WASZYNGTON: Pakistan należy do krajów, które mogą stanąć w obliczu natychmiastowego i poważnego obciążenia energetycznego, jeśli zakłócenia w żegludze w Zatoce Perskiej będą się utrzymywać – wynika z danych firmy Kpler, amerykańskiego zespołu doradców Council on Foreign Relations (CFR) i mediów międzynarodowych.
Dane opublikowane przez Financial Times pokazują, że Pakistan otrzymuje 99 procent importu skroplonego gazu ziemnego (LNG) z Kataru i Zjednoczonych Emiratów Arabskich, co czyni go szczególnie narażonym na zakłócenia w przepływach energii w Zatoce Perskiej.
„Poważne uzależnienie Pakistanu od LNG z Kataru i Zjednoczonych Emiratów Arabskich oznacza, że jakikolwiek szok w dostawach przez Cieśninę Ormuz byłby odczuwalny bardzo szybko” – podaje Financial Times, cytując analizy rynkowe.
Firma analityczna Kpler podkreśliła, że duża część azjatyckiego LNG – w tym pakistańskiego – pochodzi z Zatoki Perskiej i przepływa przez wąskie gardło w Ormuz, obecnie zakłócone przez konflikt na Bliskim Wschodzie.
„Pakistan i Bangladesz mają ograniczoną elastyczność w zakresie magazynowania i zakupów, co oznacza, że zakłócenia prawdopodobnie spowodowałyby szybkie zniszczenie popytu w sektorze energetycznym, a nie agresywne składanie ofert na rynku kasowym” – powiedział w mediach międzynarodowych Go Katayama, główny analityk ds. analiz w firmie Kpler.
Analitycy ostrzegają, że przy ograniczonej pojemności magazynów i niewielkiej elastyczności zamówień Pakistan będzie miał trudności z złagodzeniem nawet krótkotrwałych wstrząsów podażowych. Dla Pakistanu takie zakłócenia mogłyby oznaczać natychmiastowe ograniczenie dostaw gazu do elektrowni i energochłonnych gałęzi przemysłu, ponownie zwiększając ryzyko powszechnego zmniejszenia obciążenia i spowolnienia przemysłu. W przeciwieństwie do większych gospodarek posiadających rezerwy strategiczne lub zróżnicowane źródła dostaw, Pakistan ma ograniczone możliwości absorpcji szoków podażowych.
W badaniu opublikowanym 18 marca Rada ds. Stosunków Zagranicznych ostrzegła, że Azję Południową spotkają jedne z najdotkliwszych skutków trwałych zakłóceń w dostawach energii w Zatoce Perskiej. Podczas gdy Bangladesz pozyskuje około 72% importu LNG z Kataru, Zjednoczonych Emiratów Arabskich i Indii, około 53%, zależność Pakistanu wynosząca 99% sprawia, że jest on najbardziej narażony w ujęciu proporcjonalnym.
Badanie CFR podkreśliło również szersze ryzyko polityczne związane z niedoborami paliwa i rosnącymi cenami w Azji Południowej. Kraje regionu mają historię protestów związanych z paliwem, a niektóre z nich przybrały gwałtowny charakter.
Indie, które borykają się z największą łączną ekspozycją w wartościach bezwzględnych, pozyskują ponad połowę importu LNG z Zatoki Perskiej, a znaczny udział ma związek z cenami ropy Brent.
Według doniesień agencji Reuters na temat zawirowań energetycznych w Azji w obliczu kryzysu „gwałtowny wzrost cen ropy naftowej spowodowany napięciami wokół Cieśniny Ormuz podniósłby zarówno indyjskie rachunki za import ropy, jak i koszt kontraktów na LNG”, powodując, co analitycy określili jako „podwójny szok fizyczny i finansowy”. Reuters zauważył, że około 60% indyjskiego importu ropy pochodzi z Bliskiego Wschodu.
Według Instytutu Ekonomiki Energetyki i Analiz Finansowych (IEEFA) w Bangladeszu, który już boryka się ze strukturalnym deficytem gazu wynoszącym ponad 1300 milionów stóp sześciennych dziennie, w obawie przed niepokojami rząd podobno zamknął uniwersytety i powierzył wojsku odpowiedzialność za składy ropy.
Reuters zacytował urzędników, którzy twierdzili, że władze podejmowały „nadzwyczajne kroki, aby zapobiec protestom i utrzymać porządek w dostawach paliwa”.
W raporcie CFR zauważono, że nawet w krajach, w których historia niepokojów związanych z paliwem jest mniejsza, niedobory, racjonowanie paliwa i długie kolejki były przyczyną starć między kierowcami, właścicielami dystrybutorów benzyny i policją.
W całej Azji rządy poddają się, jak to opisano w badaniu, „ciągłej segregacji energetycznej”. Wiele rządów skróciło tygodnie pracy, nalegało na ograniczenie korzystania z klimatyzacji i zaczęło uwalniać wszelkie posiadane rezerwy strategiczne.
„Kraje pozbawione znacznych rezerw są zmuszone dokonywać trudnych wyborów między racjonowaniem a kurczeniem się gospodarki” – jak twierdzą analitycy CFR w raporcie.
Podczas gdy Malezja i Brunei są eksporterami ropy, a Japonia i Chiny utrzymują większe zapasy, wiele innych państw azjatyckich może w ciągu tygodni stanąć w obliczu poważnych niedoborów dostaw, jeśli zakłócenia będą się utrzymywać.
Fabryki w gospodarkach uzależnionych od eksportu są zamykane lub działają w niepełnym wymiarze godzin, podczas gdy turystyka – sektor krytyczny dla takich krajów jak Tajlandia i Wietnam – odczuwa skutki rosnących cen paliwa lotniczego i spadku zaufania podróżnych. Międzynarodowe doniesienia mediów wykazały, że w Tajlandii liczba przyjazdów turystów spadła w pierwszym tygodniu marca o około 9% rok do roku, a obłożenie hoteli w kluczowych lokalizacjach podobno spadło do 10%.
Wojna trwa już 20 dni. Jeśli przedłuży się do lata, ostrzega CFR, może mieć katastrofalne skutki dla wzrostu gospodarczego w Azji i stabilności politycznej.
W przypadku Pakistanu, niemal całkowicie zależnego od LNG z Zatoki Perskiej i ograniczonych buforów magazynowych, bezpośrednią obawą jest bezpieczeństwo dostaw fizycznych – szok, który może szybko przełożyć się na większe przerwy w dostawie prądu, zakłócenia w przemyśle i ponowne napięcia gospodarcze.








