Leeds zrobiło kolejny znaczący krok w stronę przetrwania w Premier League, odnosząc drugie kluczowe zwycięstwo w ciągu pięciu dni, gdy podopieczni Daniela Farke’a pokonali dolną część Wilków, których los jest teraz prawie oficjalnie przypieczętowany.
Seria sześciu meczów ligowych bez zwycięstwa groziła powrotem Leeds do pierwszej trójki dokładnie w niewłaściwym momencie sezonu. Jednak pierwsze ligowe zwycięstwo Białych z Manchesterem United od 1981 roku w poniedziałkowy wieczór zostało poparte kolejnym kluczowym zwycięstwem w West Yorkshire w momencie, gdy miało to największe znaczenie.
Dwa gole Jamesa Justina i Noaha Okafora w ciągu tylu minut oraz kara za doliczony czas gry dla Dominica Calverta-Lewina w zupełności wystarczyły, aby zapewnić drużynie Leeds kolejne zwycięstwa, które obecnie mają 39 punktów i są na granicy bezpieczeństwa. Ta suma wystarczyła, aby zagwarantować przetrwanie w każdym z ostatnich ośmiu sezonów, a ponieważ Burnley, Tottenham i West Ham mają jeszcze przed sobą mecz, będą chcieli zapewnić sobie także ponad 39 sezonów.
Jeśli chodzi o Wilki, istnieje wiele wyników, które matematycznie mogą zapewnić im spadek do mistrzostw w ten weekend. Jednak od dłuższego czasu było wiadomo, że w przyszłym sezonie będą grać w drugiej lidze i był to dość łagodny występ ze strony Roba Edwardsa, który tak naprawdę nigdy nie zrobił wystarczająco dużo, by sugerować, że mogą uratować tak słaby start.
Największą krytyką pod adresem Leeds było to, że po objęciu na początku dwubramkowego prowadzenia nie zakończyło to ostatecznie rywalizacji. Gdyby Wilki wykorzystały jedną z nadarzających się okazji, popołudnie mogłoby być znacznie bardziej nerwowe. Jednak na tym etapie sezonu liczą się tylko zwycięstwa, a nie występy.
Leeds niemal natychmiast zaczęło grać ofensywnie. Calvert-Lewin w pierwszej minucie wymusił dobrą interwencję Dana Bentleya, a Bentley wezwany na swój pierwszy występ w sezonie po kontuzjach Sama Johnstone’a i José Sá. Dwie minuty później Bentley był bezsilny i stanął jak wryty, gdy Justin uderzył z bliskiej odległości po dośrodkowaniu Ao Tanaki.
Nawet na tak wczesnym etapie wydawało się nieuniknione, że bramka Leeds nadejdzie. Ten moment nadszedł w 18. minucie, kiedy Leeds ponownie spowodowało wybicie z rzutu rożnego i chociaż Bentley dobrze spisał się, odmawiając Ethanowi Ampadu, Justin zareagował najszybciej wspaniałym kopnięciem znad głowy, zapewniając gospodarzom zasłużone prowadzenie.
Nagle Wilki wyglądały i czuły się kruche. Trzeba przyznać, że Leeds wykorzystało w pełni tę przewagę, a zamieszanie w obronie pozwoliło Brendenowi Aaronsonowi na przełamanie, a jego wspaniałe dośrodkowanie trafiło do bramki bohatera poniedziałkowego zwycięstwa na Old Trafford w Okafor, który strzelił piątego gola w siedmiu meczach, zapewniając drużynie Farke pełną kontrolę.
Dominic Calvert-Lewin zakończył zwycięstwo Leeds karą za przerwę. Zdjęcie: Matt McNulty/Getty Images
Jednak w pozostałej części połowy Leeds panowało dziwne złe samopoczucie. Być może zadowoleni z szybkiego dubletu, zdjęli nogę z przysłowiowego gazu i mieli szczęście, że ich prowadzenie nie zmniejszyło się o połowę – gdy Calvert-Lewin musiał gorączkowo sprzątać linię po rzucie rożnym Rodrigo Gomesa, gdy zbliżała się przerwa.
Gospodarze również po przerwie wyglądali na nieco zmęczonych, co odbiegało od intensywności, z jaką rozpoczęli mecz. Karl Darlow musiał mieć pod ręką świetną interwencję, aby odbić główkę Ladislava Krejci, po czym Rodrigo Gomes strzelił obok bramki.
Nagle na Elland Road zrobiło się nerwowo, a tłum dał do zrozumienia, że jeden błąd mógł poważnie zagrozić wynikowi. To napięcie wzrosło jeszcze bardziej, gdy Adam Armstrong pochylił się nad Darlowem, zanim flaga została prawidłowo podniesiona, aby ogłosić spalonego napastnika, ale ostatecznie, w dogasającym żarze, Leeds zapewniło sobie zwycięstwo.
Podanie Willy’ego Gnonto zapewniło Calvertowi-Lewinowi bramkę, ale napastnik został sfaulowany przez Hugo Bueno. Obrońca został ukarany żółtą kartką, a reprezentant Anglii nie pomylił się z rzutu karnego, zdobywając swój 11. gol w sezonie, co potwierdziło, że gdyby nie niesamowita seria wyników pod koniec sezonu, Leeds w przyszłym sezonie ponownie będzie drużyną Premier League.