Strona główna Sport „To głupia gra, ale właśnie dlatego jest tak urocza”: Sarah Taylor o...

„To głupia gra, ale właśnie dlatego jest tak urocza”: Sarah Taylor o krykiecie, radzenie sobie ze stanami lękowymi i coaching z Andrew Flintoffem | Krykiet

9
0


Sarah Taylor utknęła w korku, jadąc na południe, kiedy odebrała telefon. Właśnie spędziła dwa dni w Loughborough, pracując z bramkarzami England Lions, prowadząc Matty’ego Hursta i Jamesa Rew z Somerset z Lancashire na ćwiczeniach nadzorowanych przez głównego trenera Andrew Flintoffa. Sesje przebiegły pomyślnie. Hurst, która osobiście zapytała, czy Taylor może tam być, ponieważ pracował z nią we franczyzie Manchester Hundred, była szczególnie otwarta. Na linii odezwał się Ed Barney, dyrektor ds. wyników EBC. Czy miałaby ochotę dołączyć do nich podczas trasy koncertowej po Republice Południowej Afryki? Zanim zdążyła o tym pomyśleć, wypaliła odpowiedź.

„Wewnętrznie byłam całkowicie sparaliżowana” – mówi. „Nie latałem samolotem przez kilka lat. Ale z moich ust wyszło: „Absolutnie, kiedy odlatujemy?” I to był początek.”

Taylor nie było łatwo dotrzeć do miejsca, w którym może zgodzić się na wszystko. Jeszcze niedawno samo wejście na pokład tego samolotu byłoby niewyobrażalne. Ostatnie dni jej niegdyś błyskotliwej kariery naznaczone były lękiem związanym z wynikami i postępującą agorafobią. „Och, absolutnie chciałem wyrzucić tę grę. Byłem z tego powodu bardzo zgorzkniały. Głupia gra. I to jest głupia gra. Ale to właśnie sprawia, że ​​jest urocza. „

Oderwanie się od grania przyniosło spokój i z czasem świeże spojrzenie. „Lwy” pojawiły się w idealnym momencie. „Istniała szansa i poczułem, że gdybym jej odmówił, wtedy jedna: nie byłbym tu, gdzie jestem dzisiaj. Drugie: naprawdę jesteś idiotą, jeśli odmówisz. Nie wiedziałem, dokąd to doprowadzi, ale wiedziałem, że bez względu na wszystko będzie to wspaniałe doświadczenie. Naprawdę mi się to podobało. „

Ostatnio była z drużyną w Abu Zabi, skulona w pałacowym bunkrze w miejscu, w którym świat stał się jeszcze ciemniejszy. Przez cztery dni, dopóki nie zostali wywiezieni z regionu, ścieżką dźwiękową ich życia była kakofonia walenia i syren. Wielu członków kohorty było więcej niż trochę zaniepokojonych. Niektórzy z nich wręcz spanikowali. Flintoff, człowiek tysiąca przeżyć, był siłą odśrodkową, wokół której skupiała się reszta. Podkreślił dość optymistycznie, że nie było to jego pierwsze rodeo.

Taylor i Flintoff nawiązały ścisłą więź do tego stopnia, że ​​jej praca z Lions, skupiająca się na obronie i obronie, będzie kontynuowana tego lata. „Jeśli Fred zacznie mówić, nie chcesz być osobą, która będzie później mówić” – mówi. „Jest taki autentyczny, po prostu cudowny, cudowny facet. Tak bardzo troszczy się o chłopaków i o to, jak sobie radzą. Prawdopodobnie w równym stopniu troszczy się o nich jako o ludzi i chce wydobyć z nich to, co najlepsze, ale także upewnić się, że wszystko u nich w porządku. „

Widziane przez pryzmat kolejnego pokolenia, które liczy się z każdym jego słowem, reintegracja Flintoffa z angielskim krykietem zaczyna wyglądać nie tyle na przysługę, co na zdrowy rozsądek.

„Jeśli Fred przemówi, nie chcesz być osobą, która będzie później mówić. Jest taki autentyczny, po prostu cudowny, cudowny facet. Sarah Taylor współpracuje z trenerem England Lions Andrew Flintoffem. Zdjęcie: Albert Perez/Getty Images

Kiedy ostatni raz rozmawiała z nami w Wisden Cricket Monthly sześć lat temu, Taylor niepewnie zbliżała się do nowego życia, ale nie była pewna, czy jej niestabilny związek z grą wytrzyma to. Wypróbowała kilka sesji w szkole Bede’s w Sussex, po czym zaoferowano jej szansę pracy z bramkarzami męskiej drużyny Sussex, co przekonało ją, że warto to kontynuować.

