Strona główna Sport Iraola i Glasner: menedżerowie średniego szczebla czy szefowie dużych klubów czekają? Trudno...

Iraola i Glasner: menedżerowie średniego szczebla czy szefowie dużych klubów czekają? Trudno powiedzieć | Bournemouth

8
0


W niedzielne popołudnie Bournemouth zmierzy się z Crystal Palace: Andoni Iraola w przedostatnim meczu ligowym prowadzącym drużynę gospodarzy z Oliverem Glasnerem w swoim przedostatnim meczu ligowym prowadzącym drużynę gości – chociaż ten ostatni ma także do czynienia z Ligą Konferencyjną Europy. Obu menadżerom wygasają kontrakty z końcem sezonu i obaj mają nadzieję przenieść się do klubu ze znacznie większym budżetem.

To zrozumiałe. To był niewygodny sezon dla Glasnera, którego frustracja z powodu ograniczeń finansowych klubu została być może wyrażona nieco zbyt publicznie, ale historia zapamięta go jako menadżera, który zdobył Puchar Anglii dla Crystal Palace. Mówiąc bardziej prozaicznie, z 12. najwyższym funduszem płac w Premier League, przesunął Palace na 10. i 12. miejsce, podczas gdy oni rozpoczęli weekend z 13. miejscem. Pozostaje także możliwość chwalebnego pożegnania z sukcesem Ligi Konferencyjnej w Lipsku.

Iraola może nie zdobył trofeum, ale jego osiągnięcia w zakresie przekraczania funduszu płac są jeszcze bardziej uderzające. W ciągu ostatnich trzech sezonów Bournemouth plasowało się na 15., 18. i 17. miejscu pod względem wynagrodzeń w lidze, ale ostatecznie zajęło 12. i 9. miejsce. W ten weekend zajęli siódme miejsce z realną szansą na zakwalifikowanie się do Ligi Mistrzów, jeśli Aston Villa zatriumfuje w Lidze Europy i zajmie piąte miejsce, co da Premier League sześć miejsc kwalifikacyjnych.

Biorąc pod uwagę, że Bournemouth straciło latem bramkarza i trzech z czterech podstawowych obrońców poprzedniego sezonu, a swoją najbardziej niezawodną twórczą obecność sprzedało w styczniu, jest to niezwykłe. Ale czy to oznacza, że ​​poradzi sobie z zarządzaniem większą, bardziej uważną drużyną, która musi rozegrać od 12 do 15 dodatkowych meczów w sezonie?

Vincent Kompany przeszedł z ligi z Burnley do półfinału Ligi Mistrzów z Bayernem Monachium. Zdjęcie: Maja Hitij/Uefa/Getty Images

Kilka lat temu dyrektor klubu, który właśnie wspiął się z League One do Premier League, zasugerował zarządowi, że najlepszym rozwiązaniem będzie zwolnienie menadżera. „Ale właśnie dzięki niemu dwukrotnie awansowaliśmy! Jest świetnym menadżerem!” przyszły przewidywalne protesty. „Świetnie sobie poradził ze sklepem narożnym” – odpowiedział reżyser – „ale teraz jesteśmy międzynarodową firmą”.

Zarząd zignorował rady dyrektora, klub szybko spadł z ligi, a menadżer został zwolniony pod koniec sezonu. Jeśli pogląd, że zarządzanie klubem mającym aspiracje do gry w Europie bardzo różni się od prowadzenia drużyny przez niższe ligi, był prawdziwy wtedy, to teraz jest jeszcze bardziej prawdziwy. Gra nigdy nie była tak wielowarstwowa, a to stwarza dylemat dla wszystkich.

Na przykład Scott Parker wywalczył awans z Championship wraz z Fulham, Bournemouth i Burnley. Jest najwyraźniej bardzo dobry w tej części gry; w istocie nigdy nie udało mu się awansować jako menedżer w sezonie mistrzowskim. Jednak jego drużyny, Fulham i Burnley, natychmiast spadły z ligi, a on został zwolniony przez Bournemouth po przegraniu trzech z pierwszych czterech meczów w Premier League.

