Strona główna Sport Erling Haaland pogrąża Arsenal, dając Manchesterowi City przewagę w wyścigu o tytuł...

Erling Haaland pogrąża Arsenal, dając Manchesterowi City przewagę w wyścigu o tytuł | Pierwsza liga

9
0


Marże zawsze były prawdopodobnie wąskie. W rzeczywistości, mając tak wiele do stracenia, a mianowicie możliwy cel zdobycia tytułu Premier League, sprawa była bolesna. To był dzień, w którym najważniejsi dywizji walczyli od stóp do głów i serwowali thriller, konkurs, który wchłonął naród i wiele innych osób na całym świecie.

Kiedy było już po wszystkim, to Manchester City zadał cios, który mógł okazać się wymowny. Ponieważ gdy w takich sytuacjach wyjdą na prowadzenie, wszyscy wiedzą, jak to się kończy. Nie ma lepszego strzelca niż Pep Guardiola, a dynamika jest teraz po jego stronie. Siódme mistrzostwo w ciągu 10 sezonów jest w jego zasięgu.

Gra odwróciła się w porę. Mikel Arteta obiecał, że jego drużyna Arsenalu przyjedzie na mecz i będzie walczyć o zwycięstwo. Żadnych półśrodków, żadnego parkowania autobusu. Grali. Mogło się potoczyć inaczej, gdyby musujący strzał Eberechi Eze z krawędzi pola karnego był lepiej oddany o sześć cali. Zamiast tego uderzył w wewnętrzną część słupka, przetoczył się przed linię i został oczyszczony.

Kilka minut później City podeszło do drugiej bramki i strzeliło decydującego gola. To była płynna akcja, którą rozpoczął Gianluigi Donnarumma, a Nico O’Reilly wymienił się podaniami z Jérémym Doku, po czym dośrodkował do Rodriego. Obrońcy Arsenalu byli przyciągani do pomocnika City, a nikt nie był wystarczająco blisko Erlinga Haalanda. Co było dużym problemem. Haaland wrócił do domu, a City było na dobrej drodze do zmniejszenia przewagi Arsenalu na szczycie tabeli do trzech punktów. City ma przed sobą mecz. W środowy wieczór zagrają z Burnley.

Erling Haaland zdobywa zwycięską bramkę dla Manchesteru City w meczu z Arsenalem. Zdjęcie: Tom Jenkins/The Guardian

To nie był koniec. Niezbyt daleko. Arsenal będzie to samo argumentował w sprawie wyścigu o tytuł i nadzieja była dla nich związana z występem, jeśli nie z wynikiem. Gabriel Magalhães posłał głową odbitą w słupek w 73. minucie, a tuż przed doliczonym czasem gry, po dośrodkowaniu zmiennika Arsenalu Leandro Trossarda, Kai Havertz stał nieoznakowany przed bramką. Uderzył odrobinę za wysoko i City mogło świętować.

Był to rodzaj gry, w której intryga była wszechobecna, co bardzo pasowało do ogólnego spektaklu. Nie zabrakło blasku wydarzeń i małych dziwactw; treść nadająca się do memów. Takich jak facet na prowizorycznym kramie na zewnątrz, sprzedający wodę lub, jakby to chciał, łzy Arsenalu. Tylko 2 funty za butelkę, z naciskiem na butelkę. Itd. i tak dalej.

To był zapierający dech w piersiach początek, a pierwszy gol pomocnika City Rayana Cherki był celebracją jego złośliwości i szybkości nóg. Przejmując piłkę na prawo od pola karnego Arsenalu, miał mnóstwo pracy, gdy przyspieszał. W mgnieniu oka oszukał Gabriela, po czym skręcił w drugą stronę, zanim Declan Rice mógł rzucić mu wyzwanie. Coup de grâce polegał na pięknie zrównoważonym dolnym rzucie w dalszy róg. Dostarczył także kilka pozdrowień, gdy stanął przed fanami Arsenalu, piorunując ich wzrokiem, po czym uśmiechnął się.

