Strona główna Wiadomości Eddie Howe stawia czoła znajomym wrogom, a panowanie Newcastle na krytycznym rozdrożu...

Eddie Howe stawia czoła znajomym wrogom, a panowanie Newcastle na krytycznym rozdrożu | Newcastle United

9
0


Eddie Howe ma powody sądzić, że kwiecień to naprawdę najokrutniejszy miesiąc.

W zeszłym roku o tej porze menadżer Newcastle trafił do szpitala z powodu zapalenia płuc, a 12 miesięcy później ledwo może włączyć radio lub spojrzeć na gazetę, nie otrzymując kolejnego przypomnienia, że ​​jest „pod presją”.

Podczas gdy kibice i eksperci debatują nad tym, czy Cesc Fàbregas, Xabi Alonso, Andoni Iraola, Oliver Glasner czy AN Other mogliby wykonać świetną robotę, jedno jest jasne: Howe ma sześć meczów, aby zapewnić hierarchię Newcastle, że pozostaje właściwym człowiekiem do poprowadzenia swojej obecnie zajmującej 14. pozycji drużyny przez okres, który zapowiada się na znaczącą letnią przebudowę.

Aby pozostać po właściwej stronie zasad wydatkowania środków w Europie i, w mniejszym stopniu, w Premier League, Newcastle prawie na pewno będzie musiało sprzedać co najmniej jednego, a prawdopodobnie dwóch Sandro Tonali, Anthony’ego Gordona i Tino Livramento przed wrześniem. Jeśli, co wydaje się prawdopodobne, drużynie nie uda się zakwalifikować do rozgrywek europejskich, cała trójka może mimo wszystko zażądać odejścia.

Cokolwiek się stanie, rekrutacja wewnętrzna musi być znacznie przemyślana niż zeszłego lata, kiedy 125 milionów funtów zebrane ze sprzedaży Alexandra Isaka do Liverpoolu zostało przeznaczone na inwestycję o wartości 220 milionów funtów w Nicka Woltemade’a, Yoane Wissa, Anthony’ego Elangę i Jacoba Ramseya.

Co najgorsze, cała czwórka zaczęła na ławce rezerwowych, a drużyna Newcastle, która w tym sezonie straciła 25 punktów do zwycięskiej pozycji, przegrała w zeszłą niedzielę 2:1 z Crystal Palace. Nic więc dziwnego, że sobotnie spotkanie z Bournemouth w St James’ Park nabrało nieoczekiwanego znaczenia. Odkąd opuścił południowe wybrzeże, Howe nigdy nie pokonał w lidze swojego starego klubu.

Chociaż wszystko wskazuje na to, że zarząd Newcastle chce być przekonany, że zmiana menadżera jest niepotrzebna, dyrektor sportowy Ross Wilson ma prawo zastanawiać się nie tylko, czy Alonso, Fàbregas i spółka byliby w stanie naprawić obronę, która zachowała trzy czyste konto w ostatnich 25 meczach Premier League, ale także w jaki sposób mogliby wykorzystać Woltemade.

Howe miał bardzo duży wpływ na przekonanie większościowych właścicieli klubu z Arabii Saudyjskiej, aby zeszłego lata zapłacili Stuttgartowi rekordową kwotę 69 milionów funtów za niemieckiego napastnika, ale wydaje się szczególnie odporny na potrzebę rekonstrukcji swojego zespołu wokół „dwumetrowego Messiego”.

Nick Woltemade kosztował Newcastle 69 milionów funtów, ale nie pasował do roli środkowego napastnika w preferowanej przez Howe’a formacji 4-3-3. Zdjęcie: Jeff Mood/ProSports/Shutterstock

Wygląda na to, że menadżer Newcastle zdecydował, że technicznie doskonały napastnik o długości 6 stóp i 6 cali jest po prostu za wolny dla angielskiej piłki nożnej. Kiedy Woltemade – który strzelił w tym sezonie dla swojego klubu 10 goli – gra obecnie, zazwyczaj gra głęboko w środku pola.

Być może jednak prawdziwym problemem jest bardziej pozycja niż brak tempa. Napastnik opisany przez angielskiego Gordona jako „bardzo podobny do Harry’ego Kane’a” to bardziej napastnik z numerem 10 lub 9,5 niż klasyczny z numerem 9 i wygląda na nieodpowiedniego do roli środkowego napastnika w preferowanym przez Howe’a ustawieniu 4-3-3.

