Strona główna Kultura Recenzja Touch Me – seks z mackami obfituje w psychoseksualny horror, który...

Recenzja Touch Me – seks z mackami obfituje w psychoseksualny horror, który przypomina hentai na żywo | Film

3
0


Drugi film Addisona Heimanna ma serce – i inne dodatki – na dłoni; to queerowy, zniechęcony, milenijny, psychoseksualny horror, dramat i komedia hentai, na który czekała dość specyficzna część widzów. Chodzi głównie o przyjaźń pomiędzy Joeyem (Olivia Taylor Dudley) i Craigiem (Jordan Gavaris), która od początku jest wyraźnie serdeczna i nieco problematyczna. On płaci czynsz, ona nie; co oznacza, że ​​uchodzą mu na sucho takie szaleństwa, jak proszenie Joey’ego, aby został w jej pokoju przy zgaszonym świetle, kiedy przyjdzie jego randka z Grindrem, ponieważ powiedział facetowi, że mieszka sam.

W tę dynamikę wpisuje się były kochanek Joey’a, Brian (Lou Taylor Pucci), który sam jest więcej niż trochę problematyczny. Ma mnóstwo uroku, choreografuje układy taneczne całymi dniami i jest (prawie dosłownie) demonem w worku. W rzeczywistości jest kosmitą czasami mającym macki – ale jest też narcyzem. Jako postać Brian czuje się trochę wzorowany na Franku-N-Furterze z Rocky Horror, z hedonistycznym światopoglądem, orientacją panseksualną i uchem do tupiącej melodii – chociaż jego estetyka to mniej kabaretki, więcej Jezusa w hiphopowym dresie.

Heimann ma tak wiele do powiedzenia na temat trudnej dynamiki przyjaźni, trudnej dynamiki relacji i ogólnego złego samopoczucia milenialsów, że z ulgą przyjmuje fakt, że ton i tempo są w większości lekkie i żwawe (choć prawdopodobnie mogłyby kręcić się nieco mniej niż w rzeczywistości). Po przejściu filmu w tryb horroru jest kilka naprawdę zabawnych momentów, gdy manipulujący, użalający się nad sobą i narcystyczny kosmita broni się w podobny sposób, jak manipulujący, użalający się nad sobą i narcystyczny człowiek, a pustka jego słów jest radośnie przejrzysta w kontekście horroru. „To ja jestem prawdziwą ofiarą w tej sytuacji… gdybym nie zakochał się w twojej urodzie i elegancji” – jęczy w pewnym momencie. Wisienką na szczycie tego wprawdzie dziwacznego koktajlu jest silna nuta prawdziwej zmysłowości – jeśli to Twoje pierwsze spotkanie z seksem macek na ekranie, możesz być zaskoczony, jak atrakcyjnie udało się to sprawić Heimannowi i jego obsadzie.

Touch Me dostępny jest na platformach cyfrowych od 4 maja.