OTWÓRZ BUTELKĘ Bordo
Podczas gdy kościelny dzwon bił z przerwami, a kawałki trzciny wiały po boisku Emirates Stadium, w środowy wieczór na stadionie Allianz Arena rozegrała się bitwa ding-dong, która w zasadzie miała wszystko do powiedzenia. Drugi wieczór w ciągu ośmiu dni Bayern Monachium i Real Madryt musiały dać z siebie wszystko i zapewnić rozrywkę kasową, podczas gdy Arsenal po raz kolejny pokonał Sporting po bezbramkowym remisie i zapewnił sobie miejsce w półfinale Bigger Cup. Wracając mniej więcej do miejsca, w którym przerwali pod koniec pierwszego meczu, Bayern i Madryt zaserwowały smakowitą ucztę pełną slapstickowego bramkarza, zapierającego dech w piersiach wyniku, znacznie lepszej bramkarzy, sytuacji, w których brakowało bramek, momentami absurdalnie wysokiej jakości goli, kilku czerwonych kartek i niekończącej się łez hiszpańskich łez i oskarżeń po meczu. Choć Madryt ma niewielkie lub żadne szanse na wyprzedzenie Barcelony w zdobyciu tytułu mistrza La Liga w tym sezonie, z pewnością rozwalił ich w niewdzięcznym meczu o wyjście z Bigger Cup.
Podczas gdy ich zgorzkniali katalońscy rywale mieli pewne podstawy, by narzekać na różne ważne decyzje, które 24 godziny wcześniej nie wyszły po ich myśli w meczu z Atlético, załamanie Madrytu po meczu po czerwonej kartce pokazanej Eduardo Camavingi, gdy remis był ostry, przypominało rodzaj zbiorowego napadu złości, jaki wywołała grupa maluchów, którym kazano wyłączyć Blueya i zjeść duży talerz warzyw. Już ukarany żółtą kartką zmiennik Madrytu Camavinga głupio opóźnił wznowienie gry. Chociaż odnoszono wrażenie, że sędzia Slavko Vincic prawdopodobnie nie dałby drugiej żółtej kartki, gdyby pamiętał, że udzielił już zawodnikowi napomnienia, nie miał dużego wyboru lub nie miał go wcale, gdy różni piłkarze Bayernu entuzjastycznie przypominali mu o tym za pomocą mimu. Po przedwczesnym odejściu Camavingi Bayern strzelił decydujące gole, które rozstrzygnęły remis.
W „odprawie” po meczu zarówno Arda Güler, jak i jego główny trener Álvaro Arbeloa wydawali się zostać wybrani losowo spośród dowolnej liczby kwalifikujących się antagonistów, którzy również zostali oznaczeni na czerwono. „Oczywiście nie można wysyłać zawodnika z powodu czegoś takiego” – wściekał się Arbeloa, trzymając się ogólnej linii partii Realu, która sugeruje, że zasady gry powinny mieć zastosowanie wyłącznie do innych drużyn. „Sędzia nawet nie wiedział, że ma kartkę i zrujnował bardzo ekscytujący, bardzo wyrównany remis, prawdziwą bitwę i tak zakończył się mecz”.
Real Madryt oferuje pewne, powiedzmy, nieporozumienia. Zdjęcie: Matthias Schräder/AP
Chociaż nikt nie miałby żadnych skarg, gdyby ta epicka bitwa została przedłużona o dodatkowe 30 minut, możemy jedynie spekulować, w jakim stopniu odejście Camavingi w 86. minucie przyczyniło się do wyniku, który napastnik Bayernu Harry Kane określił jako „wyjątkowy wieczór”. Zwycięstwo znaczyło jeszcze więcej dla Vincenta Kompany’ego, który posunął się nawet do tego, że swoim największym osiągnięciem jako głównego trenera umieścił triumf Bayernu na pierwszym miejscu. „Pamiętam, że dwukrotnie pokonaliśmy Blackburn w Burnley” – zaintonował, patrząc na publiczność o pustych spojrzeniach. „Nikt na tej sali (dziennikarzy) nie będzie chciał tego porównywać z dniem dzisiejszym, ale było niesamowicie”. Kolejnym zadaniem Kompany’ego w Bigger Cup jest zorganizowanie zwycięstwa nad PSG w półfinale, podczas którego bez wątpienia wezwie swoich zawodników, aby przywołali ducha Wigan 1-5 Burnley.
NA ŻYWO NA DUŻEJ STRONIE INTERNETOWEJ
Do większego wazonu! Będziemy mieli gorącą relację MBM z rewanżowych meczów ćwierćfinałowych od 20:00 czasu polskiego: Scott Murray poprowadzi Cię przez Nottingham Forest 1:2 Porto (dwupunktowo: 2:3), a Niall McVeigh prowadzi Aston Villę 3:1 Bolonia (dwupunktowo: 6:2).
CYTAT DNIA
„Kiedy przybyłem dziewięć lat temu, podążałem za marzeniem małego chłopca, chcącego odnieść sukces w życiu, chcącego osiągnąć wielkie rzeczy. To miasto i ten klub dały mi znacznie więcej” – Bernardo Silva potwierdza to, co niedawno ujawnił wyluzowany Pep Lijnders, że kapitan Manchesteru City opuści klub po zakończeniu sezonu.
podwójny cudzysłów Zdjęcie przedstawiające Fermína Lópeza otrzymującego but od Juana Musso (wczorajszy Football Daily) wyraźnie pokazuje technikę, której nauczyli się angielscy gracze. Trzeba przyznać, że głowa Lópeza zdawała się znajdować na niebezpiecznym poziomie i można było spodziewać się elementu ryzyka po takim kucaniu. Jako wieloletni fan Hearts nie zapomniałem, jak w 2015 roku angielski obrońca Jason Talbot, „grający” wówczas w Livingston, próbował wślizgnąć się na biednego młodego skrzydłowego Sama Nicholsona. To był jeden incydent w meczu, który moim zdaniem można nazwać „zadziornym” (tj. pięć goli, osiem żółtych kartek i jedna czerwona). I nie, to nie był czerwony” – Ken Muir.
podwójny cudzysłówRe: pańska niemal trafna analiza szans Southampton na automatyczny awans (wczorajsze News, Bits and Bobs, pełne wydanie e-mailowe), o czym pan i – szczerze mówiąc – w każdej innej publikacji, w której o tym czytałem, pominąliście wspomnieć, że Ipswich gra na wyjeździe z Saints w tygodniu poprzedzającym ostatnie mecze w sezonie. Powiedziałbym, że raczej trafne” – Stuart Ainsworth.
Jeśli je posiadasz, wyślij listy na adres the.boss@theguardian.com. Zwycięzcą dzisiejszego bezcennego listu dnia został… Ken Muir. Regulamin naszych konkursów, kiedy je organizujemy, znajdziesz tutaj.