PARYŻ: Sekretarz obrony USA Pete Hegseth ostrzegł w sobotę, że Europa stoi w obliczu, jak to określił, inwazji niebezpiecznych ideologii przybywających drogą morską, łącząc w uwagach w Normandii imigrację ze spuścizną lądowania w D-Day.
W jego uwagach odbija się krytyka często wyrażana przez administrację prezydenta Donalda Trumpa na temat Europy – regionu, który według Waszyngtonu utrudnia słaba obrona, niezdolność do walki z imigracją, niepotrzebną biurokrację i „cenzura” głosów skrajnie prawicowych i nacjonalistycznych w celu odsunięcia ich od władzy.
„Niestety, dziś różne europejskie plaże są szturmowane przez różne, niebezpieczne ideologie. Plaże w Hiszpanii, Włoszech, Grecji i Bułgarii przybywają, łodzie i mężczyźni” – powiedział Hegseth w przemówieniu na amerykańskim cmentarzu w Normandii w Colleville-sur-Mer.
„Kiedy europejskie stolice zrobią coś z tą inwazją, czy też jest już za późno? Nie modlę się i nie wierzę” – powiedział.
Hegseth przemawiał podczas obchodów 82. rocznicy lądowania aliantów w Normandii, kiedy siły amerykańskie i alianckie przekroczyły kanał La Manche, aby rozpocząć wyzwolenie Europy Zachodniej spod okupacji hitlerowskiej.
Urzędnicy amerykańscy, w tym Trump – i jeszcze w piątek wiceprezydent JD Vance – często krytykowali kraje europejskie za brak kontroli imigracji.
Wydany w zeszłym roku dokument dotyczący strategii bezpieczeństwa narodowego USA ostrzegał, że Europie grozi „cywilizacyjne wymazanie” i musi zmienić kurs, jeśli ma pozostać wiarygodnym sojusznikiem USA.
Dokument ten – i inne komentarze wysokich rangą urzędników Trumpa – podważyły powojenne założenia o bliskich stosunkach Europy z jej najsilniejszym sojusznikiem i skupiły umysły w europejskich stolicach na pilnej potrzebie dywersyfikacji i odejścia od amerykańskiej technologii i obrony.
Wkład w obronę
W przemówieniu wygłoszonym na amerykańskim cmentarzu wojskowym w Colleville-sur-mer w Normandii Hegseth wezwał także kraje europejskie do zwiększenia wkładu w swoją obronę.
Jednak wyraźnie był zdecydowany pominąć główną międzynarodową ceremonię upamiętniającą rocznicę lądowania, która zwiastowała zakończenie II wojny światowej, która odbyła się późnym popołudniem.
„Obyśmy wyciągnęli wnioski z tej przeszłości” – powiedział Hegseth, odnosząc się do kluczowego zaangażowania wojsk amerykańskich w lądowanie aliantów. „Pochowani tutaj mężczyźni walczyli w sojuszu wojennym, w którym każdy partner… wniósł całą swoją pracowitość, odwagę i poświęcenie” – powiedział przed 9387 białymi krzyżami amerykańskich żołnierzy poległych w bitwie o Normandię.
„Nie puste hasła, nie wystawne szczyty, nie komunikaty. „Prawdziwi sojusznicy robią prawdziwe rzeczy, ponoszą prawdziwe straty we wspólnej sprawie, dla której warto walczyć i umierać”.
Pokój „przez siłę”
Powiedział, że chociaż Ameryka „będzie przewodzić”, jej „zdolni sojusznicy muszą być tam z nami, ramię w ramię w wyłomie, gdy ma to znaczenie”.
Administracja Trumpa oskarżyła również Europę o to, że nie podjęła wysiłków w celu zapewnienia bezpieczeństwa kontynentu, a nawet podjęła decyzję o wycofaniu się z NATO.
„Pokój można zapewnić jedynie siłą” – powiedział słuchaczom, w tym ministrowi francuskich sił zbrojnych Catherine Vautrin, nie odnosząc się bezpośrednio do wojny amerykańsko-izraelskiej z Iranem.
„I jest to siła po obu stronach Atlantyku, wzmocniona gotowością, wspólnymi zdolnościami wojskowymi i niezachwianą wolą polityczną” – dodał.
Lądowanie w Normandii, które miało miejsce 6 czerwca 1944 r., było największą operacją desantową w historii.
Armada złożona z 6939 statków i 132 700 żołnierzy brytyjskich, kanadyjskich, amerykańskich, belgijskich, norweskich i polskich szturmowała 80 kilometrów plaż Normandii. Operacja ta w decydujący sposób przyczyniła się do zwycięstwa nad hitlerowskimi Niemcami, które także były ściskane od wschodu przez siły ZSRR.
Opublikowano w Dawn, 7 czerwca 2026 r