Strona główna Sport Marauding Blues powstrzymują pechowe Maroons i objęły prowadzenie w serii Women’s Origin...

Marauding Blues powstrzymują pechowe Maroons i objęły prowadzenie w serii Women’s Origin | Stan pochodzenia

7
0


W końcu to musiał być Jesse Southwell. Pomocniczka The Blues mogła w tym roku zdecydować się na opuszczenie swojego rodzinnego klubu Newcastle na rzecz Brisbane, ale w czwartek w znajomym otoczeniu na stadionie McDonald Jones przed 20 000 fanów to ona okazała się najfajniejsza, gdy Nowa Południowa Walia wygrała pierwszy mecz Women’s State of Origin 11:6.

Jej gol z gry na siedem minut przed końcem skradł chwałę walecznej drużynie Queensland, która była bliska wygranej, zanim środkowy Bluesa Jess Sergis strzelił gola po gwizdku.

Southwell opisała tę grę jako „prawdopodobnie najszybszą” i „zdecydowanie najtrudniejszą” grę, w jaką kiedykolwiek grała.

„To był od końca do końca i Queensland nigdy się nie poddawało” – powiedziała. „To tylko pokazuje, jak wygląda gra kobiet”.

W pierwszej połowie Jessica Sergis z Nowej Południowej Walii przeskakuje Julię Robinson z Queensland. Zdjęcie: Cameron Spencer/Getty Images

Wynik wisiał do samego końca, a przy wyniku 6:6 Lauren Brown – która dwa lata temu na tym boisku kopnęła Maroons do zwycięstwa – uderzyła z gry do kosza na lewo od słupków. Wcześniej rzut za jeden punkt Southwell zablokował rekwizyt Destiny Brill, który wszedł na boisko dopiero w końcówce meczu, gdy Maroons stracili dwóch zawodników w wyniku uderzeń głową.

Wynik mógł się jednak odwrócić, gdy na zegarze pozostały zaledwie trzy minuty. Wydawało się, że Maroons strzelą gola, gdy prostytutka Jada Ferguson wyskoczyła z manekina pół metra od linii prób. Ale obrońcy Bluesa Abbi Church i Millie Elliott – rozegrawszy swój pierwszy mecz na najwyższym poziomie od ponad roku po zostaniu mamą i zaledwie siedem miesięcy po porodzie – zdołały utrzymać piłkę obok białej kredy.

Biorąc pod uwagę wysiłki drużyny Queensland przez cały wieczór, było to rozdzierające serce. Do przerwy goście niespodziewanie prowadzili 6:0. Southwell powiedziała jednak, że jej strona nie wątpi, że wrócą.

„Wiedzieliśmy w głębi siebie, że będziemy słodcy” – powiedziała. „Sztab trenerski w przerwie był bardzo spokojny, nasi liderzy byli bardzo spokojni, więc wiedzieliśmy, że musimy po prostu utrzymać się przy piłce i robić to, co do nas należy”.

Ostatecznie odnowieni Maroons wytrzymali grasujących Blues przez 45 minut. Bronili się mądrze i desperacko, ale presja zrobiła swoje. Pęknięcie odkryła Ellie Johnston, imponująca rekwizyt, którego pęd jest kryptonitem nawet dla najbardziej bohaterskich linii defensywnych, która zapoczątkowała obronę tarczą Blues.

Gracz Newcastle Jesse Southwell stanął na wysokości zadania przed własną publicznością. Zdjęcie: Scott Gardiner/Getty Images

Nowa Południowa Walia dominowała w dwóch meczach otwarcia w zeszłym roku, uzyskując łączny wynik 58-18, zanim Maroons odnieśli pocieszenie w trzecim meczu. To był łabędzi śpiew długoletniego trenera Tahnee Norrisa, a w tym roku wkroczył były asystent i obecny trener Dragons NRLW, Nathan Cross.

Nowa era Maroonów nie mogła zacząć się gorzej. Już w pierwszym uderzeniu w meczu Makenzie Weale została odepchnięta przez grupę trzech zawodników Blues i uderzyła głową w twardą murawę Hunter. Rozkazano jej opuścić pole i nie wracać.

Był to zespół składający się z trzech debiutantów i bez Ali Brigginshawa, który zapewniłby utrzymanie drużynie w meczu z faworyzowanym gospodarzem, pełnym Jillaroos. Jednak trójka debiutantów stanęła na wysokości zadania. Reprezentantka Nowej Zelandii Otesa Pule, wezwana na boisko dzięki poprawionym zasadom kwalifikacyjnym, zastąpiła Weale’a i rozbiła się, zapewniając jej drużynie prowadzenie już w czwartej minucie.

Od piątej ósmej Chantay Kiria-Ratu zbombardowała trójkę defensorów Blues potężnymi kopnięciami, które prawie zakończyły się dwoma próbami. Na skrzydle nastolatek Phoenix-Raine Hippi pokazał mistrzowski instynkt, w jednej chwili pokonując obrońcę Nowej Południowej Walii Abbi Church, a w następnej stawiając czoła Isabelle Kelly.

Jednak w siłowaniu się na rękę w pierwszej połowie wyróżniającymi się byli napastnicy. Nikt nie był lepszy od Keilee Josepha z Maroons, który do przerwy zaliczył 24 odbiory, w tym dwa fenomenalne ataki z przodu. 12 minut temu miała 32 trafienia – więcej niż jakikolwiek inny zawodnik – ale przy próbie 33. uderzenia głową uderzyła Tianę Penitani Gray w biodro i została zabrana z boiska karetką.

Długie opóźnienie dało graczom chwilę odpoczynku i zapoczątkowało ostatni akt gry. Oferował mnóstwo dramatyzmu, ale dla graczy Maroons nie było bajki. Teraz muszą udać się do Queensland na mecz drugi i trzeci i pokazać – podobnie jak Southwell – że nie ma jak w domu.