Strona główna Wiadomości „Ignorancja i okrucieństwo”: były urzędnik USAID szczegółowo opisuje zniszczenia spowodowane cięciami dożów...

„Ignorancja i okrucieństwo”: były urzędnik USAID szczegółowo opisuje zniszczenia spowodowane cięciami dożów | USAID

6
0


Nicholas Enrich pracował w Kenii w 2003 r., kiedy ówczesny prezydent USA George W. Bush podpisał przełomowe pięcioletnie zobowiązanie o wartości 15 miliardów dolarów na rzecz zwalczania wirusa HIV, co stanowi największe międzynarodowe zobowiązanie w dziedzinie zdrowia podjęte przez jakikolwiek naród w walce z jedną chorobą.

Był to szczyt epidemii i dla młodego pracownika pomocy rządu amerykańskiego „uderzyło, że mój rząd jest gotowy przyłączyć się do walki z wirusem HIV i byłem podekscytowany możliwością bycia tego częścią” – mówi.

Ponad 20 lat później 43-letni Enrich opublikował relację o tym, co się dzieje, gdy pojawia się nowa administracja USA z programem opartym na ideologii „America First” i planem przekształcenia zewnętrznej postawy Stanów Zjednoczonych na arenie międzynarodowej.

Relacja ta, opublikowana w zeszłym tygodniu pod tytułem „Into the Wood Chipper” – sformułowanie zaczerpnięte z komentarza Elona Muska na temat cięć Doge’a w agencji – szczegółowo opisuje początki wyprawy Doge’a do Amerykańskiej Agencji Rozwoju Międzynarodowego (USAID), niezależnej agencji federalnej założonej w 1961 r. przez Johna F. Kennedy’ego jako strategicznego instrumentu amerykańskiej polityki zagranicznej i siły poprawiającej jakość życia na całym świecie.

W ciągu kilku dni od objęcia urzędu w styczniu ubiegłego roku Donald Trump tymczasowo wstrzymał finansowanie USAID. Dwa miesiące później ogłoszono formalne rozwiązanie agencji. W lipcu, gdy odwołano ponad 80% programów, oficjalnie włączono go do departamentu stanu i – jeśli chodzi o globalny sektor rozwoju – zakończyła się pewna era.

W zeszłym tygodniu Devex poinformował, że Departament Stanu wysłał depeszę do ambasad USA, w której nalegał, aby kraje przyjmujące podpisały deklarację „handel zamiast pomocy”, która wyraźnie odrzuca rolę Stanów Zjednoczonych jako głównego dostawcy pomocy humanitarnej na rzecz relacji biznesowych stwarzających możliwości dla amerykańskich firm.

„Chciałem, żeby ludzie wiedzieli, co się stało i niezależnie od tego, jak źle myśleli, że może być w USAID, kiedy Doge wszedł, żeby je rozerwać, było o wiele gorzej – szczególnie niekompetencja, ignorancja i okrucieństwo, które się z tym wiązały” – pisze Enrich.

Relacja pojawia się w kontekście debaty na temat roli Stanów Zjednoczonych w świecie i podkreślanych sojuszy, a także stanowi wspomnienie już odległego momentu, w którym druga administracja Trumpa przygotowała grunt pod swoje pierwsze 100 dni urzędowania, wprowadzając przyjemne dla Maga zaburzenie norm rządowych, które samo w sobie było próbą ograniczenia „marnotrawstwa, oszustw i nadużyć”.

„W ramach 5200 kontraktów, które obecnie zostały anulowane, wydano dziesiątki miliardów dolarów w sposób, który nie służył (a w niektórych przypadkach nawet szkodził) podstawowym interesom narodowym Stanów Zjednoczonych” – napisał w marcu ubiegłego roku w serwisie X sekretarz stanu USA Marco Rubio. Pozostałymi około 1000 kontraktów będzie następnie administrować Departament Stanu, powiedział.

Oxfam podsumował skutki: „Skutki tych cięć dla ludzi są tragiczne: co najmniej 23 miliony dzieci grozi utrata dostępu do edukacji, a aż 95 milionów ludzi utraciłoby dostęp do podstawowej opieki zdrowotnej, co potencjalnie doprowadziłoby do ponad 3 milionów możliwych do uniknięcia zgonów rocznie” – szacuje organizacja charytatywna.

Jednak dla siły roboczej liczącej ponad 10 000 osób w USAID, takiej jak Enrich, wysiłki te wydawały się kulą wyburzania. „Wyglądało to jak grupa niewykwalifikowanych ludzi, którzy zastąpili dziesięciolecia specjalistycznej wiedzy i zburzyli agencję” – mówi.

Ale Enrich porusza także szerszy temat: jak dostosować się do stylu rządzenia Trumpa lub w równym stopniu mu się oprzeć.

Książka, powiedział Guardianowi w wywiadzie, „pojawia się w czasie, gdy tak wiele osób zmaga się z tym, kiedy nie jest już w porządku, a kiedy nadszedł czas, aby zabrać głos. Chciałem podzielić się moją historią jako przykładem, aby normalni ludzie mogli dokonać wyboru, jeśli znajdą się w takiej sytuacji”.

Enrich, ekspert ds. gruźlicy lekoopornej, pełniący obowiązki zastępcy administratora ds. zdrowia na świecie, w marcu 2025 r. wydał notatkę, w której przedstawił ryzyko zamrożenia pomocy zagranicznej, stwierdzając, że będzie to miało „poważne konsekwencje krajowe i globalne”. Niecałe 30 minut po jego opublikowaniu został wysłany na urlop administracyjny.

