Od tygodni humbak próbuje umrzeć. Zaplątany w liny zawędrował do płytkiego Morza Bałtyckiego. Niezdolny do pożywienia, obecnie ulega ekstremalnemu odwodnieniu, ponieważ wieloryby zaspokajają swoje pragnienie poprzez zjadane przez siebie ryby.
W tak opłakanej sytuacji ostatnią deską ratunku dla wieloryba było opuszczenie wyspy Poel w Zatoce Wismarskiej. Niestety, była to powolna śmierć. Wieloryby wyrzucone na brzeg giną, ponieważ zostały zmiażdżone własnym ciężarem. Agonia niemieckiego humbaka mogła się przedłużyć, ponieważ leżał w płytkiej wodzie i dlatego był zanurzony tylko częściowo.
podwójny cudzysłówWszyscy czerpiemy korzyści z globalnego transportu towarów konsumpcyjnych i paliw, co… prowadzi do śmiertelnych kolizjiMichael Moore
W czwartek, na żywo w YouTube, podjęto ostatnią desperacką próbę ratowania wieloryba poprzez nadmuchanie pod nim poduszek przed wypuszczeniem go do morza.
Wieloryb złożony u naszych stóp to potężna przypowieść. Naszą empatię wobec morskich gigantów należy przeciwstawić faktowi, że zmniejszamy ich świat. W naszym nieustannym dążeniu do postępu gospodarczego udało nam się zredukować rozległy ocean do przedłużenia nas samych. Wynik jest jasny: prawie nie ma miejsca, w którym te zwierzęta mogłyby żyć spokojnie i nie narażać się na wpływ naszego wpływu na planetę.
Morza, plaże i wyspy są teraz nasze. Od głębokich rowów oceanicznych po szeroko otwarte piaszczyste brzegi, ocieplające się i zakwaszające morza zmniejszają swoje strefy żerowania. Jednocześnie zanieczyszczenia chemiczne wody morskiej wpływają na ich płodność i odporność, podczas gdy ciągły hałas powodowany przez naszą działalność przemysłową i rekreacyjną wpływa na ich życie kulturalne.
Wieloryba po raz pierwszy zauważono około miesiąc temu. Od tego czasu wielokrotnie gubił się, uwalniał i znowu utknął. Zdjęcie: Florian Manz/Greenpeace Niemcy/EPA
Ironią losu jest to, że interwencja człowieka mogła uczynić śmierć tego zwierzęcia bardziej bolesną, przedłużając jego śmierć z powodu naszej ignorancji i naszego współczucia.
Jednak co roku setki – jeśli nie tysiące – wielorybów giną na morzu, przywiązane do narzędzi rybackich lub uderzone przez statki, powoli umierając z głodu lub gnijąc na śmierć. Umierają poza zasięgiem cyklu informacyjnego.
Możesz obserwować te ogromne zwierzęta z brzegu, a ich potężne ciała toczą się wokół siebie w falach. Wydajemy się bezsilni wobec ich losu. Jednak nikt z nas nie jest niewinny, mówi Michael Moore, doświadczony naukowiec zajmujący się wielorybami, w swojej książce We Are All Whalers, „ponieważ wszyscy czerpiemy korzyści z globalnego transportu towarów konsumpcyjnych i paliwa, co… prowadzi do śmiertelnych zderzeń z wielorybami”.
Nurkowie włoskiej straży przybrzeżnej próbują uwolnić kaszalota zaplątanego w sieć u wybrzeży Wysp Liparyjskich. Zdjęcie: C Isgro/Reuters
W zeszłym roku w Europie zaobserwowaliśmy dużą liczbę rzadko widywanych, głęboko nurkujących wielorybów wyrzuconych na brzeg, od zachodniej Irlandii po Orkady i Holandię – skupisko to wzbudziło obawy, że zwierzęta mogły zostać zepchnięte do płytkiej wody w wyniku hałasu generowanego przez człowieka.
Od stycznia tego roku w wyniku w dużej mierze niezgłaszanego zjawiska co najmniej 10 kaszalotów – gigantycznych zębowców, także nurkujących głębinowo – rozbiło się na wybrzeżach od Kornwalii po Danię i Niemcy.
podwójny cudzysłów Osierocony wieloryb wydaje się ogromną naganą za nasze zbiorowe grzechy
Chociaż kaszaloty osiadały na tych wybrzeżach od wieków, humbaki wydają się nowością w Morzu Północnym i widywano je tam w dużych ilościach dopiero od początku tysiąclecia. Jednak ich szczątki – jak pokazuje niedawny artykuł naukowy opublikowany przez Towarzystwo Królewskie – są obecne na stanowiskach archeologicznych.
