Sześć tygodni temu, zanim Claudia Winkleman uruchomiła swój piątkowy wieczorny chatshow w BBC, profile mediów regularnie wspominały o jej „dotyku Midasa” w formatach telewizyjnych. Opuściła jeden złoty program, odchodząc od „Strictly Come Dancing”, ale w jej portfolio nadal znajdowało się trzech innych zwycięzców: megahit „The Traitors”, jego celebrycki spin-off dla BBC oraz „The Piano” Channel 4.
Pół tuzina rozmów na kanapie później Winkleman nie spotkał los mitycznego króla Midasa, ale The Claudia Winkleman Show można śmiało uznać za jej najmniej błyskotliwe dzieło od kilku lat.
Oceny są rozsądne. Jej debiutancka edycja, która odbyła się 13 marca, przyciągnęła nieco więcej widzów (1,5 mln) niż ostatni pokaz 33. edycji pradziadka gatunku The Graham Norton Show. Nadrabianie zaległości – ogólnie uważane za co najmniej tak samo ważne w branży jak „nocne” oglądanie – dodało kolejne 700 000.
Mimo to – i choć Winkleman wyraźnie rozluźniła się do formatu, w którym, co zrozumiałe, na początku wydawała się zdenerwowana – pozostaje wrażenie, że ten serial jest nieco wątpliwym posunięciem w karierze. Jej problemami są na różne sposoby Graham Norton i Timothée Chalamet.
W najnowszym odcinku The Claudia Winkleman Show występują (od lewej do prawej) Dan Levy, Cush Jumbo, Phil Dunster i Josh Widdicombe. Zdjęcie: Matt Crossick/PA
Norton stwarza problem, ponieważ rozpoczynanie na tym etapie piątkowego wieczornego czatu z gwiazdami przypomina raczej młodego golfistę z Irlandii Północnej wyruszającego na tor w 2026 roku. Niezależnie od tego, jak odniosą sukces, na każdym kroku będą porównywani z Rorym McIlroyem.
Gdy Norton wszedł na kurs mistrzowski, trudności Winklemana być może zwiększyły się w wyniku decyzji BBC o uczynieniu współproducentem Norton’s So Television. Miało się wrażenie, że Winkleman zawsze starała się unikać ogromnego cienia Nortona, mimo że jej sofa była w innym kolorze i każdy pokaz rozpoczynała się od „zimnego otwarcia” przed napisami w studiu – tego nawyku Norton w dużej mierze porzucił.
Główną innowacją Winklemana był udział publiczności. Począwszy od zasadzki na mężczyznę rozmawiającego z ptakami w mediach społecznościowych, te spotkania z publicznością obejmowały także identycznych bliźniaków śpiewaków operowych i dwóch mężczyzn na ich pierwszej randce. Kiedy Winkleman wróciła do tej pary pod koniec programu, zapytała, co planują na drugie wieczorne wyjście. Jeden z datowników powiedział, że mogą spróbować nagrania Grahama Nortona. Słoń znów był w pokoju.
Jeśli chodzi o Chalameta, był gościem grudniowej edycji programu Nortona, jednego z wielu gwiazd tej serii, w którym uczestniczyli także Margot Robbie, Jacob Elordi, Ben Stiller i Kate Hudson. Promowali swoje najnowsze filmy, a coroczny pokaz Nortona celowo zbiegł się z sezonem czerwonych dywanów w Hollywood.
W rezultacie, stojąc w pobliżu, gdy Norton miał przerwę, Winkleman odkrył, że większość czołowych zawodników świata filmu również była nieobecna. Na stronie internetowej jej programu obiecują goście ze „świata filmu, telewizji i nie tylko”, ale generalnie są to przedstawiciele drugiej i trzeciej kategorii, zwłaszcza teatru i stand-upu.
Timothée Chalamet wystąpił w programie Nortona w najlepszym sezonie poprzedzającym nagrody. Zdjęcie: David Jon/Getty Images dla Warner Bros. Pictures
Być może sugerując gorączkowe awantury o zabezpieczenie największych nazwisk, Winkleman, zamykając zeszłotygodniowy program, nie drażnił żadnych celebrytów podczas piątkowego wieczoru. (Okazali się, że są to aktorzy Phil Dunster, Cush Jumbo i Dan Levy współpracujący z telewizją oraz komik Josh Widdicombe.)
Chalamet ujmuje inny problem zarówno Winklemana, jak i Nortona. Dyskredytacja aktora wobec baletu i opery, która stała się tematem wiadomości międzynarodowych, nie pojawiła się w programie chatshow – w przeszłości największym dostawcy komentarzy i plotek o celebrytach – ale podczas publicznego wystąpienia z innym aktorem, Matthew McConaugheyem, na Uniwersytecie Teksasu. Być może dlatego, że wykonawcy są mniej chronieni w obecności przedstawicieli swojej profesji, transmisje na żywo i podcasty między gwiazdami stały się nowymi chatshow.
Claudia Winkleman Show z pewnością doczeka się drugiej serii ze względu na oglądalność i szkody dla marki nadawcy spowodowane siekierą. Ale niewielu postawiłoby mocno na trzecią.
Przed rozpoczęciem serialu wyraziłem obawy, że Winkleman, choć znakomity prezenter, jest zbyt miły i skromny na popisową sofę – Norton kryje pod swoim błyskiem ironię. Innym problemem jest to, że znaczenie formatu talk-show maleje, a Norton jest być może jego ostatnią gwiazdą.
Obawy te wydają się więcej niż uzasadnione. W kolejnej kopii formatu Norton po sześciu programach studyjnych w przyszłym tygodniu odbędzie się kompilacja najlepszych fragmentów na koniec serii. Podczas montażu tego filmu producentów Winkleman można zachęcić do zastanowienia się nad skalą wyzwania, jakie przed nią postawili.