Olivia Smith wstępnie zapuszcza korzenie, ale pozostaje wyczulona na zmiany, jakie może wywołać piłka nożna. 21-letnia napastnik Arsenalu, która w swoim pierwszym sezonie w północnym Londynie strzeliła dziewięć goli i trzy asysty, prowadziła nomadyczne życie piłkarskie, napędzane chęcią ciągłego doskonalenia się i wspinania się po drabinie szczebel po szczeblu, bez przerwy.
Gdy sezon osiąga swój punkt kulminacyjny, niedzielny półfinał Ligi Mistrzów przeciwko Lyonowi pokazuje, jak wysoko wspiął się Smith. Teraz zmierza na nieznane terytorium: po raz pierwszy w seniorskiej karierze drugi sezon w tym samym klubie. „Teraz czuję się całkiem spokojna, wiedząc, że zapuściłam tutaj pewne korzenie, ale ostatecznie piłka nożna to piłka nożna i nigdy nie wiadomo, co będzie dalej” – mówi. „Zawsze jestem w czujności, ale teraz jestem raczej wyluzowany, po prostu cieszę się czasem spędzonym w Arsenalu i nie mogę się doczekać kolejnych trofeów oraz rozwoju jako zawodnik i jako osoba”.
Zdolność adaptacji Smitha jest supermocną stroną. Jej debiutancka bramka dla Arsenalu przeciwko London City Lioness, kiedy wykonała dośrodkowanie z lewej strony, przebiła środek i posłała potężny strzał w górny róg z krawędzi litery D, pokazała, że potrafi twardo stąpać po ziemi w nowym klubie. „Cieszę się, że z zewnątrz tak to wygląda” – mówi Smith. „Wewnętrznie było trochę trudniej przyjechać z Liverpoolu i wskoczyć do mistrzów Europy, ale mam świetny system wsparcia”.
Siedząc na sofie na poligonie treningowym Arsenalu w London Colney, Smith jest zupełnie inny niż dzika i nieustraszona postać, jaką staje się na boisku. Jest niepozorna i uprzejma. Zapytana o hobby poza boiskiem, nazywa siebie „nerdem”. Uwielbia grać i oglądać seriale na Netfliksie.
Smith skakała od klubu do klubu na poziomie młodzieżowym w Kanadzie, zanim rozpoczęła karierę seniorską. Zaczęła grać w piłkę nożną w wieku trzech lat, a jej ojciec, Sean, trenował jej pierwszą drużynę, a następnie stał się kluczową siłą napędową jej kariery. Podobnie jak wielu rodziców martwi się konsekwencjami zachęcania córki do podejmowania takich działań w tak młodym wieku, zmagając się z chęcią oddawania się swojej pasji i talentowi, jednocześnie pozwalając jej zbyt wcześnie wylecieć z gniazda. „Czasami ma wrażenie, że mnie do tego popchnął, a może odepchnął, mimo że zawsze o tym marzyłem i było to w pewnym sensie konieczne, abym był tu, gdzie jestem teraz” – mówi Smith.
Była gąbką, chłonącą tyle lekcji i tyle futbolu, ile tylko mogła. Doprowadziło to do przyłączenia się do krajowego programu rozwoju i bycia skautem w drużynie narodowej. Po tym, jak zrobiła wrażenie na zawodnikach do lat 15, zadebiutowała w seniorskiej drużynie w wieku 15 lat i 94 dni, stając się najmłodszą zawodniczką w historii reprezentującą reprezentację Kanady seniorów.
Olivia Smith strzela olśniewającego gola przeciwko Manchesterowi City na stadionie Emirates w lutym 2026 r. Zdjęcie: Alex Burstow/Arsenal FC/Getty Images
Smith spędził jeden sezon w North Toronto Nitros w półprofesjonalnej lidze League 1 Ontario w 2022 roku, dwukrotnie będąc częścią młodzieżowego składu klubu. Wkrótce potem przeniosła się na południe od granicy, początkowo zobowiązując się do gry na Florida State University, ale po jednym semestrze przeniosła się do Penn State.
Pomimo pragnień rodziców, aby zdobyła wykształcenie, Smith bardziej pragnęła futbolu w college’u niż college’u, a kontuzja więzadła krzyżowego przyśrodkowego, której nabawiła się podczas pełnienia obowiązków międzynarodowych w reprezentacji Kanady do lat 20, pozostawiła ją bez piłki nożnej. Powrót do gry był długi i trudny, ale cudownie, jak opisuje to Smith, przykuła uwagę portugalskiej drużyny Sporting.
