Film Fran Kranz „Msza” z 2021 r., w którym występują dwie grupy rodziców, których synowie zginęli w masakrze w szkole średniej, został pierwotnie napisany jako sztuka. Akcja odrestaurowana w przedstawieniu Carrie Cracknell rozgrywa się na zapleczu kościoła, gdzie ich spotkanie po drugiej stronie stołu jest bolesnym przykładem sprawiedliwości naprawczej.
Gail (Lyndsey Marshal) i Jay (Adeel Akhtar) są rodzicami Evana, jednego z 10 dzieci zamordowanych przez nastoletniego zamachowca, Haydena, syna Richarda (Paul Hilton) i Lindy (Monica Dolan), który następnie popełnił samobójstwo.
Rodzice Evana chcą zrozumieć, dlaczego Hayden dopuścił się takiej przemocy, ale krążą wokół nich niewypowiedziane poczucie winy. Rodzice Haydena jako pierwsi zwracają na to uwagę: jak mówią, obwiniamy siebie, a jednak w pewnym niebezpiecznym momencie postulują oddzielenie tego, kim był ich syn i co zrobił.
Surowe i niezachwiane podejście do tego tematu doskonale widać na planie Anny Yates, gdzie na scenie rozciągają się dwie kondygnacje w stylu biurowym, co nie osładza emocjonalnego bałaganu tego procesu. Badane są obie strony. Jeden z okropnych przykładów matczynej udręki pochodzi od Lindy, gdy mówi o groźnych wspomnieniach związanych z jej synem i w tym pełnym napięcia momencie sztuka wkracza na emocjonalne terytorium „Musimy porozmawiać o Kevinie” Lionela Shrivera.
Zatopieni w przeprosinach… Paul Hilton i Monica Dolan. Zdjęcie: Richard Hubert Smith
Scenariusz Kranza zręcznie odchodzi od debat na temat przemocy z użyciem broni: rodzice nie wyruszyli w tę podróż, aby rozmawiać o polityce, wyjaśnia Gail, ale po to, aby wejść w znacznie bardziej osobisty teren. Podobnie jak „Adolescencja” Jacka Thorne’a, także ukazuje problem nastoletnich chłopców z problemami, którzy wycofują się do silosów internetowych.
Trudno przebić siłę i czułość filmu Kranza, ale Hilton jest po mistrzowsku kruchy, cała jego istota jest zatopiona w przeprosinach, podczas gdy Dolan ma bladą twarz i drży. Zawsze genialny Akhtar jest bardziej zły i zdenerwowany niż jego filmowy odpowiednik, a Marshal wnosi poruszającą miękkość.
Podobnie jak w przypadku filmu, nabranie intensywności wymaga czasu, ze względu na niezręczne aranżacje otwarcia i pogawędkę. Brakuje tej refleksyjnej przestrzeni filmu, która w kluczowych momentach odrywa od klaustrofobii i bólu panującego w pomieszczeniu. Tutaj nie można odwracać wzroku.
Spektakl działa na dwóch poziomach: jako dramat przebaczenia i polaryzacji. Co by się stało, gdyby którykolwiek z nas usiadł z tymi, którzy są najdalej od nas ideologiczni, niezależnie od tego, jak niesmaczne są ich poglądy? Słuchanie jest drogą do empatii dla tych postaci, nawet jeśli po drodze pojawia się pragnienie zemsty lub windykacji. W końcu wszyscy są rodzicami, którzy stracili synów i na różne sposoby opłakują tę tragedię.
W Donmar Warehouse w Londynie do 6 czerwca