Strona główna Kultura Czego mój tydzień zen z wirtualną myjką ciśnieniową nauczył mnie o grach...

Czego mój tydzień zen z wirtualną myjką ciśnieniową nauczył mnie o grach – i życiu | Imogen West – Rycerze

5
0


Kiedy byłem na uniwersytecie, miałem przyjaciela, który miał dziwne hobby. Siedział w swoim pokoju i grał na komputerze w symulację polowania. Jednak słowo „gra” wydało mi się mylące w odniesieniu do tego, co umożliwiał ten program. Musiałbyś siedzieć skulony w cyfrowym zaroślach i długo, bardzo długo czekać, aż jeleń przejdzie przez celownik. Tak długo, że gra zawierała wbudowaną funkcję kółko i krzyżyk, więc miałeś coś, co zapewniłoby ci rozrywkę podczas wykonywania tej rzekomo zabawnej czynności.

Jego pozostali przyjaciele i ja uważaliśmy, że to kółko i krzyżyk to histeria. Po co grać w grę tak nudną, że potrzebuje innej gry? Jednak od tego czasu gry symulacyjne, wśród których polowanie jest tylko jednym z nich, stały się od tego czasu coraz bardziej popularne – i to w zdumiewającym stopniu. Wartość globalnego rynku gier symulacyjnych w 2020 r. szacowana była na 4,86 ​​miliarda dolarów (3,6 miliarda funtów), a do 2030 roku ma wygenerować około 21 miliardów dolarów. I nie mam tu na myśli tylko gier takich jak The Sims, Rollercoaster Tycoon czy Stardew Valley: gry w jaskrawych kolorach, w których są wyraźnie ekscytujące cele i mnóstwo rzeczy do zrobienia. Mam na myśli gry, które są niemal dziwacznie nudne w swojej zarozumiałości. Istnieją Farming Simulator i Euro Truck Simulator, w których prowadzisz samochód ciężarowy po całym kontynencie, inny, w którym pilotujesz loty komercyjne w czasie rzeczywistym – i wiele, wiele innych.

Zrzut ekranu z Farming Simulator 22. Zdjęcie: Giants Software

Sam piszę gry wideo, narracyjne rzeczy typu „wskaż i kliknij”, więc obserwowałem ten trend z zainteresowaniem i dezorientacją. Chciałem wiedzieć: co jest takiego w tych grach? Symulator koszenia trawnika wydawał mi się najnudniejszy, ale niestety jest dostępny tylko na PC. Można pobrać dodatek do tego, który umożliwia koszenie trawników w „starożytnej Wielkiej Brytanii”. Cuda nigdy nie ustają. Zamiast tego sięgnąłem po symulator PowerWash, w którym chciałem się zaangażować – ponieważ kilka lat temu, gdy przeżywałem ostry zawód miłosny, moja biedna matka zasugerowała, że ​​zamiast płakać cały dzień w kuchni, zamiast tego wolałbym umyć jej patio, płacząc. Co zrobiłem i pamiętam, że było to dziwnie satysfakcjonujące, choć podłe doświadczenie. Myjki wysokociśnieniowe sprawdzają się bardzo dobrze. Patio stało się czyste. Coś nie chciało się zepsuć.

Wcielasz się w – i to może cię zszokować – osobę pracującą w firmie zajmującej się myciem pod ciśnieniem. Pierwsza praca polega na umyciu firmowego vana, który kupiłeś na aukcji za świetną cenę, bo jest brudny. Pojawiają się małe powiadomienia informujące o osiągnięciach, takich jak „czyszczenie wskaźnika” i „czyszczenie kołpaka”. Wskaźnik procentowy w lewym górnym rogu informuje, jak czysty jest teraz van. Możesz wybrać dysze i przejść do trybu pełzania komandosów, aby dotrzeć do trudnych zakrętów. Pojawiają się kuszące wiadomości na temat dużego, brudnego domu, który wkrótce może wymagać Twojej uwagi. Sprzątając, odblokowujesz nowe zadania. W ciągu dwóch godzin z włączonym telewizorem w tle przywróciłem zaniedbany plac zabaw do dawnej świetności. Niewiele różni się od kolorowanki, przeznaczonej dla maniaków typu A, do których ja niestety się zaliczam.

Zrzut ekranu Stardew Valley. Zdjęcie: ConcernedApe

I z przykrością muszę przyznać, że rzeczywiście byłem zaabsorbowany. Wykonywanie bezsensownych zadań daje satysfakcję, uspokaja, że ​​trzeba zrobić coś, o co stawka jest tak niska. Widzę atrakcyjność, ale trochę żałuję, że nie mogę. Jak bardzo pragnę być osobą, której nie da się wciągnąć w potrzebę osiągnięcia 100% zaangażowania w cyfrowy projekt czyszczenia rowerów.

Ale to sprawiło, że poczułam się, jak na ironię, brudna. Czy poleciłbym to komukolwiek? Nie, zwłaszcza dlatego, że gdyby ktoś mi powiedział: „Och, hej, próbowałeś tej gry polegającej na praniu mocy?”, prawdopodobnie czułbym się za swój obowiązek przeprowadzenie wobec tej osoby pewnego rodzaju kontroli dobrostanu. Ale także dlatego, że nie mogę oprzeć się wrażeniu, że istnieją bardziej dostosowane sposoby uspokojenia się, niezależnie od tego, jak zaskakująco wciągająca może być gra symulacyjna. Być może przebywanie na łonie natury. Kąpać się. Albo zagrać w grę, która nie stawia Cię w poniżającej sytuacji, jaką jest dreszczyk emocji po odblokowaniu możliwości zakupu większej ilości uniwersalnego płynu czyszczącego.

Wróciłem do kolegi ze studiów i zapytałem, co go tak zafascynowało w te deszczowe popołudnia w jego sypialni. „Jest coś bardzo pociągającego w świecie zrealizowanym w najdrobniejszych szczegółach” – powiedział. „Jest piękno w przyziemności, w hiper-zrealizowanym świecie, w którym po prostu czeka się, aż coś się wydarzy, a nie, że to się ciągle wydarza. Zachęca to do zwrócenia uwagi. ” Zirytowało mnie to, bo ze względu na bycie mądrym i poczucie prawdy, nie pozostawiało mi zbyt wiele miejsca na rozpoczęcie kolejnej rundy naśmiewania się z niego.

Więc może o to właśnie chodzi: zwracanie na coś szczególnej uwagi daje satysfakcję. Dobrze jest być zachęcanym do zwracania uwagi na różne rzeczy – ale myślę, że musisz uważać na to, na co dokładnie zwracasz uwagę. A w każdym razie z pewnością tak.