„Pogoda, jedzenie, piłka nożna, pasja. Szczerze mówiąc, nie miałam zbyt wielu oczekiwań, naprawdę chciałam po prostu ponownie odnaleźć miłość do piłki nożnej” – mówi. „Byłem w punkcie, w którym robiło się dość ciężko i miałem trochę gorszy moment, ale odnalazłem nogi, pewność siebie i miałem świetny sezon”.
„Zdecydowanie nie było łatwo dojrzeć w tak młodym wieku, chociaż nie powiedziałbym, że jestem najbardziej dojrzałą osobą na świecie” – dodaje Smith z uśmiechem. „Wiele się uczysz. Moim marzeniem była gra zawodowa i dostałem tę szansę w Sportingu i było to coś, czego nie mogłem przepuścić. To była ważna decyzja rodzinna i wiele razy zastanawiałem się, czy jestem gotowy, czy nie, ale wierzyłem, że jestem. Ważną dla mnie rzeczą było pobieranie lekcji z prawdziwego życia i uczenie się w czasie rzeczywistym. „
Liverpool zyskał na popularności w lipcu 2024 roku, napastnik stał się najnowszym z długiej listy stosunkowo nieznanych talentów sprowadzonych do Women’s Super League przez Matta Bearda, a następnie strzelił siedem goli w 20 meczach i został wybrany młodą zawodniczką roku przez Stowarzyszenie Zawodowych Piłkarzy. W lipcu ubiegłego roku, kiedy dołączyła do Arsenalu, została pierwszym graczem w kobiecym futbolu wartym milion funtów. I znów rozkwitła.
Smith należy do wspaniałej kolekcji napastników Arsenalu, obok Stiny Blackstenius, Alessii Russo, Beth Mead, Caitlin Foord i Chloe Kelly. Wszyscy mają bardzo różne profile graczy. „Chcę po prostu wyciągnąć z ich gier wszystko, co się da i spróbować wdrożyć w nich fragmenty” – mówi Smith. „Praca z Kelly Smith (byłym napastnikiem reprezentacji Anglii, a obecnie trenerem pierwszego składu Arsenalu) to także niesamowite doświadczenie. Uczenie się od niej i pomaganie mi w rozwoju jest niesamowite. Jest legendą, a jej osobowość też jest niesamowita.
Olivia Smith rozpoczyna swój pierwszy sezon w Arsenalu. Zeszłego lata podpisała kontrakt z Liverpoolem za 1 milion funtów, co stanowi rekord kobiecej piłki nożnej. Zdjęcie: John Walton/PA
Smith opisuje regularne występy na stadionie Emirates jako „nierealne”. Jest także pierwszą osobą, która pokazała swoją własną muzykę do celebrowania bramek. Jest to posunięcie, które zrodziło się w ramach projektu Arsenalu Block by Block, w ramach którego grupy fanów dyskutują o tym, w jaki sposób mogą uczynić stadion bardziej domem dla drużyny kobiet. Smith wziął udział w jednym z takich spotkań poświęconych muzyce stadionowej. „To bardzo ważne, aby kontaktować się z fanami na bardziej osobistym poziomie, a będąc w mniejszym środowisku, mam okazję robić to w inny sposób” – mówi.
Wybrała piosenkę „Pepas” w wykonaniu portorykańskiej artystki Farruko, a jej pierwsze wykonanie odbyło się po tym oszałamiającym meczu przeciwko City. „Myślę, że było to trochę kontrowersyjne, ponieważ wiem, że wielu fanów uwielbia piosenkę Freed From Desire, ale chłopaki, słyszeliśmy tę piosenkę wiele razy” – mówi Smith, który ma jamajskie, chilijskie i peruwiańskie korzenie. „Możliwość wyboru optymistycznej piosenki, która jest w moim klimacie i choć trochę nawiązuje do moich korzeni, jest naprawdę fajna”.
Smith ma nadzieję, że usłyszy to ponownie w niedzielnym meczu z Lyonem, gdy posiadacze Ligi Mistrzów będą gościć ośmiokrotnych zwycięzców rozgrywek. „Dziewczyny i ja jesteśmy bardzo podekscytowani możliwością zagrania w półfinale” – mówi Smith. „Lyon to zespół wysokiej jakości, ma świetne umiejętności i świetny zestaw zawodników, ale wierzymy w siebie.
„Wygrana w zeszłym roku wiąże się z presją; bycie mistrzem Europy ma znaczenie. Ale skupiamy się tylko na grze. Piłka nożna i robimy coś, co kochamy, mamy siebie nawzajem i wielkie wsparcie ze strony fanów. Musimy być w stanie się podnosić i razem napędzać się do przodu.”