Strona główna Wiadomości Krótkoterminowe zyski Chin z wojny amerykańsko-irańskiej mogą zamienić się w długoterminowy ból...

Krótkoterminowe zyski Chin z wojny amerykańsko-irańskiej mogą zamienić się w długoterminowy ból | Chiny

8
0


Dwa miesiące temu minister spraw zagranicznych Chin Wang Yi obiecał, że będzie to „wielki rok” dla stosunków chińsko-amerykańskich. Miał rację, ale może nie w sposób, jakiego oczekiwał.

Wang przemawiał przed planowaną na marcową wizytę prezydenta USA w Pekinie, która byłaby pierwszą podróżą Donalda Trumpa do Chin od 2017 roku. Jednak podróż i spotkanie z jego chińskim odpowiednikiem Xi Jinpingiem zostały przełożone o kilka tygodni po tym, jak Trump zdecydował się na uderzenie z Izraelem przeciwko Iranowi, rozpoczynając wojnę na Bliskim Wschodzie, która spowodowała światowy kryzys energetyczny i pogorszyła stosunki dyplomatyczne na całym świecie.

Burza wywołana konfliktem zakłóciła delikatne stosunki między dwoma światowymi superpotęgami.

Wang powiedział w marcu, że obie strony powinny „traktować się nawzajem szczerze i w dobrej wierze”. Teraz Chiny oskarżają Stany Zjednoczone o „niebezpieczne i nieodpowiedzialne” zachowanie w związku z blokadą w cieśninie Ormuz i obiecały zemstę w związku z groźbą nałożenia amerykańskich ceł. Tymczasem sekretarz skarbu USA Scott Bessent oskarżył we wtorek Chiny o bycie „niewiarygodnym partnerem globalnym” w zakresie gromadzenia zapasów ropy.

W środę Chiny odmówiły podania szczegółów, czy będzie to miało wpływ na wizytę Trumpa przełożoną na maj. Jednak obecnie wygląda na to, że podróż, która miała doprowadzić do osiągnięcia korzystnego dla obu stron porozumienia handlowego, zostanie przyćmiona przez wojnę, wraz z odprawą wywiadu USA, że Chiny mogły pomóc Iranowi militarnie w konflikcie. Pekin zaprzeczył takim twierdzeniom.

Kiedy konflikt rozpoczął się 28 lutego, analitycy prognozowali pewne krótkoterminowe zyski dla Chin. Rosnące ceny ropy naftowej bardziej zaszkodziły Stanom Zjednoczonym niż Chinom, wojna nadszarpnęła wiarygodność Trumpa na arenie światowej, konflikt wyczerpał kluczowe zasoby wojskowe USA i odwrócił uwagę polityczną Waszyngtonu od Pekinu i zagrożeń bezpieczeństwa w regionie Azji i Pacyfiku. Zapasy paliw kopalnych i zróżnicowany koszyk energetyczny Chin uchroniły Chiny przed najgorszym szokiem naftowym.

Ale te dni wydają się teraz odległym wspomnieniem. Obecny kryzys stwarza dla Chin dwa główne zagrożenia. Po pierwsze, pomimo zapasów energii, istnieje ryzyko, że zacznie odczuwać niedobory. Ceny pomp dla kierowców już wzrosły. Może nie ma to większego wpływu na codzienne życie w Chinach, ale zagraża długoterminowym planom Pekinu.

Shen Dingli, badacz stosunków międzynarodowych mieszkający w Szanghaju, powiedział, że konflikt „głęboko podważa bezpieczeństwo energetyczne Chin” i należy to wziąć pod uwagę, rozważając potencjalne plany inwazji na Tajwan w pewnym momencie w przyszłości. „Chiny muszą pomyśleć: jakie są konsekwencje awaryjnego działania Tajwanu w związku z odcięciem dostaw energii?” powiedział Shen.

Chociaż ropa naftowa stanowi mniej niż jedną piątą całkowitego koszyka energetycznego Chin, udział ten jest znacznie wyższy w sektorach takich jak transport i lotnictwo, które są ważne dla wojska. Chiny kupują ponad 80% irańskiej ropy, która przed rozpoczęciem w tym tygodniu amerykańskiej kontrblokady cieśniny Ormuz docierała do Chin w w dużej mierze nieprzerwanymi przepływami. Import z Iranu stanowi około 12% dostaw ropy do Chin.

Po drugie, istnieje ryzyko, że wojna na Bliskim Wschodzie spowoduje globalną recesję. Ponieważ gospodarka Chin jest w dużym stopniu uzależniona od eksportu, który stanowi około jednej piątej PKB, byłby to cios dla wzrostu gospodarczego kraju.

Andrea Ghiselli, wykładowca polityki międzynarodowej na Uniwersytecie w Exeter, powiedziała: „Na początku Chiny miały coś do zyskania. Ale teraz myślę, że naprawdę chcą, żeby to się skończyło. Chińczycy nie chcą tego wszystkiego”.

Pekin może nadal odnosić pewne korzyści dyplomatyczne, będąc postrzeganym jako bardziej stabilny partner globalny niż USA. W ciągu ostatnich 48 godzin Xi spotkał się z premierem Hiszpanii, prezydentem Wietnamu, ministrem spraw zagranicznych Rosji i księciem koronnym Abu Zabi.

Spotkanie Xi z tym ostatnim, szejkiem Mohammedem bin Zayedem Al Nahyanem, zaowocowało najbardziej bezpośrednimi wypowiedziami prezydenta Chin na temat konfliktu, choć unikał on bezpośredniej krytyki USA. Powiedział, że świat nie może „powracać do prawa dżungli” i przedstawił czteropunktową propozycję dla Bliskiego Wschodu, w której ogólnie wzywał do pokoju i poszanowania praworządności.

Według oficjalnych mediów chińskich premier Hiszpanii Pedro Sánchez „aktywnie” poparł tę propozycję. W zeszłym tygodniu Pekinowi przypisywano także popchnięcie Iranu w stronę zawieszenia broni uzgodnionego z USA, choć porozumienie to okazało się niepewne.

Niektórzy eksperci twierdzą, że prawa realpolitik oznaczają, że pokaz siły Ameryki może okazać się bardziej wpływowy niż chińskie obietnice stabilności. Indonezja prowadzi rozmowy z USA w sprawie zezwolenia amerykańskim samolotom wojskowym na dostęp do indonezyjskiej przestrzeni powietrznej. Według doniesień Japonia ma przyjąć w tym miesiącu delegację składającą się z 30 wysłanników NATO.

Shen powiedział: „Stany Zjednoczone sabotowały Maduro (Wenezueli Nicolása), uwięziły Kubę, prawdopodobnie sprawią, że Iran przyjmie amerykańskie warunki, wybaczyły Putinowi jego wojnę z Ukrainą i skutecznie wymusiły na NATO zaakceptowanie amerykańskich warunków”, odnosząc się do zwiększenia budżetu obronnego przez kilka krajów NATO oraz faktu, że niektórzy członkowie NATO zezwolili na wykorzystanie swoich terytoriów przez zasoby amerykańskie w konflikcie z Iranem.

„Ameryka znajduje się w szczytowym okresie imperializmu w swojej historii” – powiedział Shen. „To przesłanie, które otrzymuje każdy kraj”.