Czy powinniśmy po prostu odwołać resztę play-offów NBA i ogłosić, że zwycięzcą są kontuzje? Zdominowali już ten sezon posezonowy znacznie bardziej, niż jakikolwiek inny zespół byłby w stanie to zrobić. Oklahoma City Thunder gra bez drugiego najlepszego zawodnika, Jalena Williamsa, po kontuzji ścięgna podkolanowego, która odczuwa już po raz dziesiąty. W serii przeciwko Denver Nuggets Donte DiVincenzo z Minnesoty Timberwolves zerwał ścięgno Achillesa, a Anthony Edwards makabrycznie przeprostował kolano. Rezerwowy Wolves, Ayo Dosunmu, zdobył bohaterskie 43 punkty w czwartym meczu, a dwa mecze później wrócił na ławkę rezerwowych, aby opatrzyć kontuzjowane łydkę. Zespół Nuggets stracił Aarona Gordona z powodu naderwania łydki w połowie serii i grał całkowicie bez Peytona Watsona, którego odsunięto na bok z powodu naderwania ścięgna podkolanowego.
Rekordowo szybki powrót Jaysona Tatuma po zerwaniu achillesa był najlepszym momentem sezonu, przynajmniej do czasu, gdy doznał kontuzji nogi, która wykluczyła go z kluczowego meczu nr 7, w którym jego Boston Celtics przegrał z Philadelphia 76ers. W początkowej rotacji Los Angeles Lakers do odwołania brakuje Luki Dončicia, który cztery z sześciu meczów przeciwko Houston Rockets rozegrał bez innej gwiazdy tej drużyny, Austina Reavesa. Kevin Durant z drużyny Rockets rozegrał 78 z 82 meczów w sezonie zasadniczym, a następnie opuścił wszystkie mecze drużyny Lakers z wyjątkiem jednego z powodu kontuzji kolana i siniaka w kostce. Najbardziej absurdalną kontuzję musieliśmy oczywiście zostawić na koniec: Victor Wembanyama został znokautowany przez sam kort po tym, jak potknął się na podjeździe i walnął szczęką o twarde drewno. (Opuścił wszystkie mecze i żałował, że nie opuścił żadnego z nich.) Być może był to znak.
Tak jest teraz w NBA. Dziesięciu wysportowanych mężczyzn korzystających z nowoczesnych programów treningowych dzieli prostokąt o wymiarach 94 na 50 stóp, biegając tam i z powrotem, podskakując w powietrzu i często zderzając się przy tym ze sobą. Niesamowicie długi sezon zasadniczy, składający się z 82 meczów, zmniejsza wytrzymałość zawodników. Jeśli dodasz do tego dodatkową dawkę wigoru i szorstkości, jakie towarzyszą podwyższonej stawce w play-offach, organizm się załamie. Kontuzje, które wpływają na wynik meczów i seriali, i które powodują, że chcesz wyłączyć telewizor, są stałym ryzykiem.
Nie oznacza to, że po sezonie brakowało dramatyzmu i dopaminy. Wśród stosunkowo zdrowych osób jest nikt inny jak 41-letni LeBron James, który nadal szuka dróg ucieczki z ograniczeń czasu. Sixers w cudowny sposób odrobili straty z 3:1 i wyeliminowali Celtics. Pistons zrobili to samo przeciwko Magic. RJ Barrett z Toronto Raptors trafił zwycięską trójkę, która trafiła wysoko, wysoko w tył obręczy i w poprzek obręczy. (Od razu pomyślałem o strzale Tyrese’a Haliburtona przeciwko Knicks w zeszłym roku, najbardziej niezatartym wspomnieniu z jednej z najlepszych serii sprzęgłowych zagrań w historii – zanim Haliburton zerwał ścięgno Achillesa w następnej serii). Słabe Wilki połączyły siły, aby obalić Nuggets; Chciałem, żeby ich dzielna załoga wygrała tak bardzo, że to trochę zabolało. Ale cały ten blask nie jest wart śladu połamanych ciał pozostawionych po sobie. Te rozgrywki play-offy bardziej przypominają rywalizację o zachowanie zdrowia, a nie sposób na wyłonienie najlepszej drużyny w lidze, co pogarsza wrażenia wizualne. Dużo gorsze jest nasilające się poczucie, że zawodowa koszykówka sama w sobie jest nie do pogodzenia ze zdrowiem.
