Strona główna Wiadomości Norweska państwowa firma telekomunikacyjna oskarżona o pomoc reżimowi Birmy w zatrzymaniu działaczy...

Norweska państwowa firma telekomunikacyjna oskarżona o pomoc reżimowi Birmy w zatrzymaniu działaczy | Prawa człowieka

7
0


Kiedy nawet dwa tygodnie tortur nie były w stanie zmusić Aung Thu do zdrady innych działaczy przeciw zamachowi stanu, jego przesłuchujący wojskowi w Birmie spróbowali czegoś innego: zwrócili się do norweskiej firmy telekomunikacyjnej Telenor, wówczas największej działającej w kraju, o dane na jego temat.

Firma – której większościowym udziałowcem jest rząd norweski – po raz pierwszy pojawiła się w Birmie w 2013 r., gdy przechodziła ona do demokracji, obiecując połączyć użytkowników odizolowanych od świata.

Aung Thu i ​​inni aktywiści czują się teraz zdradzeni, a w nowym pozwu zbiorowym zarzucono, że dane ponad 1200 klientów, w tym adresy i ostatnie znane lokalizacje, zostały przekazane przez firmę reżimowi.

Uważają, że Telenor odegrał rolę we wspieraniu junty wojskowej rządzącej Birmą, pomagając jej w aresztowaniu dysydentów, którzy byli więzieni, a w niektórych przypadkach torturowani i straceni.

w cudzysłowieTelenor poszedł do kraju, mówiąc, że powinniście nam zaufać. Zrobili to, zaufanie to zostało naruszone i ponieśli poważne konsekwencje, Joseph Wilde-Ramsing

Z pozwu złożonego w Norwegii wynika, że ​​firma nie chroniła ofiar ani nie informowała ich o żądaniach wojska. Jeszcze w tym roku spodziewane jest również dochodzenie parlamentarne w sprawie roli rządu norweskiego.

Z własnych raportów Telenoru dotyczących przejrzystości wynika, że ​​spełnił on 96% ze 153 otrzymanych żądań danych. Z dokumentów uzyskanych przez norweskiego nadawcę państwowego NRK i udostępnionych „The Guardian” wynika, że ​​numer Aung Thu widniał w jednym z wniosków złożonym we wrześniu 2021 r., kiedy przebywał on już w więzieniu.

Aung Thu powiedziała Guardianowi: „Niektóre osoby, z którymi pracowałam, zniknęły; nie mogę znaleźć po nich żadnego śladu. Niektórych nie da się wyśledzić; niektórzy byli wśród aresztowanych – osób, które miały ze mną kontakt”.

Po raz pierwszy trafił do więzienia we wrześniu 2021 r. i oskarżony o podżeganie przez wojsko do udziału w „wiosennej rewolucji” – ruchu, który pojawił się w oporze wobec wojskowego zamachu stanu z lutego 2021 r., który obalił wybrany rząd Aung San Suu Kyi.

Aung Thu została zwolniona w październiku w ramach amnestii dla więźniów, po czym ponownie aresztowana u bram więzienia i postawiona w stan oskarżenia na podstawie przepisów antyterrorystycznych. Twierdzi, że stało się to po opublikowaniu jego danych przez Telenor pod koniec września, pomimo wewnętrznej oceny przeprowadzonej przez firmę telekomunikacyjną, która potwierdziła, że ​​nakaz ten prawdopodobnie doprowadzi do aresztowań.

Uzbrojona policja podczas zamieszek spotyka się z protestującymi salutującymi trzema palcami, postrzeganymi jako symbol oporu, w stolicy Birmy, Naypyidaw, podczas protestu przeciwko wojskowemu zamachowi stanu w 2021 r. Zdjęcie: EPA

Inicjatywa na rzecz Sprawiedliwości i Odpowiedzialności (JAI), szwedzka organizacja praw człowieka, przy wsparciu Centrum Badań nad Korporacjami Wielonarodowymi (Somo) i Inicjatywy Sprawiedliwości Społeczeństwa Otwartego (OSJI), wszczęła 8 kwietnia pozew zbiorowy przeciwko firmie Telenor, która reprezentuje wszystkich 1253 klientów, którym rzekomo przekazano ich dane (chyba że wyrazili zgodę), żądając odszkodowania w wysokości co najmniej 11 mln euro (9,6 mln funtów). Telenor miał 18 milionów klientów, zanim opuścił Birmę w 2022 r.

