Strona główna Wiadomości Czy papież jest katolikiem? JD Vance myśli, że ma odpowiedź | Marina...

Czy papież jest katolikiem? JD Vance myśli, że ma odpowiedź | Marina Hyde

11
0


Walka o bycie absolutnie najgorszym poplecznikiem Trumpa może wydawać się niezwykle zacięta. Ale ostatecznie zawsze jest to JD Vance, prawda? Powiedziałbyś: Stephen Miller, ale Miller jest zbyt ukryty, aby kwalifikować się jako pomocnik frontowy wśród dworu groteski prezydenta USA. Stephena najwyraźniej uznano za tak bezmyślnie przerażającego, że administracja musi trzymać go z dala od widoku publicznego. Jeśli wejdziesz do sklepu, Miller będzie jedyną dla wtajemniczonych osobą, o której szepcze oleisty sprzedawca. „Mamy coś w zanadrzu – w pewnym sensie nieoficjalnie – jeśli pan poseł szuka czegoś bardziej… specjalistycznego”.

Ale Vance? Vance nęka nas niczym jedenasta plaga – plaga występów medialnych. Mam nadzieję, że w następnym sezonie w South Park twórcy dadzą swojemu genialnie, upiornemu awatarowi wiceprezydenta papieską mitrę. W końcu mamy tu człowieka, którego książka „Wybierz mnie” na temat jego podróży do katolicyzmu nie została jeszcze nawet opublikowana. Tom ten leży obecnie w odbytnicy HarperCollinsa i jest gotowy do wydalenia w czerwcu – jednak nieuchronnie Vance już udziela papieżowi groźnych rad doktrynalnych w ramach wieloteatrowej akcji Operacji Epic Facepalm.

W tym tygodniu wiceprezydent rzeczywiście powiedział konferencji wiernych Maga: „Myślę, że bardzo, bardzo ważne jest, aby papież zachowywał ostrożność, gdy mówi o sprawach teologicznych”. Na litość boską, Vance, to zastępca Chrystusa na Ziemi, u twojego boga. Czy powiedziałeś kiedyś dziękuję?! Myślę, że w pewnym sensie papież Leon lekko zareagował na tę interakcję. W zeszłym roku jego poprzednik, papież Franciszek, spotkał się z Vance’em i zmarł w ciągu kilku godzin.

Historycznie rzecz biorąc, istniało wiele sposobów wyrażania dezaprobaty wśród przywódców Watykanu. Marcin Luter przybił swoje 95 tez do drzwi kościoła; Trump podzielił się tym z Truth Social po tym, jak telewizor ponownie go rozzłościł. Być może Vance okaże się jednym z tych secesjonistycznych katolików, takich jak Mel Gibson, którzy po Soborze Watykańskim II odrzucają autorytet jakiejkolwiek wersji katolicyzmu i w związku z tym nie uznają papieża od 1963 r. (W praktyce oznaczało to, że Mel zbudował prywatny zespół kościelny na wzgórzach Malibu, który miał majątek wart 42 miliony dolarów i zgromadzenie składające się z 70 rodzin – mój ulubiony wskaźnik wyczucia oka – a następnie podobno ostro skrytykował ten wybrany tłum, kiedy nie pogodzili się z rozpadem jego 28-letniego małżeństwa i nowym związkiem.)

Jednakże wśród szerszych tematów Stolicy Apostolskiej zachęca się nas do wiary, że są to czasy próby dla katolików Maga. Niestety, myślę, że możemy mieć jedynie ograniczony poziom współczucia dla tych, którzy z pewnością zdają się żyć zgodnie ze starym powiedzeniem, że „„chrześcijańska prawica” raczej nie jest ani jednym, ani drugim”. Szczerze mówiąc, wyobraź sobie, że czytasz wszystko tak źle, że naprawdę wierzysz w antyaborcyjne referencje faceta, który kiedyś wyjaśnił, że każda wagina „jest potencjalną miną”. Unikanie chorób przenoszonych drogą płciową na Manhattanie w latach 90., jak Trump w sposób pamiętny wyjaśnił, było „moim osobistym Wietnamem… czuję się jak wspaniały i bardzo odważny żołnierz”.

Zatem prawdopodobnie z opóźnieniem niektórzy katolicy Maga kwestionują wiarę, którą złożyli w moralnej otchłani tak ogromnej, że można ją zobaczyć z kosmosu. Na pewno z nieba. Jednak atak na papieża w połączeniu z decyzją Trumpa o opublikowaniu zdjęcia AI przedstawiającego siebie jako Jezusa podobno skłonił niektórych do rozważenia możliwych kształtów wiary religijnej Trumpa. „Nie jestem do końca pewien, czym jest ta wiara” – powiedział w tym tygodniu „Timesowi” pewien wierzący, który stał się wątpiącym. „Rozumiem, że Trump został wychowany jako tradycyjny protestant, ale nie regularnie chodził do kościoła. Mam wrażenie, że jego zrozumienie Biblii jest bardzo ograniczone.” myślisz?

Nie trzeba dodawać, że jest mało prawdopodobne, aby jakakolwiek kwestia jego wiarygodności religijnej wzbudziła niepokój prezydenta. Jeśli istnieje życie pozagrobowe, jego najlepszym zabezpieczeniem przed wiecznym potępieniem jest bycie tak radioaktywnie nieprzyjemnym, że Szatan wzbraniałby się przed spędzeniem z nim pięciu minut, nie mówiąc już o wieczności. A może Trump ma plany dotyczące piekła, postrzegając je jako całkowicie niewykorzystaną szansę na rynku nieruchomości do stworzenia czegoś w rodzaju Riwiery Stygijskiej. „Właściwie: jest tam pięknie gorąco, mają wspaniały klimat, ale są po prostu za głupi, żeby go zagospodarować”.

Być może na razie żyjemy w idealnych warunkach dla amerykańskiego zerwania z Rzymem. Kiedy Anglicy pociągnęli za spust Reformacji, oczywiście rządził nimi socjopatyczny złośliwy narcyz, który opróżnił swój wózek z zabawkami, gdy Rzym nie zgodził się na jego obsesję chwili. Był także niezwykle oddany kleptokracji i tak naprawdę nie potrafił postrzegać swojego stanowiska politycznego bez przekonfigurowania go jako korzyści materialnej dla siebie. Nie wiem: coś wydaje mi się znajome, ale po prostu nie mogę tego rozpoznać.

Ale z drugiej strony jedną z charakterystycznych cech ery Trumpa jest to uporczywe poczucie, że możesz zostać poproszony o spojrzenie wstecz na tę sytuację z gorszej strony i zadać sobie pytanie: szczerze, czy były jakieś sygnały ostrzegawcze? Nie, nie – wcale. To znaczy, wiceprezydent w pewnym sensie mówi papieżowi, że Watykan to ładne miejsce i byłaby wielka szkoda, gdyby coś mu się stało; prezydent ma kompleks Boga i publikuje ilustracje na wypadek, gdybyś nie złapał o co chodzi; a sekretarz obrony bije po uszy cytatami z Biblii, które w rzeczywistości okazują się pochodzić z Pulp Fiction i dosłownie ma tatuaże z krucjatami na całych męskich cyckach. Ale tak – przyszło zupełnie niespodziewanie. Kto wiedział?