Kiedy w 2021 roku ówczesny Montréal Impact zmienił nazwę na Club de Foot Montréal, ich fani nie wstydzili się okazywać pogardy.
„To demontaż marzenia” – przeczytano częściowo w oświadczeniu jednej z grup zwolenników. „Stajemy się nijakim klubem, tak jak stało się wiele innych”.
Kibice przenieśli protest na mecze domowe, gdzie zdewastowali tablicę z nowym logo – czymś w rodzaju nowoczesnej, minimalistycznej hybrydy płatka śniegu i zwieracza. Współprojektant Justin Kingsley bronił plakietki przed slangowymi konotacjami kojarzącymi płatki śniegu z pomponami.
„Dobrze. Śmiało. Obrażaj nas” – powiedział Kingsley. „Niedoceniajcie nas, nie doceniajcie naszej drużyny i naszego trenera. Zapraszam. Postrzegać płatek śniegu jako słabą rzecz? W porządku. …ale kiedy się spotykamy, tworzymy tę nieprzeniknioną ścianę. Powodzenia w pokonaniu naszej burzy, naszej zamieci.”
Szczęście nie było potrzebne już od jakiegoś czasu, a zespoły nie musiały nawet być gorące, aby zdobyć trzy punkty przeciwko rzekomym płatkom śniegu. W sobotę CF Montréal przegrał 2:1 z Philadelphia Union, broniącym tytułu zdobywcą Tarczy Kibiców, który jeszcze w tym sezonie nie zwyciężył.
Montreal od dawna plasował się na dnie hierarchii MLS, ale pięć porażek w pierwszych sześciu spotkaniach (w tym 5:0 i dwa upokorzenia 3:0) postawiło klub z Québécois na znajomym i strasznym terytorium.
Gospodarze złamali ligowe zwyczaje i odmówili udostępnienia mediom głównego trenera Marco Donadela ani żadnego innego personelu lub zawodników, wszczynając alarm zamiast dosłownie 1500 funtów żeliwnego dzwonka w banku kibiców.
W niedzielę Montreal zrobił to, co robi, z niezrównaną regularnością w tej lidze. Zapowiedział kolejną zmianę trenerską; Donadela już nie ma, wraz z kilkoma jego asystentami.
Nominacja Donadela była ciekawa, ponieważ nastąpił po przerwie tymczasowej, podczas której zdobył zaledwie 34 punkty w 35 meczach we wszystkich rozgrywkach. Wskaźnik 0,97 punktu na mecz był najniższy wśród 11 zawodników, którzy przewodzili Montrealowi od debiutu w MLS w 2012 roku, a gdy wprowadzono go do składu po siedmiu meczach w tym sezonie, spadł do 0,88.
Żaden z tych 11 trenerów nie przepracował w pracy nawet 95 meczów. Tylko jeden (Mauro Biello) pozostał na tym stanowisku przez pełne dwa lata kalendarzowe. Ich najbardziej udana nominacja, Wilfried Nancy, prowadzi w grupie z 1,4 punktu na mecz. Ale nawet to nie jest takie dobre; w zeszłym sezonie 1,4 punktu na mecz nie zapewniłoby Wschodowi miejsca w fazie play-off.
Przez 13 sezonów MLS Montreal miał trudności z dotrzymaniem kroku MLS w miarę ewolucji ligi. Klub zaledwie cztery razy docierał do pierwszej rundy play-offów (ostatnio pod wodzą Nancy w 2022 r.), a do rundy play-in przystępowały jeszcze dwa razy. Nigdy nie ogłosili rekordowego podpisania kontraktu, co jest obecnie zwyczajem w MLS, nawet jeśli kluby trzymają w tajemnicy dokładną wysokość kwoty transferu. Transfermarkt spekuluje, że żaden transfer nie kosztował zespołu więcej niż 4 miliony dolarów.
W 2025 roku ich zarobki (12 mln dolarów) były zdecydowanie najniższe w lidze. Nie byłaby to taka porażka, gdyby ich akademia wirowała, ale ich skład może pochwalić się tylko trzema własnymi produktami, które łącznie rozegrały 1737 minut w MLS.
