Strona główna Sport West Ham utrzymuje się z dala od strefy spadków po decydującym zwycięstwie...

West Ham utrzymuje się z dala od strefy spadków po decydującym zwycięstwie Wilsona w końcówce meczu z Evertonem | Pierwsza liga

9
0


Vitalii Mykolenko dośrodkował z lewej strony, James Tarkowski głową skierował piłkę w dół, Kiernan Dewsbury-Hall uderzył piłką w tył siatki i przez chwilę wydawało się, że West Ham zmierza w kierunku Championship.

Na London Stadium było 1:1, a pierwsza bramka Tomasa Soucka w jego 250. występie dla mieszkańców wschodniego Londynu została odwołana. Jednak dodatkowy czas okazuje się kluczowy w walce o utrzymanie. W zeszłym tygodniu Georginio Rutter rozwalił Tottenham po wyrównującym golu dla Brighton w końcówce meczu. Tym razem był to Callum Wilson, który pojawił się w 92. minucie i strzelił swojego dziewiątego gola w ostatnich ośmiu meczach z Evertonem i utrzymał dwupunktową przewagę West Ham nad Spurs, którzy pomimo zwycięstwa nad Wolves zajmują 18. miejsce.

Wilson, który wszedł na boisko wraz z West Hamem, próbując stawić czoła silnej presji Evertonu, ponownie włączył się w grę. To właśnie doświadczony napastnik zapoczątkował odrodzenie West Hamu, gdy w styczniu strzelił zwycięskiego gola w ostatniej minucie meczu przeciwko Spurs. Tutaj znów się przydał, ratując drużynę Nuno Espírito Santo, gdy wydawało się, że zmierzają z powrotem do strefy spadkowej. David Moyes, który zanotował 750. mecz w Premier League w swojej karierze porażką, która przekreśliła nadzieje Evertonu na zakwalifikowanie się do europejskich pucharów, pozostał z żalem, że słabo wykończył mecz i niepewną obronę przeciwko swojemu dawnemu zespołowi.

Kiedy margines bezpieczeństwa zniknął po zniszczeniu Sunderlandu przez Nottingham Forest, napięcie groziło zakłóceniem koncentracji West Hamu. Łatwo było sobie wyobrazić, że fani Hammersa nerwowo myślą o wydarzeniach w Molineux. Czy Wilki wyświadczą im przysługę? A może równowaga sił zmieni kierunek Tottenhamu? Czy ktoś mógłby wyobrazić sobie bardziej nieznośny sposób na spędzenie sobotniego popołudnia?

Niepokój przyczynił się do rozczarowującej pierwszej połowy, a atmosfera była płaska jak futbol. Gdy Everton przejął kontrolę przez pierwsze 10 minut, zapadła cisza. West Ham nie miał płynności. Serwis dla Pabla Felipe i Taty’ego Castellanosa był słaby, a Jarrod Bowen miał niepewną okazję, mając jedną dobrą okazję na początku.

Nie żeby atak Evertonu był dużo lepszy. Moyes, który po raz pierwszy od wyjazdu dwa lata temu wrócił do wschodniego Londynu, w swoje 63. urodziny nie widział nic, co mogłoby go podniecić.

West Ham musiał się umocnić na początku drugiej połowy. Spojrzeli w lewo, na Crysencio Summerville, który był najżywszym napastnikiem w meczu. Tempo Holendra zaniepokoiło Everton, a James Tarkowski, James Garner i Jake O’Brien otrzymali kartki za powalenie go.

Summerville otrzepał się i wrócił po więcej. Stworzył pierwsze dobre otwarcie West Hamu, po dośrodkowaniu do Castellanosa, którego strzał obronił Pickford i wybił piłkę na rzut rożny.

Teraz, po serii rozczarowujących stałych fragmentów gry w początkowej fazie gry, West Ham w końcu wykonał jeden dobry uczynek. Bowen posłał dośrodkowanie z prawej strony, a Everton, który stracił bramkę po rzucie rożnym w końcówce meczu w zeszłym tygodniu, gdy przegrał derby Merseyside, został ponownie ukarany przez Soucka, który wykorzystał miękką obronę przy bliskim słupku i wstał i spojrzał głową obok Pickforda.

Tomas Soucek wraca do domu, aby ukarać słabą obronę Evertonu. Zdjęcie: Tom Jenkins/The Guardian

Do przebycia była jeszcze długa droga. Moyes zareagował, wprowadzając zastąpienie Dwighta McNeila Tyrique George’em, który zrobił różnicę na lewej stronie. West Ham cofnął się i zanotował trzecie z rzędu czyste konto, zachęcając do wywierania presji. Soucek odbił piłkę po błędzie El Hadjiego Dioufa; następnie skierował główkę Barry’ego w poprzeczkę, po dośrodkowaniu George’a, który znalazł Francuza nieoznakowanego w polu karnym z sześciu jardów.

Everton nadal naciskał. Krzyczeli o rzut karny, gdy Mateus Fernandes ręką odbił piłkę od Barry’ego. Jakoś nie było interwencji ze strony Stockley Park, ale szczęście wkrótce się skończyło. Mykolenko dośrodkował, Tarkowski skinął głową, a Dewsbury-Hall trafił wyrównującą bramkę.

Przy prowadzeniu Spurs 1:0 West Ham zmierzał do pierwszej trójki. Osiem doliczonych minut dało jednak nadzieję. Na zegarze minęły 92 minuty, gdy głębokie dośrodkowanie Dioufa znalazło się w sytuacji bez wyjścia dla Evertonu. Bowen głową podał piłkę, a Wilson wykończył Everton. To idzie do drutu.