Odpowiedź Arsenalu była natychmiastowa, a wyrównywanie było katastrofą dla Donnarummy. Na początku meczu bramkarz Arsenalu David Raya został niemal złapany z piłką u stóp atakującego Haalanda. Raya uszła na sucho. W podobnej sytuacji Donnarumma tego nie zrobił. Gdy przejął posiadanie piłki na prawo od bramki, tuż przy linii bocznej, jego dotyk był nieco mocny i Havertz był na nim. Skuteczny wślizg zamienił się w strzał, który poleciał do bramki.

Guardiola przewidywał, że Arteta zmieni coś w swoim podejściu i tak się stało. Najważniejszą decyzją menadżera Arsenalu było obsadzenie Havertza na pozycji 9, Viktora Gyökeresa na ławce rezerwowych, a wzmocnienie przed meczem zapewnił powrót Martina Ødegaarda do formy i składu. Oznaczało to Eberechi Eze na lewym skrzydle i większy nacisk na technikę; zdolność do utrzymania posiadania. Tylko po to, żeby prowadzić walkę w otwartej grze.

Cherki trafił w słupek w czwartej minucie strzałem, który odbił się od Gabriela; piłka odbiła się i wpadła we wdzięczne ramiona Rayi. I taka była pierwsza połowa City – z pewnością pod względem stworzonych sytuacji.

Walka Haalanda z Gabrielem była niezwykle fizyczna, nieubłagana i zawsze istniała możliwość, że przerodzi się w coś więcej. Był moment, kiedy Haaland zdjął koszulkę, aby pokazać, jak Gabriel ją podarł, a pod koniec meczu, gdy obaj zawodnicy zderzyli się czoło w czoło, Gabriel wykonał agresywny ruch w stronę Haalanda, za co otrzymał żółtą kartkę. Guardiola chciał czerwonego za tyłek. Trzeba przyznać, że Haaland nie upadł.

Błąd Gianluigiego Donnarummy dał Arsenalowi wyrównanie. Zdjęcie: Michael Regan/Getty Images

W przerwach pierwszej połowy napastnik City nie trafił w podanie, które mogło uratować Antoine’a Semenyo. Wykorzystał także znakomitą okazję do oddania strzału. City mogło również wskazać moment, w którym Cherki oszukał Gabriela serią przekroczeń, po czym skierował się bezpośrednio do Semenyo, którego strzał zablokował Piero Hincapie; potężna interwencja w defensywie.

Zabawnie było patrzeć, jak Guardiola i Arteta przeżyli to wszystko. Który menadżer prześcignąłby drugiego pod względem całkowitego zanurzenia i dramatycznych gestów? To była bliska sprawa. Wydawało się, że Arteta miał się załamać w 53. minucie, gdy Abdukodir Khusanov, ostatni obrońca City, stanął przed Havertzem, a zawodnik Arsenalu upadł na ziemię. Arteta zawył za faul i czerwoną kartkę. Nie było w tym wystarczająco dużo.

Po wznowieniu gry City wyszło na prowadzenie. Haaland oddał strzał w zewnętrzną stronę słupka po rzucie rożnym, podczas gdy Semenyo przyjął fatalne uderzenie, gdy w sytuacji sam na sam przywołał Rayę, a Doku uderzył bramkarza.

Wrócił Arsenal. Zapomniano o niedostatku ich ostatnich występów w ataku. Adrenalina wzrosła. Eze i Ødegaard stworzyli wspaniałe otwarcie dla Havertza po kontrataku, ale Donnarumma zablokował go blokiem jeden na jednego. Gabriel Martinelli, wchodzący na boisko z ławki, nie mógł złapać piłki po odbiciu. Wtedy Eze, z bardzo małej rzeczy, opuścił ramię na skraj obszaru i został odrzucony przez prawych. Tak blisko. Haaland kazał zapłacić jemu i Arsenalowi.