Strona główna Pieniądze „Jesteśmy w pułapce”: rozpacz sprzedawców, gdy wojna w Iranie podważa zaufanie do...

„Jesteśmy w pułapce”: rozpacz sprzedawców, gdy wojna w Iranie podważa zaufanie do brytyjskiego rynku mieszkaniowego | Ceny domów

15
0


W ciepły wiosenny poranek w Canterbury brukowane uliczki tętnią życiem, a białe domy Tudorów błyszczą w słońcu.

Jest to scena, która wydaje się bardzo odległa od wydarzeń na Bliskim Wschodzie, ale konflikt podważa zaufanie biznesu i konsumentów, wstrząsając rynkiem mieszkaniowym miasta tuż przed rozpoczęciem wiosennego sezonu wyprzedaży.

Wystraszeni rosnącymi cenami ropy i obawą przed inflacją pożyczkodawcy wycofali setki produktów hipotecznych w ciągu 48 godzin od wybuchu wojny, zastępując je droższymi ofertami. Z kolei kupujący i sprzedający mają wątpliwości, a niektórzy całkowicie wycofują się z transakcji.

Panuje nastrój „strachu i niepewności” – mówi Andy Wicking, dyrektor agencji nieruchomości Charles Bainbridge. „To bardzo nerwowe. Jest wielu niespokojnych ludzi. „

W pierwszych trzech miesiącach tego roku zaledwie 47% właścicieli domów, którzy poprosili firmę Wicking o wycenę ich nieruchomości, umieściło ją w wykazie – „całkiem znaczący spadek” w porównaniu z 68% w tym samym okresie w 2025 r. W rezultacie właściciele nadal proszą o wyceny, ale nie podejmują na ich podstawie żadnych działań.

Andy Wicking, agent nieruchomości z Canterbury, twierdzi, że na rynku nieruchomości brakuje „konkurencji i zaufania”. Zdjęcie: Graeme Robertson/The Guardian

W dolnej części wycofują się kupujący po raz pierwszy, ci z najmniejszymi depozytami i najmniejszym doświadczeniem w wychodzeniu z burzliwego rynku. „Łańcuchy opadające w dolnym końcu są bardzo ostrożne” – mówi Wicking. „I co zabawne, to właśnie ich rynek naprawdę potrzebuje”.

Wicking, który od 20 lat sprzedaje domy w całym hrabstwie Kent, twierdzi, że sprzedaż wciąż rośnie i „zawsze będą przypadki zgonów, długów i rozwodów oraz ludzi, którzy będą musieli sprzedać”. Pracuje jednak nad tym, aby jak najszybciej zawierać umowy. „Im dłużej trwa łańcuch, tym większe są wyrzuty sumienia i strach kupującego” – mówi. „Bardzo ważne jest, aby otrzymać ofertę, sfinalizować transakcję i szybko ją przekazać”.

Dla tych, którzy trafiają na rynek, ceny spadają. „Teraz nie ma konkurencji i pewności siebie” – mówi Wicking. Sprzedający mogli spodziewać się wojen licytacyjnych zaledwie kilka miesięcy temu, ale dom, który wycenia na 600 000 funtów, może teraz kosztować 575 000 funtów, aby przekonać kupujących. Geodeci również coraz częściej zaniżają wycenę nieruchomości. Jest to, jak twierdzi Wicking z pogodną pewnością siebie agenta nieruchomości, kwestia „ceny, która ma zachęcić”.

Starożytna katedra i rzymskie mury w Canterbury opowiadają o głębokiej historii. Wicking twierdzi, że każdy dom w centrum jest wyjątkowy, z wiktoriańskimi tarasami, georgiańskimi kamienicami i drewnianymi konstrukcjami z czasów Tudorów, które wychylają się nad ulicami wysadzanymi chorągiewkami pod nieprawdopodobnymi kątami. „Tutaj kupujesz sercem” – dodaje.

Ale to nie jedyna atrakcja. Canterbury, miasto liczące mniej niż 100 000 mieszkańców, to mieszanka mieszkańców Londynu od dawna i osób, które opuściły Londyn, które przybyły po pandemii w poszukiwaniu większej przestrzeni na swoje pieniądze. Z wyższej półki londyński taras warty ponad 1 milion funtów może kupić tutaj coś porównywalnego za połowę tej ceny.

Canterbury przyciągnęło absolwentów Londynu, którzy za swoje pieniądze mogą dostać znacznie więcej do domu. Zdjęcie: Graeme Robertson/The Guardian

Martin Short próbuje sprzedać swój dom od trzech lat, ale oglądalność „spadła od czasu Iranu”, powiedział. Nieruchomość była trudna do wyceny – przerobiony gruziński pub w Bekesbourne, wiosce na obrzeżach Canterbury. Cena wywoławcza spadła już z 750 000 funtów do 525 000 funtów, wielokrotnie obniżana przez wysokie stopy procentowe po minibudżecie Liz Truss i niepewność przed ostatnimi budżetami Partii Pracy.

Jego agenci nalegają na kolejną obniżkę, ale on odmawia: „Nie chodzi o cenę naszej nieruchomości, tylko o brak ludzi do działania. Szkody już zostały wyrządzone, a potem pojawiła się taka sytuacja. Wszyscy siedzą z założonymi rękami.”

Dwa łańcuchy spadły na niego już przed rozpoczęciem wojny w Iranie. Obaj kupujący mieli własne nieruchomości, które musieli sprzedać, i obie transakcje nie doszły do ​​skutku. Z jedną z kupujących, kobietą, która próbuje wrócić do Kent z Bristolu, nadal się kontaktujemy, ale ona też nie może sprzedać mieszkania. „Jesteśmy w pułapce” – mówi Short.

