Strona główna Świat Izraelski atak na największe złoże gazowe zamienia Bliski Wschód w beczkę prochu...

Izraelski atak na największe złoże gazowe zamienia Bliski Wschód w beczkę prochu – Świat

5
0

• Teheran grozi i przeprowadza odwetowe ataki na obiekty energetyczne w regionie • Zjednoczone Emiraty Arabskie, Katar ostro krytykują atak Tel Awiwu na złoże South Pars, który według Izraela został zatwierdzony przez Waszyngton • Pezeshkian ostrzega przed „niekontrolowanymi konsekwencjami” utrzymywania się ropy na poziomie powyżej 106 dolarów za baryłkę • Światowe gospodarki ograniczają wysiłki, podejmują środki, aby zaradzić opadom

PARYŻ / DUBAJ: Bogate w ropę państwa Bliskiego Wschodu wpadły w panikę po izraelskim ataku na największe złoże gazowe na świecie, które wywołało groźbę ostrego odwetu ze strony Teheranu.

Pars to irański sektor największego na świecie złoża gazu ziemnego, które dzieli z Katarem po drugiej stronie Zatoki Perskiej.

Strajki uderzyły w megapole South Pars/North Dome, największe znane złoże gazu na świecie, dostarczające około 70 procent krajowego gazu ziemnego Iranu.

W środę agencja informacyjna Fars podała, że ​​uszkodzone zostały zbiorniki z gazem i części rafinerii, pracownicy zostali ewakuowani w bezpieczne miejsce, a ekipy ratunkowe próbowały ugasić pożar.

W rezultacie irański przepływ gazu do Iraku został wstrzymany, ponieważ przekierował on gaz do kraju, powiedział agencji Reuters wyższy rangą urzędnik iracki. Teheran dostarcza od jednej trzeciej do 40% zapotrzebowania Iraku na gaz i energię.

Prezydent Iranu Masoud Pezeshkian potępił ataki na infrastrukturę energetyczną republiki islamskiej, pisząc w X: „Takie agresywne działania nic nie przyniosą syjonistyczno-amerykańskiemu wrogowi i jego zwolennikom.

„To skomplikuje sytuację i może mieć niekontrolowane konsekwencje, których zasięg może ogarnąć cały świat” – dodaje.

Izrael twierdził, że atak przeprowadzono za zgodą USA, w odpowiedzi irańska Straż Rewolucyjna nakazała Arabii Saudyjskiej, Zjednoczonych Emiratom Arabskim i Katarowi ewakuację kilku obiektów energetycznych.

Ataki wzbudziły obawy, że Iran może teraz obrać za cel infrastrukturę światowych koncernów energetycznych w Zatoce Perskiej oraz alternatywne regionalne szlaki eksportu, takie jak port Yanbu w Arabii Saudyjskiej nad Morzem Czerwonym.

Ostrzeżenie skierowane było do rafinerii Samref i kompleksu petrochemicznego Jubail w Arabii Saudyjskiej, pola gazowego Al Hosn w Zjednoczonych Emiratach Arabskich, kompleksu petrochemicznego Mesaieed w Katarze, Mesaieed Holding Company i rafinerii Ras Laffan.

„Ośrodki te stały się bezpośrednim i zgodnym z prawem celem i będą celem w nadchodzących godzinach. Dlatego wszyscy obywatele, mieszkańcy i pracownicy proszeni są o natychmiastowe opuszczenie tych obszarów i bezzwłoczne przeniesienie się na bezpieczną odległość” – podają irańskie media państwowe, cytując władze.

Później Arabia Saudyjska oświadczyła, że ​​w środę zniszczyła pięć dronów zmierzających w stronę elektrowni gazowej i cztery rakiety wycelowane w jej stolicę, natomiast Katar oświadczył, że ma do czynienia z licznymi atakami ze strony Iranu i pożarem w rejonie Ras Laffan. Zjednoczone Emiraty Arabskie oświadczyły również, że reagują na nowe groźby rakietowe.

Zarówno Doha, jak i Abu Zabi wcześniej potępiły izraelskie ataki na pole South Pars jako „niebezpieczne i nieodpowiedzialne”.

Katar całkowicie zaprzestał produkcji skroplonego gazu ziemnego z powodu wojny, a wszelkie uszkodzenia w obiektach mogą wydłużyć przerwę w dostawie poza maj, grożąc utrzymaniem jednej piątej światowych dostaw LNG w trybie offline.

W rezultacie ceny ropy Brent wzrosły w pewnym momencie o ponad 6 procent, do prawie 110 dolarów za baryłkę, po czym ponownie spadły do ​​106,95 dolarów, co oznacza wzrost o 3,4 procent.

Ataki na South Pars jeszcze bardziej zwiększają prawdopodobieństwo, że wojna będzie kontynuowana do maja, powiedział Torbjorn Soltvedt, główny analityk ds. Bliskiego Wschodu w firmie wywiadowczej Verisk Maplecroft.

„Największym problemem będzie możliwość ataków na rurociąg Wschód-Zachód Arabii Saudyjskiej lub obiekty eksportowe na Morzu Czerwonym, które obok Fujairah stanowią jedyną znaczącą alternatywę dla Cieśniny Ormuz” – dodał Soltvedt.

Opad na rynkach

Aby pomóc złagodzić koszty energii, które wzrosły od czasu, gdy amerykańsko-izraelskie ataki na Iran pogrążyły Bliski Wschód w wojnie, prezydent Donald Trump tymczasowo odstąpił od stuletniego prawa żeglugowego.

Decyzja Trumpa dotycząca wydania 60-dniowego zwolnienia na podstawie ustawy Jones Act zniosłaby zakaz dla statków pływających pod zagraniczną banderą przewożących ładunki między portami USA w tym okresie.

Jest to krok w kierunku złagodzenia „krótkoterminowych zakłóceń na rynku ropy” wynikających z konfliktu, stwierdziła w oświadczeniu sekretarz prasowa Białego Domu Karoline Leavitt.

Tymczasem Irak ogłosił, że wznowił ograniczony eksport ropy przez turecki port Ceyhan, rurociągiem omijającym ostrzeliwaną Cieśninę Ormuz.

Ceny paliwa żeglugowego osiągnęły „naprawdę bezprecedensowy” poziom i wzrosły prawie dwukrotnie w porównaniu z załamaniem ładunków spowodowanym wojną na Bliskim Wschodzie, powiedział w środę AFP lider branży.

Wojna zmusza obecnie gigantów petrochemicznych w kluczowych gospodarkach azjatyckich do ograniczenia produkcji, ponieważ konflikt zakłóca dostawy benzyny ciężkiej, kluczowego komponentu ropopochodnego wykorzystywanego do produkcji szeregu wyrobów z tworzyw sztucznych.

Niemiecki gigant chemiczny BASF podniósł ceny niektórych swoich produktów przemysłowych w Europie o 30% ze względu na rosnące ceny energii i środków produkcji.

Tymczasem Sri Lanka nalegała, aby właściciele pojazdów elektrycznych zaprzestali ładowania swoich samochodów w nocy, twierdząc, że wzrost popytu zmusza kraj do spalania większej ilości węgla i oleju napędowego, aby utrzymać działanie sieci energetycznej.

Opublikowano w Dawn, 19 marca 2026 r