Strona główna Sport Virgil van Dijk z Liverpoolu gotowy na ogromne wyzwanie PSG, ale przyznaje,...

Virgil van Dijk z Liverpoolu gotowy na ogromne wyzwanie PSG, ale przyznaje, że sezon jest „nie do zaakceptowania” | Liverpool

10
0


Virgil van Dijk porównał skalę zadania Liverpoolu przeciwko Paris Saint-Germain do zadania przeciwko Barcelonie w 2019 roku, ale przyznał, że wiara w zespół Arne Slota może nie być tak silna w obliczu „niedopuszczalnego” sezonu.

Liverpool potrzebuje kolejnego niezwykłego powrotu na Anfield, aby ocalić swoje aspiracje do Ligi Mistrzów po przegranej w pierwszym meczu ćwierćfinału z PSG 2:0 w środę. Wynik pochlebiał mistrzom Premier League, którzy zostali zdeklasowani na Parc des Princes, jednak Van Dijk jest „w 100%” przekonany, że remis może odmienić się na własnym boisku. Wspomnienia Barcelony z 2019 roku utwierdzają kapitana w przekonaniu.

Podopieczni Jürgena Kloppa przegrywali 3:0 po pierwszym meczu półfinałowym z Barceloną Lionela Messiego, ale w niezapomniany wieczór na Anfield zwyciężyli 4:0, w drodze do szóstego z rzędu zdobycia Pucharu Europy. Marnotrawstwo Ousmane’a Dembélé w Paryżu, gdzie zmarnował niemal identyczną szansę, jak siedem lat temu, gdy zdobył bramkę w doliczonym czasie na Camp Nou, dało Liverpoolowi kolejne porównanie, którego mógł się trzymać.

„Grałeś wtedy z jedną z najlepszych drużyn w Europie, z jednym z najlepszych graczy w historii w tej drużynie, a my mieliśmy kontuzje” – powiedział Van Dijk. „A teraz gramy przeciwko najlepszej drużynie w Europie. Oni są mistrzami Europy, więc myślę, że na papierze jest podobnie, prawdopodobnie nikt nie daje nam szans.

„Zaczyna się od wiary, która pojawia się w tobie. Zaczyna się od wiary, że otrzymujemy od naszego menadżera odpowiedni plan gry i intensywność, którą musimy włożyć od pierwszej do ostatniej sekundy, jeśli naprawdę chcesz coś osiągnąć. Tego właśnie chcę. I to właśnie powiem moim chłopakom. Musimy to pokazać. Musimy pokazać chęć, pokazać walkę – to przynajmniej musisz zrobić jako zawodnik Liverpoolu. „

Van Dijk nalegał, aby Liverpool pokazał walkę z drużyną Luisa Enrique, której brakowało podczas sobotniej porażki w ćwierćfinale Pucharu Anglii z Manchesterem City. Jednak po 16 porażkach we wszystkich rozgrywkach w tym sezonie, w tym 17, w tym porażce w rzutach karnych w Tarczy Wspólnoty, reprezentant Holandii przyznaje, że obecna drużyna Liverpoolu nie dorównuje drużynie z epoki Kloppa.

„To niedopuszczalne” – powiedział obrońca o porażkach. „Taka jest rzeczywistość. To wielka rzeczywistość i dlatego jest tak rozczarowująca. Bardzo trudno sobie z tym poradzić. Wszystko w końcu się skończy, łącznie z moim czasem w pewnym momencie. W tej chwili rzeczywistość jest taka, że ​​nie jesteśmy konsekwentni. Przegrywamy zbyt wiele meczów. Mamy kilka dobrych momentów i nie jesteśmy w tym sensie konsekwentni.

Virgil van Dijk (w żółtej opasce) próbuje pokonać w powietrzu bramkarza PSG Matveya Safonova. W środę Liverpool nie oddał ani jednego celnego strzału na bramkę. Zdjęcie: Julien de Rosa/AFP/Getty Images

„Ale był też czas, zanim mieliśmy te wszystkie dobre lata i wyszliśmy z tego równie dobrze jak klub. Naszym zadaniem, jako zawodników, jest uświadomienie sobie, że musimy zrobić to wszystko razem. Potrzebujemy siebie nawzajem. W tej chwili przegrywamy zbyt wiele meczów, nasze występy po prostu nie są dobre i staramy się zachować regularność. Nie jest to łatwe. Ale rzeczywistość jest taka, że ​​tak jest i trzeba się z tym pogodzić, poradzić sobie z tym i poprawić to. W pewnym momencie wszystko zaczyna się układać się skończy, a potem inni będą musieli kontynuować, miejmy nadzieję, że odniosą sukces”.

Liverpool miał tylko dwa dni na trening z trzyosobową środkową obroną, którą Slot rozstawił w Paryżu. Po raz pierwszy w swojej karierze na Anfield przyjął taką formację. Pomimo trzech przegranych meczów z rzędu, począwszy od porażki 2:1 z Brighton, Van Dijk wierzy, że Liverpool w ostatnich 16 meczach przeciwko Galatasaray odzyskał siły i występy w zeszłym sezonie przeciwko PSG na Anfield dają nadzieję na wtorkowy rewanż.

Kapitan dodał: „Oczywiście, to zespół o innej jakości, z którym mierzymy się z całym szacunkiem (dla Galatasaray). Jednak w zeszłym roku w meczu, w którym przeciwko nim (PSG) graliśmy, przegraliśmy w rzutach karnych, ale jeśli przeanalizuje się ten mecz, to zaczęliśmy tak dobrze, pełni energii, największą szansę stworzyliśmy w Mo (Salah), kiedy piłkę zablokował Nuno Mendes. To mogło zmienić losy meczu.

„Potrzebujesz wszystkiego, aby to odwrócić, ponieważ gramy przeciwko drużynie, która jest po prostu znakomita pod każdym względem. Ale to także wraca do ciebie, do wiary i dumy: jesteśmy Liverpoolem. Dlatego ten konkretny moment tak bardzo boli osobiście i powinien boleć także wszystkich w szatni.”