System ten – używany jako podstawa charakterystycznego dla Newcastle, mocnego pressingu, intensywnego i często kontratakującego podejścia – bardzo dobrze posłużył menadżerowi podczas jego pierwszych czterech sezonów na Tyneside, ale teraz wydaje się, że przeciwnicy zbyt często go lekceważą. Jak niedawno ujął to jeden z trenerów rywali: „Eddie Howe nigdy zbytnio się nie zmienia”.

Być może jest to część szerszego oporu wobec zmian. Lojalność Howe’a wobec sztabu szkoleniowego, na którego czele stoi jego asystent Jason Tindall, w większości z wieloletnim stażem, prawdopodobnie tworzy barierę dla nowych pomysłów.

Być może pewien rodzaj „myślenia grupowego” tej kadry wyjaśnia niechęć do przejścia na konfigurację, która nie tylko lepiej dostosowałaby się nie tylko do Woltemade’a i jego kolegi, wartego 55 milionów funtów napastnika Wissy, ale także pomogłaby Newcastle zyskać nieco większą pewność posiadania piłki. W ostatnich miesiącach ich podania i trzymanie piłki stały się tak słabe, że rzadko kontrolują mecze i mają tendencję do „wypalania się”, gdy zegar przekracza 75 minut.

W 2024 roku Paul Mitchell, poprzednik Wilsona na stanowisku dyrektora sportowego, zasugerował, że Howe musi „ewoluować”, ale ta niechciana rada poprzedziła trwającą rok zimną wojnę między obu drużynami.

Eddie Howe ma wieloletnią kadrę trenerską, na której czele stoi jego asystent Jason Tindall. Zdjęcie: Jeff Mood/ProSports/Shutterstock

Wilson jest raczej mniej zuchwałą osobowością; czy dyrektor czasami określany w kręgach piłkarskich jako „postać Kofiego Annana” może przekonać Howe’a, że ​​dobrym pomysłem byłoby zatrudnienie nowego trenera pierwszego zespołu z ambitną wizją i europejskim doświadczeniem na wysokim poziomie?

„Prawie całe zaplecze Eddiego Howe’a było z nim od czasu Bournemouth” – mówi były obrońca Newcastle, który został analitykiem lokalnego radia BBC, Johnem Andersonem, który uważa, że ​​Howe powinien pozostać w przyszłym sezonie. „Wszyscy widzą rzeczy w podobny sposób. Czasami potrzebna jest świeża para oczu. Sir Alex Ferguson był staroświecki, ale co kilka lat wciąż sprowadzał do Manchesteru United nowego trenera ze świeżymi pomysłami, aby zespół się rozwijał. Gracze tracą przytomność, słysząc te same rzeczy tydzień po tygodniu. Myślę, że Eddie Howe potrzebuje kogoś z nowszymi pomysłami.”

Podobnie jak Wilson, David Hopkinson, dyrektor naczelny Newcastle, wie, że odziedziczył menedżera, który cieszy się znacznie większą autonomią klubu i wpływem na rekrutację niż większość jego odpowiedników w Premier League.

Taka moc była bardzo dobra, gdy dwa z ostatnich trzech sezonów zakończyły się kwalifikacjami do Ligi Mistrzów i zdobyciem Pucharu Carabao w marcu ubiegłego roku. Teraz jednak saudyjscy właściciele, którzy nie byli pod wrażeniem dwóch porażek z promowanym Sunderlandem w tym sezonie, mogą zastanawiać się, czy naprawdę rozsądnie było pozwolić menadżerowi i jego siostrzeńcowi Andy’emu Howe’owi, starszemu dyrektorowi ds. rekrutacji w Newcastle, na tak duży wpływ na handel zawodnikami zeszłego lata.

Oznacza to, że nawet jeśli następne sześć meczów przywróci wiarę w zarządzie w umiejętności trenerskie 48-latka, jego szanse na świętowanie w listopadzie piątej rocznicy objęcia obowiązków trenera w St James’ Park mogą zależeć od dwóch rzeczy: czy Howe jest skłonny zrzec się pewnego stopnia kontroli w niektórych sferach i czy może nauczyć się ufać nowicjuszom i akceptować alternatywne perspektywy?