Zmagając się z syndromem oszusta i nadmierną świadomością wchodzenia w męskie środowisko, nerwy zostały „wyeliminowane” dzięki życzliwości otaczających ją ludzi – Iana Salisbury’ego, Jamesa Kirtleya, Granta Flowera. Przyszła zobaczyć, że tam była, ponieważ niewielu ludzi wiedziało więcej o tajemniczej, elementarnej sztuce łapania piłek do krykieta niż ona. Jeśli to zabrzmi przesadnie, pomyślmy o Adamie Gilchristie, któremu nie są obce te umiejętności, który w 2018 roku powiedział, że uważa Taylora za najlepszego bramkarza na świecie.

Utrzymanie jest rzeczą uniwersalną – mówi. „Nie ma znaczenia, z kim pracuję. Wciąż patrzę na dokładnie te same rzeczy – umiejętności pomagające, manewrujące lub wypracowujące technikę, która sprawdza się dla danego zawodnika. Jasne, w grze mężczyzn piłka będzie rzucana znacznie mocniej. Nie oznacza to, że dziewczyny też nie rzucają nią mocno.”

A drugi kawałek? Czy podążasz za starą propozycją „mężczyźni są z Marsa, kobiety z Wenus”? „W absolutnie wszystkim są plusy i minusy. A dziewczyny lepiej radzą sobie z rzeczami w sposób bardziej rzeczowy, im bardziej profesjonalna staje się gra – choć nie sądzę, żebym była aż tak profesjonalna, jeśli chodzi o moje emocje! A chłopaki prawdopodobnie mogliby się trochę bardziej otworzyć – to byłaby moja jedyna rzecz.

„Ale ogólnie rzecz biorąc, gdy tylko poznasz daną osobę, wtedy zajmujesz się nią. Ponieważ niektórzy faceci są bardziej emocjonalni, a niektóre dziewczyny nie. To nie jest reguła uniwersalna. Istnieje uogólnienie, że kobiety są bardziej emocjonalne, ale mężczyźni prawdopodobnie są równie emocjonalni, tylko w inny sposób. „

Chociaż w większości przypadków była wprowadzana w układy bez szemrania, nie jest naiwna wobec resztkowego seksizmu, który czai się w niektórych kątach; później powie mi, że ponieważ tej zimy nie do końca owocnie współpracował z pewnym wybitnym młodym zawodnikiem, podejrzewa, że ​​sprzeciwił się nie tylko jej pomysłom.

W dalszej części naszej rozmowy wymieni licznych trenerów, z którymi współpracowała – wszystkich z nich – mężczyzn, a tych, których pominęła, przeprasza, jakby to było przemówienie na gali wręczenia Oscarów. W tym sensie, że żadna inna trenerka nie jest tak zakorzeniona w kulturze męskiego krykieta, jest wyjątkowa – choć często tak było, gdy grała. Nawet u szczytu kariery, postrzeganie kobiecego krykieta ewoluowało głębiej niż którakolwiek z jej współczesnych, pozostawała wyjątkową osobą: „niezwykle czarującą, ale niepoznawalną” – jak określiła ją kiedyś moja koleżanka z Anglii; istotne i enigmatyczne, pełne życia i kruche, wszystko na raz.

„Nie ma znaczenia, z kim pracuję. Wciąż patrzę na dokładnie te same rzeczy – umiejętności, które pozwolą mi pomóc, manewrować lub wypracować technikę, która będzie skuteczna dla danego gracza. Sarah Taylor trenowała England Lions. Zdjęcie: Gareth Copley/Getty Images

Ledwie zrzucono ją na spadochronie z Abu Zabi, Taylor była już w Londynie, gdzie siedziała przy stole w zatłoczonej sali i licytowała krykieta z trenerami Manchester Super Giants. Mówi, że to był moment uszczypnięcia się. „To była jedna z nich: oto, jak daleko zaszła gra, jak daleko zaszła gra. Wspaniale było tak siedzieć i myśleć. Pierwszego dnia była aukcja kobiet. Płacimy za graczy 210 000 funtów! I pomyślałem: „Wow, to szaleństwo”. A potem pomyślałem: „Jak dobre to jest?”

