Kongres USA zamierza zaostrzyć nadzór nad sprawami wojskowymi

WASZYNGTON: Kongres Stanów Zjednoczonych zmierza do zaostrzenia nadzoru nad decyzjami przywódców Pentagonu i ograniczenia jednostronnych działań wojskowych przeciwko Iranowi w ramach rzadkiego ponadpartyjnego wysiłku, który podkreśla ponowne napięcie w związku z uprawnieniami wojennymi prezydenta i cywilną kontrolą nad wojskiem.

W czwartek Komisja Sił Zbrojnych Izby Reprezentantów przyjęła ponadpartyjne postanowienie nakładające na Pentagon obowiązek powiadamiania Kongresu w ciągu pięciu dni o każdym zwolnieniu wyższego oficera wojskowego, wraz z pisemnym wyjaśnieniem tej decyzji.

Ustawodawcy twierdzą, że środek ten ma na celu poprawę przejrzystości zmian personalnych na najwyższych szczeblach sił zbrojnych, gdzie widoczność Kongresu była tradycyjnie ograniczona.

Posunięcie to następuje w związku z szerszą kontrolą na Kapitolu dotyczącą sposobu, w jaki administracja Trumpa prowadzi operacje wojskowe przeciwko Iranowi, oraz niedawnymi zmianami na stanowiskach kierowniczych wyższego szczebla ds. obrony.

Choć Kongres często debatuje nad uprawnieniami wykonawczymi w czasie wojny, ponadpartyjne porozumienie w sprawie środków bezpośrednio ograniczających władzę wojskową prezydenta jest rzadkością w ostro podzielonym Waszyngtonie.

W środę Izba Reprezentantów przyjęła także uchwałę sił wojennych, mającą na celu ograniczenie zdolności prezydenta do kontynuowania operacji wojskowych przeciwko Iranowi bez zgody Kongresu.

Środek ten odzwierciedla rosnące zainteresowanie prawodawców ponownym ugruntowaniem władzy ustawodawczej nad trwałymi działaniami wojskowymi w ramach ram mocy wojennych z 1973 r., które wymagają konsultacji z Kongresem, gdy operacje wykraczają poza określone limity czasowe.

Najnowsza rezolucja, przedstawiona przez przedstawiciela Partii Demokratycznej Pat Ryana, została przyjęta w czwartek w głosowaniu bez sprzeciwu, sygnalizując niezwykły ponadpartyjny konsensus w kwestii, która w przeszłości dzieliła Kongres według linii partyjnych.

Nacisk na większy nadzór został częściowo podsycony doniesieniami, że sekretarz wojny USA Pete Hegseth zwolnił od czasu objęcia urzędu około dwudziestu starszych oficerów wojskowych.

Część legislatorów obu partii kwestionuje zarówno skalę wydaleń, jak i brak publicznych wyjaśnień podjętych decyzji.

Kontrola nasiliła się jeszcze bardziej po usunięciu szefa sztabu armii, generała Randy’ego George’a, wysoko cenionego oficera z ponad czterdziestoletnim stażem pracy.

Republikański kongresman Steve Womack określił gen. George’a jako „patriotycznego Amerykanina”, co odzwierciedlało niepokój części klubu republikańskiego w związku z tą decyzją.

Chociaż cywilna kontrola nad wojskiem jest podstawową zasadą rządów USA, podczas przesłuchań prawodawcy wyrazili obawy dotyczące tego, czy niedawnym zmianom kadrowym towarzyszyła wystarczająca przejrzystość dla Kongresu, szczególnie w czasie wzmożonej aktywności wojskowej na Bliskim Wschodzie.

Nowy wymóg sprawozdawczy nadal czeka długa ścieżka legislacyjna, wymagająca zatwierdzenia przez obie izby Kongresu i podpisu prezydenta. Jednak jego postęp na poziomie komisji, wraz z uchwałą War Powers, sygnalizuje ostrożną, ale zauważalną zmianę chęci Kongresu do sprawowania nadzoru zarówno nad operacjami wojskowymi, jak i decyzjami wyższego szczebla w sprawie personelu Pentagonu.

Mimo to republikańscy prawodawcy w dalszym ciągu zasadniczo popierają postawę obronną administracji, sugerując, że pojawiające się naciski na nadzór w większym stopniu skupiają się na procesie i przejrzystości niż na zasadniczym zerwaniu z polityką wojskową Białego Domu.