Strona główna Pieniądze Sprawy przed trybunałem pracy zdalnej w Wielkiej Brytanii upadają po raz pierwszy...

Sprawy przed trybunałem pracy zdalnej w Wielkiej Brytanii upadają po raz pierwszy od czasu Covida | Sądy pracy

11
0


Liczba pracowników w Wielkiej Brytanii, którzy pozywają swoich szefów do trybunałów pracy w związku z pracą zdalną, spadła w zeszłym roku po raz pierwszy od czasu epidemii Covida, a zacieśniający się rynek pracy sprawia, że ​​niektórzy z nich są bardziej niechętni do odchodzenia z pracy pomimo nakazu powrotu do pracy.

Z analizy danych przeprowadzonej przez konsultantów HR Hamiltona Nasha wynika, że ​​w 2025 r. w Anglii, Szkocji i Walii 54 trybunały pracy wydały orzeczenia, które powołały się na pracę zdalną: spadek o 13% w porównaniu z 2024 r.

Był to pierwszy spadek tej kwoty od sześciu lat, kończący okres, w którym liczba skarg trafiających do rozpatrzenia wzrosła dziesięciokrotnie w porównaniu z poziomem przed pandemią w 2019 r.

W tym roku do trybunału trafiło tylko sześć spraw związanych z pracą zdalną, ale w 2024 r. liczba ta osiągnęła szczyt wynoszący 62 sprawy.

Wstrząsy w świecie pracy wywołane przez Covid na dobre zmieniły wiele zawodów biurowych. Według danych Urzędu Statystyk Narodowych ponad jedna czwarta (28%) pracujących dorosłych w Wielkiej Brytanii pracuje obecnie w sposób hybrydowy, dzieląc swój czas między biuro a inne miejsce, np. dom.

Pandemia miała duży wpływ na rozwiązania w zakresie pracy hybrydowej i zdalnej. Zdjęcie: Andrew Matthews/PA

Jednak w ostatnich latach wielu pracodawców starało się ograniczyć pracę w domu, co w niektórych przypadkach doprowadziło do znacznego oporu wśród siły roboczej. Duzi pracodawcy z sektora finansowego, w tym banki inwestycyjne Goldman Sachs i JPMorgan Chase, przodowali w przywracaniu pracowników do biur, a niektórzy wymagali obecności przez pięć dni w tygodniu.

Prawnicy i konsultanci ds. zatrudnienia zasugerowali, że nieoczekiwany spadek liczby sądów zajmujących się pracą zdalną w zeszłym roku można przypisać kilku czynnikom.

W szczególności rosnąca stopa bezrobocia, która w ostatnim kwartale 2025 r. osiągnęła najwyższy poziom od niemal pięciu lat wynoszący 5,2%, oraz spadająca liczba wolnych miejsc pracy wskazują, że równowaga sił odwraca się na korzyść pracodawców.

Mogło to skłonić niektórych pracowników do pochylenia głowy, zamiast ryzykować walkę o prawo do pracy zdalnej, podczas gdy inni mogli już zmienić pracę, jeśli nie zgodzili się z zaleceniami pracodawców dotyczącymi powrotu do pracy.

Wielcy pracodawcy z sektora finansowego, tacy jak JP Morgan, przodowali w przywracaniu pracowników do biur. Zdjęcie: Neil Hall/Reuters

Po złagodzeniu ograniczeń związanych z pandemią nastąpił „okres turbulencji”, powiedział Jim Moore, ekspert ds. relacji pracowniczych w Hamilton Nash. „Najlepsze talenty przez jakiś czas głosowały nogami, ale to się zmieniło ze względu na szersze problemy na rynku pracy i ludzie, którzy mówili: «Zamierzam pozostać na miejscu i nie spuszczać głowy»”.

Wprowadzenie prawa do elastycznego czasu pracy od pierwszego dnia zatrudnienia, które weszło w życie w kwietniu 2024 r. w ramach znowelizowanej ustawy o stosunkach pracy, mogło również skutkować tym, że więcej pracowników będzie szukało rozstrzygania sporów wewnątrz swoich organizacji, a nie za pośrednictwem sądów.

Według Moore’a liczba sporów pracowniczych trafiających do trybunału to „czubek góry lodowej”: „W biznesie istnieje ogromna ilość konfliktów, o których nikt z zewnątrz nigdy nie słyszy, ponieważ nigdy nie docierają one do trybunału”.

Zdaniem prawników, niektórzy szefowie ośmielili się także po tym, jak w 2024 r. trybunał pracy odrzucił sprawę menedżerki wyższego szczebla, która pozwała Komisję Nadzoru Finansowego, ponieważ chciała pracować w domu w pełnym wymiarze godzin.

Wynik sprawy przeciwko miejskiemu organowi nadzorczemu mógł „dodać zachęty pracodawcom” – stwierdziła Padma Tadi-Booth, partnerka w zespole ds. zatrudnienia w kancelarii prawnej Hill Dickinson. „Dzięki tego rodzaju osądom mogą czuć się nieco pewniej, aby uzasadnić, dlaczego chcą, aby ludzie wrócili do biura, czy to ze względu na nadzór, czy ze względu na jakość pracy”.

W rezultacie niektóre firmy planują zwiększyć wymagania dotyczące obecności w biurze, dodał Tadi-Booth, czy to prosząc pracowników o przychodzenie trzy razy w tygodniu zamiast dwóch, czy też o określony procent godzin pracy.

Jeśli pracownicy niechętnie rezygnują z dalszej pracy zdalnej, dalszy wzrost liczby spraw przed sądami może dopiero nadejść. Osoby prowadzące sprawę mogą jednak spodziewać się długiego czasu oczekiwania na jej rozpatrzenie. Zaległości przed otwartymi sądami pracy przekroczyły w zeszłym roku 500 000, a pracownicy, którzy już złożyli roszczenia, być może będą musieli poczekać trzy lata, zanim zostaną one rozpatrzone.