Anthony Edwards doznał kontuzji podczas meczu swojej drużyny z Denver Nuggets. Zdjęcie: Abbie Parr/AP
Istnieją sporty, takie jak boks, w których obrażenia fizyczne są nierozerwalnie związane z atrakcyjnością. Koszykówka jest inna lub powinna być. Atrakcyjność polega na manipulowaniu przestrzenią potrzebną do rzutu za trzy punkty, na precyzji i dynamice, które przekładają się na blok pościgowy. Jeśli jeden gracz atakuje drugiego poprzez wsad lub blok, jest satysfakcjonujący, ale nie chcemy, aby drugi gracz doznał kontuzji. Moses Moody uginający się w kolanie podczas skoku do wsadu nie powinien być częścią tego doświadczenia, podobnie jak epidemia urazów Achillesa i łydek. Fani nie powinni się krzywić za każdym razem, gdy ich ulubiony zawodnik upada na ziemię i powoli się podnosi, co zdarza się kilkanaście razy na mecz. Żadna supergwiazda nie wyszła z tego sezonu bez szwanku: Shai Gilgeous-Alexander miał ten luksus, że nie rozegrał wielu czwartych kwart, ponieważ jego zespół zwykle przekładał mecze do tego czasu, ale w lutym i tak opuścił mecz z powodu napięcia brzucha. Nikola Jokić nadmiernie wyprostował kolano, po czym nie powrócił już w pełni do formy, jaką miał na początku sezonu. W marcu Cade Cunningham doznał zapadnięcia płuca. Ścięgno Dončicia zdradziło go w środku jednej z najgorętszych okresów formy w jego karierze. Dwóch ostatnich kandydatów na MVP musiało ubiegać się o odstępstwa od obowiązującej w lidze zasady 65 meczów, aby móc zostać uznanymi za tego zaszczytu.
To, że mamy dopiero jedną rundę do play-offów, wydaje się niemożliwe. Po tym, jak jego zespół wykończył Nuggets, trener Wolves, Chris Finch, wyglądał raczej na zmęczonego niż triumfującego: młodsi, zdrowsi San Antonio Spurs już czekali w półfinale konferencji.
„Przed rozpoczęciem serii pomyślałem, że prawdziwym zwycięzcą tej serii będzie San Antonio, ponieważ obie te drużyny miały zamiar wyrzucić ze siebie wiele rzeczy i tak się stało” – powiedział Finch. „Więc nie jestem pewien, co jeszcze zostawiliśmy, zanim tam zejdziemy”. Łatwo sobie wyobrazić, że Spurs zasadniczo zwyciężą przez TKO nad resztkami Wilków, albo Thunder zmuszą Jamesa do wyniszczającego wyczerpania w połowie serii.
Pozostała część play-offów ma wiele powodów do ekscytacji, a prawdopodobny pojedynek Spurs-Thunder w finale Konferencji Zachodniej na szczycie listy. Mimo to trudno być zbyt radosnym, gdy prawie pewne jest, że dołączy do nich więcej kontuzji. Zeszłoroczne finały NBA, które wyróżniały się przez sześć meczów, na zawsze zostaną zniszczone przez zerwanie ścięgna Achillesa Haliburtona na początku siódmego meczu. W finale w 2024 r. Dončić, najlepszy zawodnik na parkiecie, najwyraźniej zmagał się z kontuzją. Możemy mieć nadzieję, że kontuzje nie dodadzą się do tegorocznego finału, ale najnowsza historia sugeruje, że miłosierdzie jest mało prawdopodobne.
Praktycznie wszyscy są zgodni co do tego, że sezon należy skrócić, być może nawet znacznie. Być może gry też tak mają. Przywrócenie serii play-offów pierwszej rundy play-off do trzech zwycięstw, tak jak miało to miejsce przed 2003 rokiem, mogłoby pomóc graczom zachować zdrowie nieco dłużej. Być może seria składająca się z siedmiu gier to zbyt duża kara dla ludzkiego ciała, niezależnie od okoliczności. Dopóki NBA będzie opierać się zmianom, jej gracze będą płacić cenę.
Po tym, jak Lakers litościwie zakończyli w piątek dziwaczny, pełen kontuzji sezon Rockets, agonię porażki zdawało się złagodzić zmęczenie. Uderzające było także koleżeństwo pomiędzy zawodnikami. Durant, który miał ciężki sezon, mocno uściskał Jamesa. Zachichotał z Dončiciem na uboczu. Fred VanVleet, kluczowy rozgrywający Rockets, który przez cały sezon pauzował z powodu naderwanego więzadła krzyżowego przedniego, zmieszał się z zawodnikami. Wyglądało na to, że wszyscy w końcu zostali uwolnieni od ciężaru gry: twarze na szczycie tych pobitych ciał wreszcie się uśmiechnęły.