Fragmenty kości humbaka odnaleziono nawet w osadzie Wikingów w Haithabu, bardzo blisko miejsca, w którym utknął wieloryb niemiecki, co sugeruje niezwykły pogląd, że humbaki, które pływały w Morzu Północnym i Bałtyckim 1000 lat temu, obecnie odzyskują żerowiska, z których w średniowieczu zostały wypędzone przez wielorybnictwo.
Martwy wieloryb w pobliżu Esbjerg w Danii w lutym. Było to jedno z 10 wyrzuconych na brzeg kaszalotów w północnej Europie w tym roku. Zdjęcie: Astrid Dalum/Ritzau Scanpix/AFP/Getty
Niemieckie wyrzucenie na brzeg ma także swoje najnowsze odpowiedniki. Humbak, który utknął w Holandii w 2012 r., również żył przez kilka dni, a jego los – i spory dotyczące jego leczenia – wywołał ciche marsze protestacyjne, a ratownikom grożono śmiercią za nieuratowanie zwierzęcia. Takie gorączkowe reakcje można uznać za nowe wzmocnienie wrażliwości społecznej.
W związku z trudną sytuacją niemieckiego humbaka nawet ośrodki ratownictwa morskiego w Holandii otrzymują telefony od zaniepokojonych obywateli.
W odpowiedzi na wyrzucenie na brzeg Niemiec Międzynarodowa Komisja Wielorybnicza wydała oświadczenie, w którym pochwaliła „opiekę paliatywną, np. trzymanie zwierzęcia w wilgoci oraz utrzymywanie spokojnego i cichego otoczenia”, jako „jedyną odpowiedzialną, humanitarną i pragmatyczną reakcję na sytuację, w której nie ma prostego rozwiązania”.
Osierocony wieloryb wydaje się potężną, instynktowną naganą za nasze zbiorowe grzechy. Historycznie rzecz biorąc, wyrzucone na brzeg wieloryby od dawna uważane są za znaki ostrzegawcze. Smród gnijącego tłuszczu można było wyczuć z odległości mili – dla niektórych był to trujący miazmat.
Kaszalot wyrzucony na brzeg w Wijk aan Zee w Holandii w 1601 r. Rycina łączy złowrogą śmierć z trzęsieniem ziemi, zaćmieniem słońca i wkrótce potem wybuchem zarazy. Foto: Alamy
Twierdzono, że słynny niemiecki artysta Albrecht Dürer zmarł w wyniku swojej artystycznej pychy, kiedy w 1521 roku próbował narysować wyrzuconego na brzeg wieloryba w Zelandii, w wyniku czego rzekomo złapał śmiertelną infekcję.
Ryciny z XVI i XVII wieku dostarczają tym „potwornym wizerunkom wielorybów”, jak je nazwał Herman Melville, interpretacji astrologicznych. Jednak, jak na ironię, współczesna nauka wskazuje, że ich los rzeczywiście mógł być widziany w gwiazdach. Od tego czasu obwinia się za masowe wyrzucenie 30 kaszalotów wokół wybrzeży Morza Północnego w styczniu 2016 r. rozbłyskami słonecznymi zakłócającymi ich naturalne systemy GPS, zwodząc je w ten sposób do płytkich mórz.
Możliwe, że wyrzucenie na brzeg kaszalotów w Danii i Niemczech w styczniu i lutym ubiegłego roku mogło być również spowodowane tym samym dużym rozbłyskiem słonecznym, który zbiegł się z imponującym pokazem zorzy polarnej widzianej nad Wielką Brytanią.
Teraz tworzymy własne burze dźwiękowe – od wojskowych ćwiczeń sonarowych na naszych północnych morzach po badania sejsmiczne w poszukiwaniu złóż ropy i gazu – aby je zakłócić. Wieloryby wydają się być przeznaczone w swoim związku z nami, swoimi kuzynami-ssakami. Skazani, nawet gdy podziwiamy ich piękno, na trwanie w roli wiecznych ofiar naszego ludzkiego szaleństwa, niezależnie od współczesnej formy, jaką może ono przybrać.