„Telenor pojechał do kraju, mówiąc, że powinniście nam zaufać. Zrobili to, ale zaufanie to zostało naruszone i ponieśli poważne konsekwencje” – mówi Joseph Wilde-Ramsing, dyrektor ds. rzecznictwa Somo. „Nawet ci, którzy nie odnieśli obrażeń fizycznych, musieli zejść do podziemia, musieli uciekać”.

NRK poinformowała, że ​​klientami, którym firma przekazała informacje, są Aung San Suu Kyi, obalona przywódczyni kraju, oraz Phyo Zeya Thaw, była posłanka jej partii, która została stracona przez wojsko. Żona Phyo Zeyi Thawa, Tha Zin, jest kolejną osobą składającą skargę w tej sprawie, która twierdzi, że jej mąż został aresztowany w kryjówce, którą ukrywali zaledwie trzy tygodnie po tym, jak zwrócono się do Telenoru o jego dane.

podwójny cudzysłów Wysyłali co sekundę, każdy najdrobniejszy szczegół wszystkich danych telekomunikacyjnych, jakie posiadali na temat użytkowników Nini Sandborg

Na własnej stronie internetowej Telenoru znajdują się wykazy zrealizowanych przez nią poleceń, w tym blokowania platform mediów społecznościowych, takich jak Facebook, Twitter i Instagram; blokowanie stron internetowych; i całkowite zamknięcie sieci.

Działacze na rzecz praw cyfrowych oskarżają Birmę o narzucenie cyfrowej „żelaznej kurtyny” za pomocą tych zarządzeń, które są wymierzone w dysydentów i polityków opozycji, a także o blokowanie przepływu informacji wokół stref konfliktu.

Nini Sandborg, prawniczka zajmująca się prawami człowieka, która pracowała dla ONZ w Birmie, twierdzi, że firma naruszyła zaufanie, jakie zbudowała wśród klientów w Birmie, gdzie przedstawiała się jako „zdrowa” za pomocą reklam skupiających się na tym, jak jej usługi pomagają ludziom nawiązywać kontakty z przyjaciółmi. Mówi, że aktywiści prawdopodobnie wierzyli, że Telenor, jako firma międzynarodowa, zapewniłby im ochronę.

„(Zamiast tego) przesyłali co sekundę, każdy najdrobniejszy szczegół wszystkich danych telekomunikacyjnych, jakie posiadali na temat użytkowników. Do tego stopnia, że ​​minęły dni i godziny od otrzymania przez juntę szczegółowych informacji, które dotarły do ​​rzeczywistych domów, odebrały młodych polityków i przetrzymywały ich. „

Rzecznik Telenoru twierdzi, że firma zastosowała się do nakazów udostępniania metadanych historycznych, ale nie treści rozmów i wiadomości, do czego była prawnie zobowiązana.

„Nasi pracownicy pracowali w wyjątkowo trudnych i niepewnych warunkach, pod bezpośrednią presją władz i bardzo niestabilną sytuacją w zakresie bezpieczeństwa. Nie mogliśmy ryzykować ze względu na bezpieczeństwo naszych pracowników – stawką było ich życie. „

Telenor twierdzi, że nie ustalono bezpośredniego związku między sposobem, w jaki realizowała wnioski wojska, a naruszeniami praw człowieka.

W Norwegii także wzywa się do odpowiedzialności i większej przejrzystości w zakresie roli rządu. Rząd twierdzi, że od czasu zamachu stanu do wycofania się Telenoru z Birmy odbył 27 spotkań z urzędnikami Telenoru. Stwierdzono, że decyzje operacyjne podejmuje zarząd, od którego oczekuje się poszanowania praw człowieka.

Per Willy Amundsen, polityk Partii Postępu i były minister sprawiedliwości, twierdzi, że potencjalny współudział Telenoru i rządu w łamaniu praw człowieka jest niepokojący i szkodliwy dla sposobu postrzegania samego kraju.

„Wiele osób widzi, że nie pasuje to do wizerunku, jaki mamy o sobie samych i jaki przynajmniej mieliśmy za granicą, jako obrońcy pokoju i praw człowieka. Naprawdę ważne jest, aby to się nie powtórzyło.”