Miała zajmować się wyłącznie sprawami kobiecymi, ale została poproszona o dołączenie także do męskich obowiązków, co jej odpowiadało, twierdzi, ponieważ lepiej zna się na męskim krykiecie. „Jednego dnia spotkałem Meg Lanning i Matthew Motta, a następnego dnia siedziałem naprzeciwko Justina Langera i Toma Moody’ego i zastanawiałem się: „Gdzie ja jestem?”. To było przeżycie.”

To niezbyt poważne pytanie, ale czy ona choć trochę żałuje, że dekadę później nie udało jej się zebrać nagród swojego geniuszu na większą skalę finansową? „Naprawdę nie, ponieważ przeszedłem przez stres związany z grą. Przeszedłem z tym własną podróż i nie chcę tego powtarzać. Byłem naprawdę zadowolony ze swojej kariery. Miałem wiele upadków i miałem wiele wzlotów, ale nie przeszkadza mi to. Pogodziłem się z tym. „

W wieku 17 lat weszła do świata, w którym płaci się za swoje, bierze napiwki i gra dla przyjemności. Pamięta swój pierwszy mecz dla Anglii, w Lord’s, gdzie się dzisiaj spotykamy. To był sierpień 2006 roku, mecz przeciwko Indiom. Otwarte było tylko jedno stoisko, dla kilku członków rodziny i ciekawskich widzów. Jedenaście lat później, podczas radosnego meczu Lord’s przeciwko temu samemu przeciwnikowi, mogła podnieść Puchar Świata, będąc mądrze zarządzana przez szatnię skupiającą wokół ich najcenniejszego i niepewnego talentu, gdy obawiała się, że sama nie będzie miała siły, aby się tam dostać.

Jeszcze rok przed mistrzostwami świata miewała ataki paniki i cierpiała na agorafobię. „Myślałem, że agorafobia występuje, gdy nie możesz wyjść z domu. Właściwie oznacza to po prostu, że zawsze szukasz ucieczki lub utknąłeś w swoim bezpiecznym miejscu, którym w pewnym momencie był mój samochód. „

Czy wywodzi się to od krykieta? „Absolutnie tak. Był element występu, z którym naprawdę miałem problem. Na przykład muszę wystąpić, w przeciwnym razie dostanę tutaj molestowanie lub dziewczyny mnie nie polubią. Były tam wszystkie te absurdalne myśli, które wygrywały za każdym razem. „

Bycie u szczytu kariery pogorszyło sytuację. „Wolałabym być kimś, kto się po prostu ukrywa” – mówi. „Bo kiedy jesteś na szczycie, wystarczy tylko zejść na dół, prawda? Zamiast iść, zobaczmy, jak daleko mogę tu dojść. ” Mówi, że jej teraz nastawienie jest bardziej słoneczne i bardziej odzwierciedla tę tendencję wzrostową. „Ale wtedy było tak: «Nie bądź w centrum uwagi. Nie bądź inny. Nie udzielaj wywiadu». To niedorzeczne, jak bardzo byłem zmęczony, a nawet nie wszedłem na boisko. Potem ten niepokój objawił się atakiem paniki w samolocie”. Była w Indiach na Mistrzostwach Świata w 2016 roku, kiedy zrobiło się naprawdę śnieżnie. Pamięta, że ​​przed jednym meczem podczas hymnu narodowego walczyła o złapanie oddechu.

Nowy numer Wisden Cricket Monthly jest już dostępny.

Nadal nie jest do końca jasne, jak przetrwała lato 2017 roku. „Występować tak, jak sobie radziłam… Bardzo rzadko to mówię, ale tak, jestem z siebie całkiem dumna”. Niedługo potem odwiesiła rękawiczki, rozciągnięte zaledwie w wieku 30 lat, pocieszając się, że przynajmniej utorowała drogę do dobrobytu innym.

Jak mówi, obecnie jest już dobrze. Ona zarządza. „Mam dobre i złe dni, jak każdy, ale nie mogłem wsiąść do pociągów, autokarów, autobusów, nic – taksówek, nic dobrego. Cały czas byłem kierowcą, kontrolowałem, a potem mrugam i jestem w autokarze w Abu Zabi albo jestem w Indiach, a do ziemi jest godzina drogi i nawet nie zastanawiam się dwa razy, czy wsiąść do autobusu, podczas gdy wcześniej byłoby to nie do pomyślenia. To jest część gry, Sarah, to jest życie, dawaj dalej. Jak mówię, ma to swoje wyzwania, ale dla każdego, kto tego słucha, a kto naprawdę cierpiał, o mój Boże, jest lepiej.

To jest artykuł z Wisden Cricket Monthly Zaoszczędź 10 funtów na rocznej subskrypcji cyfrowej