a sieć sojuszniczych grup sprzymierzonych z Teheranem stopniowo wciąga dodatkowe fronty do konfrontacji.

W ciągu ostatnich 24 godzin siły amerykańskie i izraelskie przeprowadziły dalsze ataki rakietowe i powietrzne na cele w środkowym i zachodnim Iranie, w tym na obiekty przemysłowe, bazę lotniczą powiązaną z Korpusem Strażników Rewolucji Islamskiej (IRGC) oraz infrastrukturę powiązaną z danymi wywiadowczymi i mapami satelitarnymi. Ataki te miały na celu degradację potencjału militarnego i logistycznego Iranu.

Ormuz, obecnie casus belli

Ponieważ prezydent Trump w coraz większym stopniu postrzega ponowne otwarcie Cieśniny Ormuz jako centralny casus belli wojny, stara się poszerzyć koalicję wokół tego celu, wzywając sojuszników USA i głównych partnerów handlowych do wniesienia zasobów morskich na rzecz zabezpieczenia drogi wodnej.

Publicznie wezwał kraje takie jak Wielka Brytania, Francja, Japonia, Korea Południowa i inne do rozmieszczenia okrętów wojennych lub zapewnienia wsparcia logistycznego w celu eskortowania ruchu handlowego przez Cieśninę, argumentując, że zakłócenia zagrażają obecnie globalnym dostawom energii, a nie jedynie interesom amerykańskim.

Jak dotąd reakcja była jednak ostrożna – kilku partnerów niechętnie dawało się bezpośrednio wciągnąć w konfrontację, a niektóre rządy ograniczały swoją rolę do przygotowań lub konsultacji obronnych, zamiast angażować siły w misję.

Strajki trwają

W tym samym czasie izraelskie operacje powietrzne kontynuowały ataki przeciwko pozycjom Hezbollahu w Libanie, uderzając w obiekty dowodzenia na południowych przedmieściach Bejrutu i miejsca startów na południu kraju. Libańskie ministerstwo zdrowia podało, że od czasu nasilenia działań wojennych pod koniec lutego zginęło ponad 800 osób, a liczba przesiedleń w Libanie przekroczyła 800 000.

Według doniesień izraelscy planiści wojskowi badają możliwości ewentualnej operacji lądowej w kierunku rzeki Litani, jeśli ataki rakietowe i drony będą kontynuowane.

Pomimo tych ataków irańska kampania rakietowa i dronowa nie wykazuje oznak spowolnienia. Źródła izraelskie szacują, że od początku wojny w kierunku terytorium Izraela wystrzelono około 400 rakiet balistycznych. Świeże fale szesnastego dnia uderzyły w obszary wokół środkowego Izraela i Ejlatu, powodując uszkodzenia strukturalne i obrażenia, podczas gdy irańskie media twierdziły, że strajk uderzył w obiekty powiązane z tajnym izraelskim Instytutem Badań Biologicznych w Ness Ziona.

Irańskie zapory ogniowe w coraz większym stopniu atakują także region Zatoki Perskiej. W ciągu ostatnich 24 godzin w Arabii Saudyjskiej, Zjednoczonych Emiratach Arabskich, Bahrajnie, Kuwejcie i Katarze zgłoszono połączenie rakiet balistycznych i dronów.

Władze Kuwejtu podały, że instalacje radarowe na lotnisku w Kuwejcie zostały uszkodzone, podczas gdy w Dubaju zgłoszono strajk w pobliżu głównego budynku dzielnicy finansowej, który irańskie źródła określiły jako odwet za działania przeciwko irańskim interesom bankowym na początku konfliktu.

Teheran zaprzeczył odpowiedzialności za niektóre z tych ataków, twierdząc, że jakiś złośliwy podmiot wykorzystywał klony swoich dronów Shahed, zwanych Lucas, do przeprowadzania ataków w sąsiednich krajach w celu zwiększenia napięć regionalnych. Iran oświadczył, że zadeklarował swój zestaw celów i bierze na siebie odpowiedzialność za te ataki.

Irańscy dowódcy wcześniej wyraźnie ostrzegli, że porty, obiekty energetyczne i obiekty przemysłowe powiązane z operacjami USA w Zatoce Perskiej będą uważane za uzasadnione cele, jeśli wojna będzie kontynuowana.

Zjednoczone Emiraty Arabskie okazały się szczególnym ośrodkiem tej presji. Terminal naftowy w Fujairah, kluczowy węzeł eksportowy mający ominąć Cieśninę Ormuz, został już uszkodzony w ciągu ostatnich kilku dni w wyniku ataku drona, który spowodował pożary i wstrzymał załadunek. Od tego czasu irańscy urzędnicy ostrzegali, że jeśli ataki na terytorium Iranu będą się powtarzać, mogą nastąpić dalsze ataki na infrastrukturę energetyczną Zatoki Perskiej.

