Strona główna Sport „To wyraźnie przekroczyło oczekiwania”: w fabryce silników F1 Red Bulla | Red...

„To wyraźnie przekroczyło oczekiwania”: w fabryce silników F1 Red Bulla | Red Bulla

10
0


Ostra i szybka jazda to w dużej mierze norma w Formule 1, zarówno na torze, jak i poza nim, ale nawet jak na standardy tego sportu rozwój wewnętrznego projektu silnika Red Bulla był wyjątkowy. Podobnie jak to, co dostarczył.

Spacerując błyszczącymi korytarzami działu produkcji silników na zamówienie zespołu w siedzibie głównej w Milton Keynes, prawie nie można sobie wyobrazić, że jeszcze cztery lata temu teren, na którym stoją budynki, był po prostu pustą przestrzenią usianą gruzem.

Decyzja o budowie własnych silników zamiast dalszego zakupu jednostek innych producentów należy do najodważniejszych kroków, jakie Red Bull kiedykolwiek podjął. Niemały wyczyn nawet dla zespołu, który od dawna rozkoszuje się wytyczaniem własnej ścieżki w F1.

Kiedy projekt rozpoczął się w 2022 roku, a zespołem pod przewodnictwem Christiana Hornera, był to krok w nieznane bez gwarancji sukcesu, ale z obietnicą uczynienia zespołu całkowicie mistrzem każdego aspektu swoich samochodów i sposobu, w jaki radzą sobie w wyścigach. Jest to zaleta, której nie można przecenić, gdyż konstrukcja silnika i podwozia wykorzystuje swoje mocne strony, a nie podwozie budowane wokół silnika klienta.

Ich przedsięwzięcie przyjęto ze sceptycyzmem, w niektórych kręgach przewidywano porażkę lub przynajmniej długą i bolesną naukę. To „duch” nawiedzał projekt, jak to określa szef zespołu, Laurent Mekies. W końcu długo doświadczeni i odnoszący sukcesy producenci silników, Renault i Honda, zostali publicznie uznani za bardzo niechętnych nowym przepisom, a Red Bull podszedł do tego jako start-up.

W siedzibie zespołu, gdy F1 przygotowuje się do powrotu do działania po przymusowej przerwie spowodowanej Grand Prix Miami 3 maja, Mekies zauważa, że ​​całkowicie zdawali sobie sprawę z ryzyka i korzyści. „Chociaż była to szalona decyzja i szalona inwestycja, teraz postawiła nas w niesamowitej sytuacji na następne pięć–10 lat” – mówi. „Decyzja dotycząca jednostki napędowej podjęta cztery lata temu, która zapewnia całkowitą niezależność… na nadchodzące lata, przy wsparciu (partnerów zajmujących się silnikami) Forda.

„Nie brałem udziału w tych decyzjach, po prostu jestem wdzięczny chłopakom”, mówi, obejmując w zeszłym roku stanowisko szefa zespołu Red Bull. „Fakt, że tunel aerodynamiczny pojawi się w przyszłym roku, również stawia cię na zupełnie innym poziomie. Prawdą jest więc, że przeciwnik mógł pod pewnymi względami wyprzedzić nas w porównaniu do nas, ale globalnie, jeśli chodzi o etapy projektu, postawiło nas to w niesamowitej pozycji.”

Nowa fabryka Red Bulla zbudowana od podstaw w Milton Keynes jest obecnie siedzibą nieskazitelnego zespołu konstruktorów silników. Foto: Red Bull

Mekies przyznaje zatem, że w tym sezonie Mercedes – zdecydowanie klasa terenowa – ma nad swoją drużyną aż dwie do trzech 10 przewagi na silniku. To, że Red Bull był tak blisko już przy pierwszej próbie, jest niezwykłe. W pierwszych trzech rundach tego sezonu nie dogonili Mercedesa, Ferrari i McLarena, ale jak przyznaje Mekies, prawdziwy deficyt tkwi w podwoziu.

Jeśli chodzi o wykorzystanie mocy, Red Bull uderzył w ziemię w galopie. Staje się jasne, jak bardzo potrzebna jest rzadka okazja, aby odwiedzić fabrykę silników w towarzystwie dyrektora technicznego Red Bull Ford Powertrain, Bena Hodgkinsona, który został zatrudniony przez Mercedesa do kierowania projektem i ma 27 lat doświadczenia w budowie silników. Opisuje projekt jako odważny i odważny i wierzy, że przyciągnął do niego postacie o podobnych cechach.