Z perspektywy czasu mówi: „Myślę, że spędziłem zbyt dużo czasu, próbując wdrożyć politykę administracji”. Jednak jako zawodowy urzędnik publiczny on i jego koledzy nie nadawali się dobrze do oporu. „Nie jesteśmy aktywistami ani zwolennikami, więc nie przychodzi naturalnie stwierdzenie: «Hej, poczekaj chwilkę. To nie jest w porządku.»”.

Rodzące się poczucie, że nowi szefowie działają pod wpływem reformistycznego zapału, urazy lub czegoś gorszego, pojawiało się stopniowo. Adam Korzeniewski, weteran pierwszej administracji Trumpa, pisze Enrich, zachował się jak „mściwy właściciel, urządzający przyjęcie pożegnalne najemcy”.

Jednak Korzeniewski, łącznik Białego Domu z USAID, chciał wiedzieć o ryzyku związanym z przerwami w badaniach klinicznych nad gruźlicą i zasugerował, aby urzędnicy agencji sporządzili zestaw slajdów w stylu Barneya, aby pomóc przywódcom politycznym zrozumieć niebezpieczeństwa, ponieważ może to z większym prawdopodobieństwem „przykuć ich uwagę”.

Osoby mianowane przez Trumpa również wyraziły obawy, że agencja zapewnia aborcję. „Nie wiedziałem, czy się śmiać, czy płakać” – mówi Enrich. „USAID nikomu nie zapewniało aborcji. W rzeczywistości mieliśmy w tym zakresie surowe prawne zakazy. Jednak była to jedna z obaw republikańskich członków Kongresu. „

Enrich mówi, że to, co nastąpiło potem, było gorsze. „Zacząłem zdawać sobie sprawę, jak często i krytycznie urzędnicy administracji kłamali na temat tego, co dzieje się w USAID… jak Elon Musk udający się do Białego Domu, aby powiedzieć, że działania związane z wirusem Ebola zostały wznowione tego samego dnia, w którym jego zespół Doge anulował kontrakty” – mówi.

„W pewnym momencie zdałem sobie sprawę, że jeśli nie będę wypowiadał się na temat mojego stanowiska urzędnika rządowego, będzie już za późno. To nie była próba uporządkowania pomocy zagranicznej w sensowny sposób ani dostosowania jej do zasady „Najpierw Ameryka”. To była grupa ludzi, którzy nie wiedzieli, czym zajmuje się agencja, ale tak naprawdę nie wiedzieli ani nie obchodziło ich, co rozdzierają. „

Enrich twierdzi, że motywacją niektórych osób były osobiste żale. Pisze, że Mark Lloyd, który kierował biurem USAID ds. zapobiegania konfliktom i stabilizacji, twierdził, że podczas pierwszej administracji Trumpa, kiedy był doradcą tej agencji ds. wolności religijnej, karierowicze zabili mu psa.

„Był podekscytowany pozbyciem się personelu USAID, ponieważ naprawdę uważał ich za morderców zwierząt domowych” – twierdzi Enrich.

Likwidacja USAID nastąpiła pięć lat po szoku związanym z Covid-19, podczas którego agencja wysłała ponad 10 miliardów dolarów w ramach nadzwyczajnego finansowania dla ponad 120 krajów, co wywołało własny zestaw długotrwałych krajowych reakcji politycznych. Enrich uważa, że ​​działania administracji Trumpa dotyczące USAID nie wyciągnęły wniosków.

„Ogniska choroby, które zaczynają się za granicą, nie respektują granic międzynarodowych, a USAID zainwestowało setki milionów dolarów w systemy wczesnego ostrzegania, aby wykrywać potencjalne ogniska chorób w krajach, z których pochodzą, i radzić sobie z nimi, zanim będą mogły się rozprzestrzenić” – mówi. „Ale to zostało natychmiast zburzone, pozostawiając nas ślepymi na to, co może się rozwijać.

„Nasza niezdolność do wykrycia epidemii i zapobieżenia kolejnej epidemii stanowi zagrożenie dla bezpieczeństwa narodowego, ale nie jedyne. Sposób, w jaki nagle rozdzielili USAID, stworzył inne zagrożenia dla bezpieczeństwa narodowego” – dodaje Enrich, wskazując na zawieszenie prób leków w leczeniu gruźlicy lekoopornej. „To kolejny przykład pogorszenia sytuacji”.

Równie niepokojące jest, jak zauważa, to, że inne kraje-darczyńcy odzwierciedliły cięcia USA w zagranicznej pomocy rozwojowej. „Obawiam się jednak, że kiedy odwrócimy się plecami do świata i złamiemy obietnice złożone milionom ludzi, podważa to partnerstwa w zakresie miękkiej siły, które Stany Zjednoczone budowały przez lata i zmusza je do partnerstwa z przeciwnikami takimi jak Rosja i Chiny” – mówi.

„Politycznie naiwnością jest sądzić, że plan Kennedy’ego był czysto altruistyczny – miał na celu przeciwstawienie się wpływom ZSRR podczas zimnej wojny. Jednak podejście transakcyjne administracji Trumpa polegające na „handlu zamiast pomocy” jest nagie i niepotwierdzone. Nie jest też jasne, czy USAID mogłoby zostać przywrócone pod rządami administracji o innych priorytetach polityki zagranicznej.

„Uważam, że USAID może i powinno zostać utworzone, ale to nie znaczy, że nie możemy dokonać zmian. Podobnie jak nie pytamy, czy powinien istnieć odrębny departament stanu czy departament wojny – to odrębne kolory polityki zagranicznej, podobnie jak rozwoju.

„Pokazanie światu, że mamy agencję, która mówi „od narodu amerykańskiego”, było ucieleśnieniem amerykańskiej hojności i miękkiej siły” – mówi Enrich. „Ludziom, którzy twierdzą, że już go nie ma i nie da się go przywrócić, brakuje odwagi i wyobraźni”.