Przód proxy

Równoległa presja narasta także za pośrednictwem grup sojuszniczych działających w krajach sąsiednich. Irak stał się najbardziej aktywnym frontem zastępczym, a grupy bojówek przeprowadzają powtarzające się ataki na amerykańskie instalacje. Incydenty te zwiększyły napięcia polityczne w Iraku. Niektórzy przywódcy iraccy skrytykowali obecność obcych sił i ostrzegli, że dalsze ataki mogą wciągnąć kraj w dalszą konfrontację regionalną.

Hezbollah jednocześnie utrzymywał ciągły ogień rakietowy i dronów w kierunku północnego Izraela. Tempo wystrzeliwania wzrosło w ostatnich dniach, zmuszając Izrael do utrzymania znacznych sił obrony powietrznej i sił lądowych wzdłuż granicy libańskiej, nawet w obliczu nasilenia się szerszej wojny z Iranem.

Kolejny potencjalny punkt eskalacji leży w Jemenie. Ruch Houthi zasygnalizował, że formalnie sprzymierzył się militarnie z Iranem i może wkrótce ogłosić tzw. „godzinę zerową”, odnosząc się do skoordynowanych operacji wspierających Teheran. Analitycy uważają, że może to oznaczać ponowne ataki na żeglugę na Morzu Czerwonym lub próby zakłócenia cieśniny Bab al Mandab, wąskiego gardła łączącego Morze Czerwone z Zatoką Adeńską.

Taki rozwój sytuacji mógłby rozciągnąć siły morskie Stanów Zjednoczonych i sojuszników na dwa główne korytarze morskie jednocześnie i jeszcze bardziej zakłócić globalne przepływy żeglugi, które już zostały dotknięte kryzysem w Cieśninie Ormuz.

Ewoluujące rozmieszczenia morskie

Rozmieszczenie marynarki wojennej w regionie również stale ewoluuje. Amfibia szturmowa USS Tripoli z 31. Morską Jednostką Ekspedycyjną jest w drodze z Japonii i oczekuje się, że przybędzie w ciągu najbliższych siedmiu do dziesięciu dni. Rozmieszczenie oznaczałoby dodanie około 2500 żołnierzy piechoty morskiej wraz z samolotami F-35B i helikopterami do sił już działających w regionie.

Dokładna rola tej siły pozostaje niejasna. Niektórzy analitycy postrzegają to przede wszystkim jako wzmocnienie operacji bezpieczeństwa morskiego wokół Cieśniny Ormuz, podczas gdy inni uważają, że może on stanowić część planowania awaryjnego na wypadek ewentualnej operacji zajęcia wyspy Kharg w przypadku dalszej eskalacji konfrontacji.

Kolejnym wydarzeniem, które przyciągnęło uwagę, było ciche wycofanie lotniskowca USS Abraham Lincoln ze strefy operacyjnej. Działał na wodach pomiędzy Zatoką Omańską a północnym Morzem Arabskim, co oznaczało, że znajdował się tuż za Cieśniną Ormuz. Irańscy urzędnicy wojskowi twierdzili, że lotniskowiec został zmuszony do wycofania się po ataku ze strony marynarki wojennej IRGC, opisując to jako historyczną porażkę Stanów Zjednoczonych. Chociaż nie było żadnego niezależnego potwierdzenia takich twierdzeń, brak zaprzeczenia ze strony armii amerykańskiej pozostawił niejasne dokładne okoliczności.

Tymczasem zakłócenia w szlakach żeglugowych przez Zatokę spowodowały, że ceny ropy przekroczyły próg 100 dolarów za baryłkę, zaczyna to mieć również wpływ na szersze łańcuchy dostaw powiązane z nawozami, produktami petrochemicznymi i gazami przemysłowymi produkowanymi w regionie.

Wydarzenia te sugerują, że Iran poszerza teatr konfliktu szybciej, niż Waszyngton jest w stanie przełożyć presję militarną na wpływ polityczny.

Najbardziej prawdopodobną trajektorią konfliktu jest dalsza eskalacja trwająca kilka tygodni, zanim narastające naciski polityczne i gospodarcze zaczną spychać strony na wąski dyplomatyczny szlak. Kalkulacje te mogą jednak szybko ulec zmianie, jeśli pojawi się poważny czynnik wyzwalający, taki jak operacja lądowa wokół wyspy Kharg lub oficjalne wejście sił jemeńskich do konfrontacji morskiej.

W najbliższej perspektywie uwaga skupia się na nadchodzących 48 godzinach. Obserwatorzy wojskowi uważnie obserwują ruch jednostki ekspedycyjnej piechoty morskiej w kierunku Zatoki Perskiej, wielkość i częstotliwość nowych irańskich salw rakietowych oraz wszelkie oznaki wskazujące, że Izrael może zasygnalizować gotowość do eskalacji w kierunku bardziej ekstremalnych opcji, jeśli kampania rakietowa będzie kontynuowana.

Zdjęcie w nagłówku: izraelscy żołnierze używają jednostki artylerii po izraelskiej stronie granicy izraelsko-libańskiej, 15 marca 2026 r. — Reuters