Strona główna Kultura Ponowny występ Houdiniego: nowa sztuka Davida Haiga obnaża spór maga z Conanem...

Ponowny występ Houdiniego: nowa sztuka Davida Haiga obnaża spór maga z Conanem Doylem | Scena

7
0


To pytanie najczęściej zadawane artystom: skąd czerpiecie pomysły? Odpowiedź Davida Haiga brzmi: pytam Google. Zachowaj tajemniczość, stary! Haig jest znany zarówno jako aktor („Killing Eve”, „Cienka niebieska linia”), jak i dramaturg, którego hit „My Boy Jack” z 2004 roku został zaadaptowany dla telewizji, a jego kontynuacja „Ciśnienie” to obecnie nadchodząca hollywoodzka produkcja. Jego najnowsza sztuka dramatyzuje przyjaźń między pisarzem i spirytualistą Arthurem Conan Doylem a eskapologiem i racjonalistą Harrym Houdinim. To tak fascynujący podwójny akt, że można założyć, że Haig musiał od dawna interesować się ich historią. Prawda jest bardziej prozaiczna. „Przyziemnie wpisałem w Google „interesujące, niezwykłe relacje w historii Wielkiej Brytanii” – mówi. „I oto co wyszło.”

Czy powinniśmy podziwiać szczerość tego mężczyzny (Co sądzisz o AI Reviews? „Jest to niewątpliwie przydatne”), czy też ubolewać nad jego brakiem romantyzmu? Nieprzypadkowo te same pytania stawia Magic, którego premiera odbyła się w tym miesiącu w Chichester i badająca ówczesne tarcia między Conanem Doylem, przekonanym, że potrafi komunikować się ze zmarłymi, a Houdinim, bez sentymentów nazywającym oszustwo oszustwem. „Połączenie tych dwóch odmiennych mężczyzn podczas spotkania było jak więź chemiczna. Jednak znalezienie tego krytycznego elementu, który testuje i rzuca wyzwanie ich związkowi, wydało mi się absolutnie fascynujące”.

Magic – którego produkcja w reżyserii Lucy Bailey obiecuje wywołujące zawroty głowy iluzje w połączeniu z dramatem – przedstawia spotkanie pary, a następnie rozstanie, gdy Conan Doyle i jego żona Jean szukają kontaktu ze swoim synem Kingsleyem, zabitym w pierwszej wojnie światowej, za pośrednictwem medium duchowego Miny Crandon – a Houdini gromadzi „armię demaskatorów”, aby zdemaskować fałszerstwo Crandona. „Sam uczęszczając na tak wiele seansów w poszukiwaniu ducha własnej matki (Houdini) wpadł we wściekłość i odebrał je jako nadużycie żałoby” – mówi Haig.

Szukam kontaktu… Sir Arthur Conan Doyle. Zdjęcie: Ullstein Bild/Getty Images

Można się spodziewać, że współczesna publiczność będzie całkowicie po stronie Houdiniego. Jednak Conana Doyle’a zagra sam Haig, który jako aktor zdobył serce narodu dzięki swoim zapiętym na guziki biurokratom i Anglikom z establishmentu, starającym się zachować sztywność górnej wargi. Mówi mi, że niezwykle ważne jest, aby widzowie sympatyzowali z Conanem Doylem i nie postrzegali jego wiary jako przedmiotu kpin. „Szukał religii opartej na podstawach naukowych. W tamtym czasie sądzono, że elektromagnetyzm może być absolutnie sposobem na kontakt z duchami zmarłych. Teraz może się to wydawać niedorzeczne, ale energia optymizmu Conana Doyle’a zawsze była urzekająca. Miejmy nadzieję, że w przedstawieniu będzie dużo śmiechu, ale jednym z największych wyzwań jest dopilnowanie, aby ten element nie był odgrywany jako komedia”.

To, co interesuje Haiga w sztuce, która według niego jest pełna ambiwalencji, to fakt, że obaj bohaterowie mieli mieszane uczucia co do własnej sławy: „Houdini nie chciał być artystą, ale wielkim pisarzem – jak Conan Doyle”. Conan Doyle czuł, że jego ukochane dzieło, Sherlock Holmes, jest znacznie poniżej niego: „Był jak wielki aktor szekspirowski, uwięziony przez całe życie w sitcomie”. Istnieje także ambiwalencja – stąd tytuł programu – jeśli chodzi o różnicę między wiarą a fałszem. „To kolejny temat sztuki: jak definiujesz słowo „magia”? Co przez to rozumiesz? Czy wiara duchowa jest formą magii? Czy też potrzeba oszustwa i fałszu, aby była magią?

Haig podchodzi do całego tego materiału, jak mi mówi, z pozycji racjonalizmu trwającego całe życie. Nie dla niego sentymentalizm w kwestii tego, jak pisarze czerpią pomysły na sztuki. „Jeśli nie czujesz głębokiego powołania do pisania o czymś konkretnym” – mówi w obronie swojego Google’a – „potrzebujesz przy okazji odrobiny pomocy!

Racjonalne podejście… David Haig w rozmowie z reżyserką Lucy Bailey podczas prób do spektaklu Magic w teatrze festiwalowym w Chichester. Zdjęcie: Manuel Harlan

„W Magic gram kogoś o głębokiej wierze, a jednak jeśli ateista może być głębokim ateistą – cóż, to ja. A jednak, gdy ludzie są najbardziej pewni, są również podejrzani, prawda?” Mówi, że jego babcia uczestniczyła w „ogromnej liczbie” seansów, ale on nie uczestniczył w żadnym. „Poszedłbym na taki, byłbym zafascynowany. Ale jeszcze tego nie zrobiłem, nie wiem dlaczego.” Jednak w jego twórczości stale interesuje się żałobą i utrzymującą się obecnością zmarłych. Mój chłopiec Jack również opowiadał o synu zabitym podczas pierwszej wojny światowej, co jest zbiegiem okoliczności, na który Haig wydaje się zaskoczony, słysząc, jak to podkreślam – i który częściowo przypisuje śmierci własnej siostry w wieku 22 lat.

To było 44 lata temu; Haig ma teraz 70 lat i zastanawia się, jeśli nie o śmiertelności, to przynajmniej o zwolnieniu. „Myślę, że to może być (moja ostatnia sztuka)” – mówi mi, choć niepewnie. „Jak długo grasz? Jak bezpiecznie jest to mieć po 70. roku życia? Myślisz o McKellenie i Dame Judi Dench, wciąż bez zarzutu jako performerki. Ale nie dotyczy to wszystkich. Więc po prostu nie wiem jeszcze, w którą stronę to wszystko zmierza. ” Gdyby jednak to wszystko się teraz skończyło, Haig wspominałby satysfakcjonującą karierę mistrza nie jednego, ale dwóch rzemiosł teatralnych. „Byłbym bardzo, bardzo spokojny” – stwierdza z charakterystycznym angielskim niedopowiedzeniem – „że ogólnie rzecz biorąc, wszystko układa się pomyślnie”.