Rekord Parkera w Mistrzostwach to: P128 Z76 D41 L21. Jego rekord w Premier League to: P86 Z13 R21 P52. Czy to czyni go świetnym menadżerem Championship? Czy to czyni go złym menadżerem Premier League? A może czyni go to menadżerem posiadającym przewagę finansową w Championship, który nie jest w stanie przekroczyć budżetu w Premier League?

Być może Parker z większym budżetem w Premier League odniósłby sukces. Jego Burnley zdobywał 0,59 punktu na mecz w Premier League; Burnley Vincenta Kompany’ego osiągnął tylko 0,04 więcej na mecz, a mimo to jakimś cudem dostał się do pracy w Bayernie Monachium. Chociaż występy Kompany’ego w Belgii w Anderlechcie były raczej bardziej imponujące niż występy Parkera w Club Brugge, niewiele w ich zarządzaniu Burnley sugeruje, że to Kompany powinien nadzorować półfinał Ligi Mistrzów, podczas gdy Parker czeka na telefon od drużyny pokonanej w fazie play-off.

Scott Parker odnosi ciągłe sukcesy w Championship, ale jego osiągnięcia w Premier League są ponure. Zdjęcie: Andrew Boyers/Action Images/Reuters

To problem dla początkujących menedżerów, ale jest to również problem dla klubów, które chcą umówić się na spotkanie. Jak oceniasz, którzy trenerzy będą w stanie przeskakiwać między poziomami? Cień Thomasa Franka wyłania się ogromny.

W Brentford Frank wydawał się uprzejmy i pragmatyczny; istniały podstawy, by przypuszczać, że zrobi krok naprzód. Zaczął nawet całkiem nieźle w Spurs, notując dobre występy w przegranych rzutach karnych z Paris Saint-Germain w Superpucharze UEFA oraz zwycięstwach nad Burnley i Manchesterem City.

Jednak wyniki szybko się pogorszyły i gdy tylko to nastąpiło, Frank nagle wydał się przyćmiony tą pracą. W ciągu kilku tygodni pojawiły się oznaki braku szacunku ze strony graczy i dziwne komentarze na temat fanów. Genialna postać Brentforda stała się kimś znacznie mniej pewnym siebie, a niepokój Franka rozprzestrzenił się po klubie.

Czy coś podobnego mogłoby przydarzyć się Glasnerowi lub Iraoli? Prawda jest taka, że ​​chociaż istnieją pewne przesłanki co do osobowości, dopóki menedżer nie znajdzie się w centrum uwagi, bardzo trudno jest mieć pewność. Glasner ma doświadczenie w równoważeniu futbolu ligowego i europejskiego i zrobił to z sukcesem, wygrywając Ligę Europy z Eintrachtem Frankfurt i doprowadzając Palace do finału Ligi Konferencyjnej. Austriak wydaje się jednak bardziej zawzięty niż Iraola, a pod koniec swoich pobytów w Wolfsburgu i Frankfurcie, a także w Palace, był nieco zawzięty.

Thomas Frank odniósł ogromny sukces w Brentford, ale miał problemy w Spurs. Zdjęcie: Kirill Kudryavtsev/AFP/Getty Images

Jednak chęć bycia asertywnym, choć może oznaczać, że nie jest najłatwiejszym pracownikiem, może być pozytywną cechą menedżera. Tak naprawdę największą wątpliwością związaną z Glasnerem jest prawdopodobnie jego futbol: czy jego styl kontrataku może przenieść się na klub, który oczekuje dominacji w posiadaniu piłki?

Piłka nożna Iraoli jest bardziej proaktywna, dlatego może lepiej pasować do większej drużyny; Chelsea i Manchester United z pewnością są zainteresowane. Zespoły Iraoli mają jednak tendencję do utraty siły w końcówkach meczów, stąd jego na wpół regularne narzekanie na zarządzanie grą. Jeśli tak się stanie teraz, jak poważny może stać się problem w związku z dodatkowymi wymaganiami Ligi Mistrzów?

Glasner, osiem lat starszy od Iraoli, ma już za sobą świetną karierę: dwa ważne trofea na poziomie klubu, którym zarządza, to niemałe osiągnięcie. Iraola jak dotąd imponowała stylem, a nie sztućcami. Obaj obiecują więcej, ale istnieje możliwość, że są po prostu tym, czym już udowodnili: bardzo dobrymi menadżerami środka tabeli. Awans jest nieuchronnie krokiem w nieznane.