Hegseth z zadowoleniem przyjmuje postępy sojuszników w NATO w dziedzinie obronności, twierdzi, że niektórzy muszą „zrobić więcej”

Sekretarz obrony Stanów Zjednoczonych Pete Hegseth pochwalił w czwartek postępy sojuszników z Organizacji Traktatu Północnoatlantyckiego (NATO) w zakresie wywiązywania się z obietnic dotyczących wydatków na obronę, ale stwierdził, że niektórzy muszą „zrobić więcej”, gdy nadał pojednawczy ton na spotkaniu sojuszu.

„Wiele krajów podąża za tym krokiem, a niektóre nadal muszą zrobić więcej i będziemy w tym szczerzy, zarówno prywatnie, jak i publicznie” – powiedział Hegseth przed rozmowami z ministrami obrony NATO w Brukseli.

„Myślę, że to ważne – przyjaciele są szczerzy wobec przyjaciół”.

Ciepły ton prawdopodobnie uspokoi sojuszników Waszyngtonu przed szczytem z prezydentem USA Donaldem Trumpem, który odbędzie się w przyszłym miesiącu – po tym, jak rtęciowy przywódca ostro skrytykował Europę za jej reakcję na jego wojnę z Iranem.

NATO będzie starało się pokazać zwiększone wydatki Europy, aby udowodnić Trumpowi, że czyni postępy w wywiązywaniu się z zeszłorocznej obietnicy osiągnięcia pięciu procent PKB na wydatki związane z obronnością.

„Jeśli chodzi o wydatki, widzimy napływające oszałamiające kwoty” – powiedział szef NATO Mark Rutte.

„Europa i Kanada wydadzą w 2025 r. ponad 90 miliardów dolarów więcej w porównaniu z rokiem 2024, co stanowi prawie 20-procentowy wzrost wydatków na obronę”.

Pomimo pozytywnego obrotu sojuszem urzędnik NATO powiedział, że trzy kraje europejskie, w tym Słowenia i Czechy, są obecnie na dobrej drodze, aby w tym roku nie przekroczyć kluczowego progu dwóch procent.

Waszyngton dał jasno do zrozumienia Europie, że chce, aby sojusznicy NATO na kontynencie przejęli główną odpowiedzialność za własną obronę konwencjonalną, w miarę jak uwaga USA skupi się na Chinach.

W ramach tego procesu Pentagon powiedział sojusznikom, że zmniejsza liczbę zasobów na całym świecie udostępnianych NATO.

Posunięcie USA wywołało obawę, że może narazić Europę w obliczu agresywnej Rosji, ponieważ sojusznicy w dalszym ciągu polegają na Waszyngtonie w zakresie kluczowej broni.

Rutte powiedział, że chociaż redukcje USA były „natychmiastowe”, nie oznaczało to, że Waszyngtonu nie byłoby, gdyby NATO stanęło w obliczu ataku.

„Wtedy wszyscy sojusznicy, w tym USA, maksymalnie wykorzystają to, co mogą zrobić, abyśmy mogli walczyć w wojnie” – powiedział.

„Potrzebuję więcej czasu”

Amerykańskie i niemieckie media podały, że cięcia obejmują jedną trzecią ze 150 amerykańskich samolotów F-16 i F-15 przeznaczonych dla NATO, a także samoloty do tankowania i rozpoznania, bombowce i drony.

Z raportów wynika, że ​​zniszczona zostanie także łódź podwodna mogąca wystrzelić rakiety manewrujące oraz jedna z dwóch grup lotniskowców.

“Ogólnie rzecz biorąc, będziemy w stanie zrekompensować wiele rzeczy. Potrzebujemy jednak trochę więcej czasu i to jest jasny sygnał” – powiedział niemiecki minister obrony Boris Pistorius.

„To trudne i niebezpieczne dla bezpieczeństwa terytorium NATO w Europie, jeśli zdolności zostaną wycofane bardzo szybko i nie jest jasne, kiedy można je zrekompensować”.

Podczas gdy NATO koncentruje się na własnym bezpieczeństwie, sojusznicy będą także prowadzić rozmowy na temat wzmocnienia wsparcia dla Ukrainy.

Prezydent Wołodymyr Zełenski dołączy później tego dnia do spotkania zwolenników wojskowych Kijowa w NATO, przed udaniem się na szczyt przywódców UE.

Ukraina ma nadzieję wykorzystać dynamikę pozytywnego spotkania Zełenskiego i Trumpa na szczycie G7 w Evian, aby zapewnić sobie większe wsparcie w walce z Rosją.