Oczywiście Saputo dokonał jednej znaczącej inwestycji od czasu debiutu Montrealu w MLS: Bologna FC, włoskiego klubu Serie A, w którym od października 2014 roku jest większościowym udziałowcem i prezesem. Dwóch jego synów, Luca i Simone, dzieli teraz odpowiedzialność na szczycie sportowej hierarchii Montrealu. Inny syn, Jesse, został przeniesiony ze akademii w Montrealu do Bolonii w 2023 roku. Żadna grupa piłkarska nie ma wyraźniejszych więzi rodzinnych, ale oddział MLS najwyraźniej nie czerpie zbyt wielu korzyści ze współpracy z rodzeństwem z Serie A, które grało w Lidze Mistrzów i wygrało Coppa Italia w zeszłym sezonie.
Dla rynku sportowego, który dzieliło zaledwie dwie dekady od bolesnej przeniesienia ukochanych stadionów baseballowych Expos, CF Montréal stało się niepokojąco zaniedbaną pozostałością, która aż prosi się o renowację.
Timbers korzystają z rotacji LAFC Kevin Kelsy i Phil Neville dzielą się chwilą po zwycięstwie. Zdjęcie: Craig Mitchelldyer/Portland Timbers/MLS/Getty Images
Los Angeles FC przystąpiło do weekendu jako ostatnia drużyna MLS, która nie straciła jeszcze gola. Portland Timbers przystąpili do sobotniego meczu bez zwycięstwa od pięciu lat, a Phil Neville kopnął tablicę reklamową po niedawnym remisie. Tak więc, zgodnie ze zwyczajem panującym w MLS, oba trendy zakończyły się zgodnie: Timbers 2, LAFC 1.
Po tym, jak w dużej mierze grał w swoim wyjściowym składzie przez niepokonany start w lidze i kampanię kontynentalną, Marc Dos Santos w końcu zmienił pozycję; Son Heung-min, Hugo Lloris i Sergi Palencia byli zdrowymi zawodnikami w składzie meczowym. W swoim debiucie w MLS 21-letni bramkarz Cabral Carter wywarł wrażenie, wykonując odruchową, potrójną obronę, aby Portland nie podwoił początkowego prowadzenia. Inny wychowanek akademii, 17-letni Jude Terry (również uhonorowany przez Guardian Next Generation), strzelił swojego pierwszego gola w MLS w pięknym stylu, wyrównując podkręcaniem wokół nurkującego Jamesa Pantemisa.
Portland dzielnie walczyło i w ostatniej minucie wyłoniło zwycięzcę. Kanadyjski skrzydłowy Jacob Shaffelberg błędnie odczytał życzeniowe dośrodkowanie w bramkę, a prawy obrońca Brandon Bye skierował piłkę z powrotem w samo pole karne, gdzie niezbędny impuls zapewnił napastnik Kevin Kelsy. Wierni Timbers wybuchli wściekłością, zbliżając się do pozycji w play-offach, które spodziewają się zajmować każdego roku.
Ulga Neville’a była wyraźnie widoczna po ostatnim gwizdku, a wielu pracowników drużyny podeszło, aby przytulić i poklepać go po plecach pomiędzy gratulacjami trenera i jego zawodników. Nawet w najlepszej formie w połowie 2010 roku Timbers mogli niezawodnie wygrać brzydko: majestat Diego Valeriego, Darlingtona Nagbe i Sebastiána Blanco w połączeniu z siłą i energią Nata Borchersa, Diego Chary i Willa Johnsona. Biorąc pod uwagę rotację składu LAFC, Portland po prostu nie mógł sobie pozwolić na to, aby zakończyć mecz ze stratą punktów. Misja wykonana na kolejny tydzień.
Odchodzący z drugiego sezonu BruceDave Romney podążał za Areną do wielu swoich ostatnich przystanków. Zdjęcie: Bill Barrett/ISI Photos/Getty Images
W trakcie swojej wybitnej kariery Bruce Arena wykazał się talentem do udanego drugiego sezonu. Po poprowadzeniu DC United do niespodziewanego Pucharu MLS w pierwszym roku ligi, jego zespół był prawdziwym molochem, zdobywając pierwszy w lidze dublet w 1997 roku. Drugi pełny rok w Los Angeles Galaxy przyniósł Davidowi Beckhamowi zdobycie pierwszej Tarczy Kibiców, zapoczątkowując kolejną dynastię. W swoim drugim roku pracy w rewolucji w Nowej Anglii ustanowili nowy rekord punktów w jednym sezonie.
