Chyba można powiedzieć, że kupiłem Benny’ego ze sklepów. W 2006 roku on i jego brat zaatakowali mnie przed supermarketem w Bahrajnie. Próbowali wdrapać się do toreb z zakupami, które niosłam, żeby dostać się do jedzenia, które mogli poczuć. Natychmiast oczarowany, przyjąłem ich do siebie.
To był początek 16-letniego związku, podczas którego Benny i Buster towarzyszyli mi w podróży do Kenii, Kataru, z powrotem do Bahrajnu, a potem do Manchesteru. Mówiłem, że widzieli więcej krajów niż większość ludzi. Byłem dyrektorem kreatywnym ds. reklamy i podążałem za pracą, gdzie tylko mogłem. To było ciekawe, ale samotne życie, a moi nowi przyjaciele, którzy mieli około trzech miesięcy, natychmiast to zmienili. Byłam nimi oczarowana, ale to Benny ze swoimi ujmującymi dziwactwami naprawdę skradł moje serce.
Czas kąpieli dla Benny’ego… „Uwielbiał wiosłować w wannie”. Zdjęcie: dzięki uprzejmości Alana Peeversa
W przeciwieństwie do większości kotów, pociągała go woda i uwielbiał wiosłować w wannie. Wskakiwał do wody, kiedy się zapełniała, i brodził, od czasu do czasu wsadzając głowę pod kran. Innym razem siedział cierpliwie na tylnej krawędzi wanny, aż skończyłem, a potem wślizgiwał się do niej. Był jednym z najbardziej kochanych kotów, jakie kiedykolwiek miałam. Ilekroć leżałam na kanapie, podskakiwał i przytulał się do mojego ramienia.
Własny, prywatny trawnik… Benny relaksuje się w doniczce z trawą. Zdjęcie: dzięki uprzejmości Alana Peeversa
Benny i Buster to koty domowe, więc wyhodowałem w doniczce trawę, żeby mogły ją żuć. Był to tylko skrawek powierzchni około 20 cm2, ale Benny przesiadywał na nim, jakby to był jego prywatny trawnik pod dachem. Około pół godziny przed kolacją Benny’ego zwykle znajdowałem go leżącego na plecach z łapami w górze. Była to jedyna pora dnia, kiedy to robił, i odebrałem to jako oznakę całkowitego zadowolenia z perspektywy karmienia i być może z życia w ogóle. Nigdy nie widziałem kota wyglądającego na szczęśliwszego.
W 2021 roku u Benny’ego zdiagnozowano raka. Okazało się, że jest nieoperacyjny i dano mu około sześciu miesięcy życia, ale może dzięki temu, że tak go rozpieszczałam, przeżył kolejne trzy lata. Stał się chudszy i słabszy, ale zawsze wyglądał, jakby nadal cieszył się życiem, nawet od czasu do czasu radząc sobie z wiosłowaniem. I pewnego dnia zdałem sobie sprawę, że to się zmieniło. Wydawało się, że ma już dość.
Zabranie go do weterynarza i pożegnanie było najtrudniejszą rzeczą, jaką kiedykolwiek zrobiłem. Potem siedziałam na parkingu przez godzinę, bo nie mogłam przestać płakać. Wciąż myślę o Bennym za każdym razem, gdy biorę kąpiel.