Zna co najmniej pięć domów, w których obniżono cenę. W pobliskim średniowiecznym miasteczku Sandwich cena domu właśnie spadła do poziomu sprzed dwóch lat. Short mówi: „To nie jest całkiem ujemny kapitał własny, ale nie zamierzają na tym zarobić. Wszelka wartość, która narosła na tej nieruchomości w ciągu dwóch lat, zniknęła”.

Podobne historie dzieją się w całym kraju. Według Halifax ceny nieruchomości spadły w marcu o 0,5% w porównaniu z miesiącem wcześniej, spychając średnią cenę domu z powrotem poniżej poziomu 300 000 funtów do 299 677 funtów. Roczna dynamika cen spadła do 0,8%, w porównaniu z 1,2% w poprzednim miesiącu.

Brian Swint, niezależny broker kredytów hipotecznych, stoi pomiędzy pożyczkodawcami zmieniającymi ceny swoich produktów a kupującymi i sprzedającymi próbującymi dotrzymać kroku stawkom. „Przeszliśmy od wyceniania dwóch lub trzech obniżek stóp procentowych w tym roku do dwóch lub trzech podwyżek” – mówi. „To ogromna zmiana w ciągu miesiąca”.

Według dostawcy danych Moneyfacts średni dwuletni kredyt hipoteczny o stałym oprocentowaniu wyniósł w środę 5,90%, w porównaniu z 4,83% na początku marca i najwyższym od lipca 2024 r.

Swint mieszkający w Brighton powiedział, że ten niepokój był prawdopodobnie nieuzasadniony. „To strach” – mówi. „Obiektywnie rzecz biorąc, oprocentowanie kredytów hipotecznych nie jest szalenie wysokie… ale ludzie się martwią”.

Niemniej jednak, według Financial Conduct Authority, prawie milion właścicieli domów ma w tym roku zakończyć pięcioletnie umowy stałe. Według danych agencji nieruchomości Connells Group ci, którzy zawarli nowe umowy, płacą średnio o 94 funty więcej miesięcznie.

Wszystko to miało miejsce właśnie wtedy, gdy właściciele zwykle wprowadzali swoje domy na rynek po zimowym odpoczynku. „Nie mógł być gorszy moment na ogromny szok energetyczny – właśnie teraz ludzie naprawdę poważnie podchodzą do przeprowadzki” – mówi Swint.

Podziel się swoim doświadczeniem

Czy straciłeś umowę o kredyt hipoteczny lub dotknął Cię wzrost stóp procentowych w ostatnich tygodniach? Jeśli musiałeś zmienić plany mieszkaniowe – chcielibyśmy usłyszeć od ciebie. Prosimy o odpowiedź w formularzu poniżej lub poprzez wiadomość.

Twoje odpowiedzi, które mogą być anonimowe, są bezpieczne, ponieważ formularz jest zaszyfrowany i tylko Guardian ma dostęp do Twoich wpisów. Dane, które nam przekażesz, wykorzystamy wyłącznie na potrzeby tej funkcji, a wszelkie dane osobowe usuniemy, gdy nie będą już nam potrzebne do tego celu. Aby poznać alternatywne sposoby bezpiecznego kontaktu, zapoznaj się z naszym przewodnikiem ze wskazówkami.

Czy straciłeś ostatnie oferty kredytów hipotecznych lub dotknął Cię wzrost stóp procentowych?

Podaj jak najwięcej szczegółów.

Czy zmieniłeś w jakiś sposób swoje plany mieszkaniowe? Fakultatywny

Podaj jak najwięcej szczegółów.

Czy masz obawy? Fakultatywny

Podaj jak najwięcej szczegółów.

Jeśli chcesz, prześlij tutaj swoje zdjęcie. Opcjonalnie

Należy pamiętać, że maksymalny rozmiar pliku wynosi 5,7 MB.

Wybierz plik

Czy możemy opublikować Twoją odpowiedź?

Tutaj możesz dodać więcej informacji. Opcjonalnie

Jeśli podajesz nazwiska innych osób, najpierw ich o to zapytaj.

Czy byłbyś zainteresowany rozmową z naszymi zespołami zajmującymi się dźwiękiem i/lub wideo?

Przesyłając odpowiedź, wyrażasz zgodę na udostępnienie nam swoich danych w celu korzystania z tej funkcji.

Składać

Pokaż więcej

Uzgodnione w środę dwutygodniowe zawieszenie broni w Iranie przyniosło pewną ulgę, a rynki obniżyły swoje prognozy dotyczące podwyżek stóp procentowych w Wielkiej Brytanii. Eksperci ds. kredytów hipotecznych ostrzegają jednak, że jest mało prawdopodobne, aby stopy szybko spadły, a zmienność konfliktu może ponownie uderzyć w rynki.

Wracając do Canterbury, Wicking, który nigdy świadomie nie zaniżał ceny rynkowej, pozytywnie nakręca sytuację. „Nie przeszkadza mi odrobina chaosu, nie przeszkadza mi odrobina niepewności. To stwarza możliwości” – mówi, dodając, że kupujący mają teraz wymówkę, aby być „bezczelnym” w swoich ofertach. „Nigdy nie byłem na złym rynku, bo zawsze jest to dobre dla kogoś”.

Short, sprzedawca, jest bardziej dosadny: „Jesteś zdominowany przez to, co dzieje się na drugim końcu świata. Możliwości są coraz mniejsze. Naprawdę czuję się bezsilny. „