Rodziny osób, które zginęły w zeszłorocznej katastrofie samolotu Air India, zebrały się w piątek na miejscu, aby uczcić rocznicę katastrofy, wciąż oczekując odpowiedzi na temat jej przyczyn.
12 czerwca 2025 r. Boeing 787 wkrótce po starcie w Ahmadabadzie na zachodzie Indii rozbił się w szkole medycznej, zabijając 260 osób w najbardziej śmiertelnej katastrofie lotniczej od dekady.
Oczekuje się, że w nadchodzących dniach władze indyjskie opublikują raport tymczasowy, co wywoła frustrację krewnych ofiar, którzy oczekiwali ostatecznego ujawnienia.
Kierowca Suresh Patni przybył na miejsce, w którym samolot eksplodował kulą ognia, pochłaniając jego nastoletniego syna Akasha przy rodzinnym stoisku z herbatą.
„Jesteśmy tu dzisiaj tylko po to, aby uczcić jego pamięć w pierwszą rocznicę jego śmierci” – Patni powiedziała AFP.
Członkowie rodziny ofiary katastrofy samolotu Air India, Akash Patni, składają hołd portretom pamiątkowym ustawionym dla niego na miejscu katastrofy w pierwszą rocznicę katastrofy w Ahmadabadzie 12 czerwca – AFP
„Był dobrym uczniem i mógł sobie naprawdę dobrze poradzić”. Patni upamiętniła Akasza oprawioną w ramkę fotografią i wycinanką naturalnej wielkości, ozdobioną kwiatami, otoczoną rozrzuconymi płatkami róż i zapalonymi lampami.
W katastrofie zginęło 241 osób na pokładzie samolotu i 19 osób na ziemi.
Fragmenty toreb, ubrań i stopionego buta leżą do połowy zakopane w zwęglonej ziemi na miejscu zdarzenia, obok martwych drzew ze spalonymi pniami.
„Boli nas, gdy słyszymy przelatujący nad głową samolot” – powiedziała Patni, dodając, że ich dom znajdował się w pobliżu toru lotu lotniska w Ahmedabadzie, głównym mieście stanu Gujarat.
„Nasz dom stoi w tym samym miejscu” – powiedział. „Ale nie mamy ochoty tu zostawać… przypominają nam się te same twarze i wspomnienia”.
„Ważne dla zamknięcia”
Nieopodal płakała kobieta, obejmując oprawione w ramkę zdjęcie swoich zmarłych krewnych, podczas gdy inna rodzina rozsypała płatki róż w ruinach hostelu na cześć swojego syna.
Krewni ofiar oczekiwali, że do piątku będzie gotowy raport końcowy wyjaśniający, dlaczego doszło do katastrofy.
Jednak w związku z kontynuacją dochodzenia oczekuje się, że Biuro Badania Wypadków Lotniczych (AAIB) wyda jedynie raport tymczasowy. Zgodnie z wymogami prawa międzynarodowego AAIB opublikowało wstępny raport miesiąc po katastrofie.
W 15-stronicowym dokumencie stwierdzono, że dopływ paliwa do silników odrzutowca został odcięty na chwilę przed uderzeniem, co rodzi pytania o możliwy błąd pilota.
Opublikowano także rozmowę kapitana z drugim pilotem na temat odcięcia dopływu paliwa – dwa krótkie zdania, które wywołały teorie o samobójstwie pilota.
Raport spotkał się z ostrą krytyką.
Nie podano, dlaczego wyłączono przełączniki paliwa – czy była to wina pilota, czy też skutek awarii.
Krewni ofiar spotykają się w Ahmadabadzie na konferencji zorganizowanej przez prawników wraz z ekspertami ds. lotnictwa i bezpieczeństwa lotniczego. Po zachodzie słońca mają odbyć czuwanie przy świecach.
Członkowie rodzin ofiar katastrofy Boeinga 787-8 Dreamliner linii Air India 12 czerwca 2025 r. biorą udział w zgromadzeniu z okazji pierwszej rocznicy w Ahmadabadzie w Indiach, 12 czerwca – Reuters
„Dlaczego władze poświęcają tak dużo czasu na ocenę katastrofy?” – zapytał Nilesh Joshi, którego żona Kaminiben Nilesh Joshi zginęła podczas powrotu do domu do Wielkiej Brytanii po weselu w Indiach.
„Publikacja raportu jest ważna dla zamknięcia sprawy dla osób takich jak ja, które straciły swoich bliskich” – powiedział AFP Joshi, który przyjechał z Londynu na konferencję.
Przeżył tylko jeden pasażer, Brytyjczyk Vishwash Kumar Ramesh, który stwierdził, że po katastrofie, w której zginął jego brat, ma „poważne blizny psychiczne” oraz „ciągłe pytania bez odpowiedzi” na temat tego, dlaczego do tego doszło.
Vijay Sengal wciąż pamięta ogłuszający dźwięk, gdy samolot spadł. Sengal, inspektor sanitarny w pobliskim szpitalu, jako jeden z pierwszych podjął próbę ratowania rannych.
„Kiedy próbowaliśmy podnieść ciała, ciało nie nadeszło… zamiast tego była to czyjaś ręka, czyjaś noga” – powiedział.
Powiedział, że on, podobnie jak wielu innych, unika tej okolicy po zmroku, bojąc się, że jest nawiedzona.
„Wierzymy w bogów, a także w dusze” – powiedział. „Być może ci pasażerowie siedzący w samolocie mają jeszcze trochę pracy, a ich ostatnie życzenie wciąż jest niespełnione”.