Historia ma parę niespodziewanych bohaterów. Unai Marrero, 24-letni rezerwowy bramkarz, urodzony w San Sebastián i wychowany w Realu Sociedad, obronił dwa rzuty karne w serii rzutów karnych, dzięki czemu jego klub z dzieciństwa był o krok od zwycięstwa w tym, jak to określił jego kapitan, wieczór ich życia. Następnie objął Pabla Marina, byłego chłopca od podawania piłek, który teraz szedł w jego stronę, niosąc na ramionach wszystkie ich nadzieje, i poprosił swojego kolegę z drużyny, aby przeniósł ich na linię. Zatem 22-letni Marin, pełniący później funkcję rezerwowego, właśnie to zrobił, przyspieszając i zapewniając sobie dopiero czwarty Puchar Króla w historii la Real, pokonując z miejsca Atlético Madryt po remisie 2:2.
Ostatnim razem, gdy wygrali, w 2021 roku, potrzebny był rzut karny. Tym razem było ich sześciu; Mikel Oyarzabal, podobnie jak wtedy, strzelił jednego gola w ciągu 90 minut przed remisem 2:2, a trzech kolejnych strzeliło w rzutach karnych. Real Sociedad zdobył wówczas trofeum na pustym stadionie, nie mogąc oprzeć się wrażeniu, że czegoś mu brakuje. Teraz w końcu dokonali tego na oczach tysięcy fanów w Sewilli, gdzie po raz pierwszy od 38 lat wznieśli trofeum.
Cóż to była za chwila dla nich wszystkich, a szczególnie dla Rino Matarazzo. Człowiek z hrabstwa Bergen w stanie New Jersey, posiadający dyplom z matematyki stosowanej z Kolumbii, wskrzesił drużynę, która była zagrożona spadkiem, a teraz stała tutaj, w Sewilli o północy, wywalczając złoto o puchar. To był długi wieczór, podczas którego padły cztery gole, w tym najszybszy w historii zawodów, i to w trudny sposób. Ale dla Realu Sociedad zakończenie było idealne.
Zacznijmy od początku. Sam początek. Minęło 13 lat, odkąd Atlético było w finale pucharu i 13 sekund przed przegraną. Od samego początku Real Sociedad wrócił do Marrero, który uderzył mocno w piłkę, a liczne niepowodzenia doprowadziły do momentu, którego nikt nie mógł sobie wyobrazić.
Krótki przewodnikAtlético Madryt 2-2 Real Sociedad (3-4 w rzutach karnych)SkładyPokaż
Atlético Madryt Musso; Molina (Cardoso 78), Pubill, Le Normand, Ruggeri (Sørloth 63); Simeone (Baena 70), Llorente (Lenglet 99), Koke, Lookman (González 62); Griezmann (Almada 70), Alvarez. Rezerwacje Musso, Le Normand. Rezerwowe nieużywane Oblak, Esquivel, Hancko, Barrios, Mendoza, Vargas.
Real Sociedad Marrero; Aramburu (Elustondo 113), Martín, Caleta-Car, Gómez (Kubo 88); Soler, Sucic, Turrientes (Gorroxategi 68), Barrenetxea (Marín 69); Oyarzabal (Óskarsson 78), Guedes (Muñoz 78). Rezerwacje Oyarzabal, Gorrotxategi, Elustondo. Rezerwowi nieużywani: Remiro, Beitia, Aguirre, Herrera, Méndez, Wesley.
Sędzia Alberola Rojas.
Dziękujemy za Twoją opinię.
Nahuel Molina patrzył, jak bez ruchu przelatuje nad jego głową. Giuliano Simeone został pokonany przez odbicie. Marc Pubill nie zareagował. Matteo Ruggeri został pobity w powietrzu. A kiedy dośrodkowanie Gonçalo Guedesa trafiło w głowę Andera Barrenetxei, Juan Musso zareagował nieco wolno i piłka wpadła do siatki.
Atlético wyrównało wcześnie, gdy Antoine Griezmann wślizgnął się do środka, a Julián Alvarez pozwolił podbiec do Ademoli Lookman. Atlético miało jednak trudności i la Real ponownie objął prowadzenie przed przerwą, kiedy Musso przybył za późno na rzut wolny i zamiast piłki złapał Guedesa pięścią. Z rzutu karnego Oyarzabal – kapitan Realu Sociedad, który strzelił jedynego gola w meczu, gdy pięć lat temu zespół zdobył puchar na tym samym, ale pustym stadionie – był najspokojniejszym zawodnikiem La Cartuja, który strzelał z rzutu karnego. To był jego szósty finał; we wszystkich zdobył bramkę.
Ander Barrenetxea (drugi z prawej) świętuje po zapewnieniu Realowi Sociedad prowadzenia po 13 sekundach. Zdjęcie: Marcelo del Pozo/Reuters
Następnie Atlético dominowało w posiadaniu piłki, ale niewiele osiągało, aż na sześć minut przed końcem Julian Alvarez w końcu przełamał ich opór. Pozwalając piłce przesuwać się przed siebie, po drodze wykluczając obrońców z gry, po czym znakomicie wykończył piłkę obok Marrero.
Boisko się przechyliło, tempo nabrało tempa, wszystko teraz przyspieszyło, ale jakimś cudem Atletico tego nie wygrało. Alex Baena z czterech jardów posłał piłkę Marcosa Llorente nad poprzeczkę, Sorloth głową uderzył obok bramki, a następnie do siatki wbiegł Johnny Cardoso, a Marrero machnął ręką i minął słupek. Alvarez miał jeszcze czas na wygranie rzutu wolnego w doliczonym czasie gry. Ten jednak uderzył w ścianę, a Llorente szeroko odbił się i doprowadził do dogrywki.
Real w jakiś sposób wskrzesił się, odnalazł w sobie siłę, która zdawała się go opuścić, ukrywając cios wywołany widokiem zwycięstwa wymykającego się im z rąk. Llorente musiał pobiec z powrotem, aby zatrzymać biegnącego Orriego Oskarssona. Marc Pubill uderzył blokadą klatką piersiową, a Atlético było prawie wolne. Następnie Musso dwukrotnie obronił, po raz pierwszy od Luki Sucić, a po drugie, co jeszcze bardziej niezwykłe, od Oskarssona. Po drugiej stronie Alvarez zagrzechotał barem. Wszystko to w dziewięć minut. Czas jednak uciekał, szanse się wyczerpały, zmęczenie i nerwy brały górę w wyniku rzutów karnych, a moment Marrero był coraz bliżej.