Rozpoczął dopiero siedem meczów w drugim roku gry w San Jose, ale już wykonał sztuczkę, która okazała się trudna dla niedawnych poprzedników: sprawił, że Quakes były zarówno zabawne, jak i niezmiennie dobre. Chociaż liczebność próbek jest wciąż zbyt mała, aby można było dokonać wielu ogólnych ocen uderzeń, ich miejsce w rankingach i leżące u ich podstaw liczby potwierdzają tę tezę: różnica +9,4 xG, według American Soccer Analysis, jedna z dwóch drużyn (Vancouver, +13,6) osiągnęła przewagę powyżej +5,0.
San Jose to jedna z zaledwie dwóch drużyn, które w młodym sezonie zdobyły 18 punktów, a także mają remis w liczbie straconych jak dotąd bramek (2). Konstrukcja zespołu opiera się na planie, który Arena (która również prowadzi rekrutację) udoskonaliła od początku do końca: trzon zawodników składający się głównie z krajowych graczy, uzupełniony kilkoma wyróżniającymi się zawodnikami z zagranicy. Brazylijski bramkarz Daniel jest w najlepszej formie pod wodzą Areny, a Timo Werner i Ronaldo Vieira należą do czołowych opcji na swoich pozycjach w całej lidze.
Krajowy kontyngent również robi swoje. Niko Tsakiris wykorzystuje swój ogromny potencjał i należy do najskuteczniejszych twórców szans w lidze. Beau Leroux szybko stał się jednym z najlepszych pomocników w lidze grających od pola do pola karnego, a napastnik Preston Judd to niezawodny lider linii, charakteryzujący się fizycznością i talentem do tworzenia niezbędnej przestrzeni w zwarciu do oddania strzału. Sobotnie zwycięstwo 3:1 w Kansas City odbyło się bez Wernera, a wszystkie trzy gole padły od krajowych weteranów: dwa od Jacka Skahana, 28-letniego skrzydłowego grającego w klubie od 2020 roku, a trzeci od Dave’a Romneya – pozostałość po czasach Areny w Los Angeles i Nowej Anglii.
Choć Kansas City nie należy do kategorii ciężkiej, pierwsze zwycięstwa Quakes nad zeszłorocznymi finalistami Konferencji Zachodniej (Vancouver i San Diego) pokazują, że nie należy ich lekceważyć. To samo robi Arena.
Szanse i końce
Inter Miami jest obecnie bez zwycięstwa w dwóch pierwszych meczach na stadionie Nu, po tym jak w sobotę w 77. minucie objął prowadzenie 2:1 z Red Bull New York. Zespół Michaela Bradleya w dalszym ciągu opiera się w dużej mierze na produktach akademii, a wyjątkowy perspektywiczny pomocnik Adri Mehmeti strzelił swojego pierwszego gola w MLS. Następny mecz Miami u siebie odbędzie się 25 kwietnia, a Nowa Anglia będzie chciała kontynuować passę spoilerów.
Kolorado podniosło się po zeszłotygodniowej szalonej porażce w Toronto kolejnymi chaotycznymi rozgrywkami. Rapids pokonali Houston po serii bramek 6:2, a od 69. minuty zdobyli pięć goli. Ich 19 goli w tym roku to najwięcej w MLS, remisując z Vancouver po skromniejszym zwycięstwie 2:0 nad Nowym Jorkiem.
Zespoły MLS rozpoczynają w tym tygodniu udział w zawodach US Open Cup, a 16 drużyn dołącza do trzeciej rundy turnieju. MLS brała w nich udział jedynie częściowo od czasu wznowienia rozgrywek po tym, jak Covid-19 doprowadził do anulowania dwóch transz, a wśród nieuczestniczących w rozgrywkach znalazł się obrońca tytułu Nashville SC ze względu na ich kwalifikacje do Pucharu Mistrzów Concacaf. Cztery drużyny MLS zmierzą się z przeciwnikami z niższej ligi ze swojego stanu: Orlando (na wyjeździe z trzecią ligą FC Naples), NYC FC (z trzecią ligą Westchester SC), Charlotte (goszcząc trzecią ligę Charlotte Independence) i Houston (goszcząc drugą ligę El Paso Locomotive).