Na początku zatrudniał 25 pracowników miesięcznie, a zespół, którym kieruje, liczy obecnie 700 osób. Pomimo całego hałasu wokół odejścia głośnych osób, Red Bull utrzymuje niesłabnące tempo rekrutacji, zatrudniając 120 nowych pracowników zajmujących się silnikami i podwoziem tylko w pierwszym kwartale tego roku.

Z tego jałowego skrawka kampusu w Milton Keynes Hodgkinson miał jedną zasadniczą zaletę w związku ze swoim zadaniem: budował od podstaw wyjątkowy obiekt – i to widać. Nawet biorąc pod uwagę pośpiech, z jakim został zbudowany – łącznie z hamownią silnika umieszczoną w dużych, importowanych, gotowych zespołach stalowych, wybranych specjalnie ze względu na możliwość dotarcia na miejsce i uruchomienia w możliwie najkrótszym czasie – jest to cud technologii.

Romantyczny obraz montażu silnika z użyciem kluczy i zaolejonych kombinezonów już dawno odszedł od współczesnej F1, ale sale montażowe w Red Bullu to zupełnie inne doświadczenie, nawet w porównaniu z doświadczeniami konkurencyjnych zespołów. Panuje atmosfera nieskazitelnego, precyzyjnego perfekcjonizmu pośród niemal rozbrajającej, nadprzyrodzonej ciszy. Gdyby upuścił prawdziwy klucz, w tej skrupulatnej atmosferze odbiłby się echem jak grzmot.

Czystość i porządek są przestrzegane nie bez powodu, ponieważ potencjalne zanieczyszczenie części nawet najdrobniejszymi cząsteczkami jest traktowane niezwykle poważnie. Części przybywające z zewnątrz są rozpakowywane w pomieszczeniu całkowicie oddzielonym od miejsca montażu, a następnie czyszczone przed wejściem. Komputerów jest mnóstwo, podobnie jak nieskazitelnie ubrani inżynierowie. Ma atmosferę szczególnie lśniącej kuchni prowadzonej przez zdecydowanie wybrednego szefa kuchni. Z pewnością nie byłoby obaw, że zje się z którejkolwiek z tych powierzchni.

Laurent Mekies, szef zespołu Oracle Red Bull Racing, wierzy, że „szalona decyzja” podjęta cztery lata temu, by zbudować własne silniki, przyniesie ogromne korzyści w ciągu najbliższych kilku lat. Zdjęcie: Bryn Lennon/Formuła 1/Getty Images

Tę samą dbałość o szczegóły stosuje się w obszarze, w którym silniki pod koniec ich eksploatacji są szczegółowo demontowane w celu zidentyfikowania wszelkich słabych punktów, które mogłyby pomóc w zapobieganiu awariom w przyszłych modelach. Istnieje całe pomieszczenie do czyszczenia wałów korbowych przed użyciem i drugie do analizy oleju – proces identyfikujący cząstki stałe, które mogą w nadmiernym pośpiechu zużywać silnik.

Nacisk na stworzenie spójnej organizacji z nadrzędnym poczuciem celu i kierunku jest widoczny wszędzie i nie sposób nie być pod wrażeniem tego, jak wyjątkowo udało się to osiągnąć, biorąc pod uwagę skalę zadania rozpoczętego cztery lata temu. Rzeczywiście, pomimo wszystkich obecnych problemów Red Bulla, w tym niezadowolenia Maxa Verstappena z nowych przepisów i jego opornego samochodu, ich silnik okazał się niewątpliwym sukcesem.

„To wyraźnie przekroczyło oczekiwania” – mówi Mekies. „Przygotowywaliśmy się do rozpoczęcia prac ze znacznie bardziej odległego punktu. To coś, co mogło narazić projekt na duże ryzyko na dwa lub trzy lata.

„Ale teraz duch jednostki napędowej – czy Oracle Red Bull Racing będzie miał wystarczająco mocną jednostkę napędową na nadchodzące lata? – zniknął. Mamy własne problemy. Musimy odzyskać te dziesiąte części, musimy naprawić to, co musimy naprawić z samochodem. Wiemy, jak to zrobić. To się stanie, nie w Miami, ale to się stanie.”