Strona główna Kultura Recenzja The Shadow of the Object autorstwa Chloe Aridjis – jednej z...

Recenzja The Shadow of the Object autorstwa Chloe Aridjis – jednej z najodważniejszych pisarek piszących dziś po angielsku | Fikcja

8
0


Cień przedmiotu, nowa powieść meksykańsko-amerykańskiej pisarki Chloe Aridjis, rozpoczyna się wybuchem przemocy: czterdziestoletnia Flora odwiedza swoją matkę i ojczyma w Meksyku po raz pierwszy od wielu lat, gdy pewnego wieczoru, gdy życzy im dobranoc, Diego – ukochany pies stróżujący domu – podskakuje i zatapia zęby w jej dłoni. To nieoczekiwane wydarzenie jest atakiem nie tylko na ciało Flory, ale także na delikatne fikcje, które do tej pory kształtowały jej życie i otaczały to ciało złudnym poczuciem bezpieczeństwa. Starzejący się alzat, który do chwili ataku żył „ze swoim życiem wewnętrznym i naszym w tajemniczy, harmonijny sposób ułożonym w jedną całość”, nagle podnosi wzrok na życzliwą kończynę swego ludzkiego dobroczyńcy i rzeczywiście widzi „niepokojący widok”: „Ręka wyrwana z kontekstu, nieprzymocowana do ciała… Ręka, która zbuntowała się i nie wykonuje już rozkazów z centrali”.

Skazana na spędzenie reszty wakacji zamknięta w krętych korytarzach prywatnego szpitala w Meksyku, Flora ma ambiwalentne uczucia. Z jednej strony środowisko nie jest zbyt stymulujące, ale z drugiej „pobyty w szpitalu są rzadką okazją do sprawdzenia… jako pacjent jesteś zwolniony z większości odpowiedzialności i nie oczekuje się od ciebie niczego poza wyzdrowieniem”. Szpital jest poczekalnią życia i to właśnie podczas leniwego północnego spaceru po jego korytarzach spotyka Wilhelminę Blau, starszą, ale budzącą grozę Niemkę, która została przyjęta z ciężkim zapaleniem płuc.

Flora i Wilhelmina nawiązują przyjaźń, a podczas nocnych spotkań w słabo oświetlonych korytarzach szpitala Wilhelmina dzieli się mądrościami wyniesionymi ze swojego wysoce niekonwencjonalnego życia. Opowiada Florze o swoim zmarłym mężu i synu Maxie; opowiada o swoich pobytach w dzieciństwie w „prewentorium” mieszczącym się na terenie dawnego opactwa cystersów; opisuje swój ulubiony eksponat w Muzeum Antropologicznym w Meksyku (ludzkie serce wyrzeźbione z zielonego kamienia, z „twarzą, oczami, brwiami i kłami”, emanujące „tyle złośliwości, co najbardziej krwawi bogowie”). I – co w konsekwencji – opisuje swojej nowej przyjaciółce swoją rozproszoną obecnie kolekcję „przedkinowych zabawek i instrumentów”, niegdyś uważaną za jedną z najwspanialszych na świecie: „półki i półki z magicznymi latarniami i peep boxami, długie lustra, które odbijały odbicia, zoetropy i fenakistoskopy, marionetki cieni w każdym kącie”.

podwójny cudzysłów. Byłoby to ogromne osiągnięcie, biorąc pod uwagę samo dziwne piękno prozy

Dla Wilhelminy technologie iluzji ilustrują „trwałość wizji… że ludzkie emocje się powtarzają, a ich liczba jest skończona” oraz „jak te same gesty powtarzają się na przestrzeni wieków w jednym rozległym teatrze duszy”. Prowadzi w swoim pokoju pokaz latarni magicznych dla zapierającej dech w piersiach Flory i stada pielęgniarek; gdy obrazy świecących aniołów, zarośniętych ogrodów i odzianych w szaty magów zachwycają sterylne białe ściany szpitala, Flora i pielęgniarki są całkowicie zachwycone. Kilka dni później Wilhelmina zapada na chorobę i na Florze spada obowiązek zwrotu jej rzeczy – w tym magicznej latarni – i skremowanych szczątków synowi Wilhelminy w Londynie.

Pomijając głębię tematów, Cień przedmiotu byłby ogromnym osiągnięciem, bazującym na dziwnym, impresjonistycznym pięknie samej prozy: nawiązując do ostatniego pokazu latarni magicznych Wilhelminy, ta smukła i zwinna nowela nabiera epizodycznej struktury, gdy Flora wraca do Londynu i zamienia rozwijającą się przyjaźń z Wilhelminą na niepewny rodzaj intymności z synem.

Aridjis interesuje się splotami zaklęć, które wypełniają naszą codzienną rzeczywistość, oraz tym, jak metamorficzny potencjał obrazów wykonanych ze światła może pokazać, że „żadna scena, żadne istnienie” nigdy nie jest całkowicie „samodzielne”. Pomimo wagi tych idei, jej pisarstwo jest zwodniczo powściągliwe. W jednej ze scen Flora i Max spotykają się na niedzielnym spacerze londyńską New River Path, a świadomość Flory historii ukrytej pod mętną wodą kanału wywołuje pewnego rodzaju ekstazę, do której dzielenia się czytelnikiem mogą jedynie skłonić schludne cuda prozy Aridjisa:

Pomyśleć, że z tego zbiornika wodnego zawierającego sadzę, samobójstwa i wszelkie inne urazy piła większość Londynu. Wyczułem ukryty pakt pomiędzy wszystkim, gęstość wymuszoną w jednej chwili. Zimowe gałęzie napisały nad głową swoje zagraniczne wiadomości. Kos. Strzyżyk. Ptaki, które pozostały w tyle, nie odpowiedziały na żadne wezwania migracyjne… A jednak gatunek ludzki zdawał się przestrzegać jakiegoś zimowego nakazu i przez długi czas przed nami szedł tylko wiatr.

To powieść baśniarza, ale taka, w której wszelkie gotyckie ekscesy są łagodzone przez głębokie człowieczeństwo. Tej błyskotliwej, mitopoetycznej książce nie można przypisać nic tak zwyczajnego jak fabuła. Mogę jednak tylko zgodzić się z wieloma wielbicielami Aridjis, że jest ona jedną z najodważniejszych pisarek piszących dziś po angielsku.

Cień przedmiotu Chloe Aridjis został opublikowany przez Chatto & Windus (16,99 GBP). Aby wesprzeć Guardiana, zamów swój egzemplarz na stronie Guardianbookshop.com. Mogą obowiązywać opłaty za dostawę.