Dziś po południu zabiorę syna do optyka, żeby odebrał pierwszą parę okularów. Jest całkowicie nieporuszony nowym rozdziałem. Ja natomiast jestem w rozsypce.
W wieku od pięciu do 36 lat (kiedy to miałem dość lepkich odcisków palców rozmazanych przez dzieci na okularach, poddałem się leczeniu laserem) cierpiałem na skrajną krótkowzroczność. Tak krótkowzroczny, że nawet z najcieńszymi dostępnymi soczewkami nadal wyglądałem jak chłopiec z parą słoików po dżemie przywiązanych do twarzy. I choć oczywiście nie ma nic złego w noszeniu okularów, doskonale zdaję sobie sprawę z wpływu, jaki mogą one mieć na młodą osobę.
Istnieje szansa, że przez kilka następnych lat mój syn będzie musiał stale pożyczać okulary swoim kolegom z klasy, aby mogli je założyć i śmiać się z tego, jak dziwnie się czują. Albo zdejmowanie ich do pływania i przekształcanie każdego basenu w niewyraźny, wrzeszczący koszmar. Będzie musiał na nowo nauczyć się grać głową. W końcu będzie musiał nauczyć się całować ludzi tak, aby się nie rozmazał. A potem, za 25 lat, po infekcji spowodowanej brudną soczewką kontaktową weźmie udział w świątecznym teletonie Guardiana, a jego wielkie, płaczące oko będzie wyraźnie niepokoić cenionego felietonistę siedzącego naprzeciwko niego. Jest szansa, że trochę przewiduję to ostatnie.
Będzie także zmuszony zdecydować, jak najlepiej pokazać światu swoją osobowość. Osoby o doskonałym wzroku będą miały trudności ze zrozumieniem tego, ale wiadomość, jaką wysyłasz o sobie, nosząc surowo wyglądające, bezramowe buty Sven-Göran Eriksson, znacznie różni się od tego, co wysyłasz, gdy wychodzisz na zewnątrz i wyglądasz jak Timmy Mallett. To poważny wybór, którego należy dokonać w dowolnym momencie, nie mówiąc już o okresie przed okresem dojrzewania.
Najwyraźniej za dużo o tym myślę. Nic mu nie będzie. Moja pierwsza para okularów, wybrana we mgle zawstydzenia, została zaprojektowana tak, abym był jak najbardziej niewidzialny. Musiałem już go odwieść od wściekłej pary whopperów Prue Leith. Nosiłam okulary nieśmiało i niechętnie, ale on jest o wiele szczęśliwszy, gdy robi z siebie widowisko. Dobrze dla niego.