Strona główna Świat Wojna na Bliskim Wschodzie grozi kryzysem energetycznym większym niż szoki naftowe z...

Wojna na Bliskim Wschodzie grozi kryzysem energetycznym większym niż szoki naftowe z lat 70. XX wieku, ostrzega szef IEA

10
0

Jeśli wojna na Bliskim Wschodzie będzie się przeciągać, świat stanie w obliczu kryzysu energetycznego gorszego niż oba szoki naftowe z lat 70. XX w. łącznie, jeśli wojna na Bliskim Wschodzie będzie się przeciągać, ostrzegł w poniedziałek szef Międzynarodowej Agencji Energetycznej, gdy Izrael przeprowadził nowe ataki na Teheran i groził tygodniami dalszych walk.

Gdy wojna trwa już czwarty tydzień, prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump zagroził „zniszczeniem” irańskich elektrowni, jeśli Iran nie otworzy ponownie cieśniny Ormuz w ciągu 48 godzin – wyznaczając faktyczny termin na godzinę 23:44 GMT w poniedziałek (4:44 czasu PKT we wtorek).

Teheran wziął odwet na amerykańsko-izraelskie ataki, ograniczając ruch na kluczowej drodze wodnej, będącej kanałem dla jednej piątej światowych zasobów ropy naftowej, uderzając w zakłady energetyczne i ambasady USA po drugiej stronie Zatoki Perskiej, a także ostrzeliwując rakiety i drony w stronę Izraela.

Republika Islamska stanowczo odpowiedziała na nowe ultimatum, a wpływowy przewodniczący parlamentu Mohammad Bagher Ghalibaf zapowiedział, że kluczowa infrastruktura w całym regionie zostanie „nieodwracalnie zniszczona”, jeśli Trump zastosuje się do swojej groźby.

W ostrym ostrzeżeniu dotyczącym tego, co nas czeka, jeśli walki wkrótce się nie zakończą, szef IEA Fatih Birol powiedział, że świat traci każdego dnia więcej ropy, niż łączny wpływ szoków naftowych z lat 70. XX w. i inwazji Rosji na Ukrainę.

„Obecny kryzys to obecnie dwa kryzysy naftowe i jeden kryzys gazowy razem wzięte” – powiedział Birol.

„Żaden kraj nie będzie odporny na skutki tego kryzysu, jeśli będzie nadal podążał w tym kierunku”.

Co najmniej 40 aktywów energetycznych w regionie eksportującym ropę i gaz zostało już „poważnie lub bardzo poważnie uszkodzonych” – stwierdził Birol, a ceny ropy wzrosły powyżej 100 dolarów za baryłkę w wyniku obaw o dostawy.

W ostatnich dniach Iran zezwolił garstce statków z krajów, które uważa za przyjazne, na przepływ przez Cieśninę Ormuz, ale ostrzegł, że zablokuje statki krajów przyłączających się do „agresji” przeciwko niemu.

W poniedziałek ceny ropy ponownie wzrosły, podczas gdy akcje spadły po wymianie gróźb między Trumpem a przywódcami Iranu, a Izrael stwierdził, że wojna na Bliskim Wschodzie może potrwać jeszcze kilka tygodni.

Kolejnym sygnałem rzeczywistego wpływu sytuacji daleko poza regionem jest stwierdzenie głównego dostawcy energii z Kambodży, że wstrzyma sprzedaż skroplonego gazu ziemnego z powodu zakłóceń w dostawach związanych z wojną.

„Tygodnie” dalszych walk

W odpowiedzi na najnowsze groźby Trumpa ministerstwo spraw zagranicznych Chin ostrzegło w Pekinie, że dalsze walki stwarzają ryzyko stworzenia „sytuacji niekontrolowanej” na Bliskim Wschodzie.

Jednak amerykański przywódca zaproponował różne harmonogramy i cele wojny, mówiąc w piątek, że rozważa „zakończenie” operacji – tylko po to, by później zagrozić irańskim elektrowniom.

Premier Izraela Benjamin Netanjahu mówił o długoterminowej kampanii przeciwko rządowi Iranu, w ramach której Tel Awiw przeprowadził w poniedziałek nowe ataki na Iran. Dziennikarz AFP był świadkiem, jak nad Teheranem unosiła się gęsta kolumna czarnego dymu, podczas gdy izraelskie wojsko nawoływało ludzi do przejęcia kontroli nad przechwytywaniem rakiet wystrzelonych z Iranu.

Izrael rozszerzył także swoją kampanię lądową przeciwko Hezbollahowi w Libanie, ostrzegając przed „tygodniami walk” w tym kraju. Według ministerstwa zdrowia w wyniku przemocy w Libanie zginęło ponad 1000 osób, a ponad milion zostało wysiedlonych.

Siły izraelskie otrzymały rozkaz zniszczenia mostów, które według nich były wykorzystywane przez Hezbollah do przeprawy przez kluczową rzekę Litani, 30 kilometrów na północ od granicy, co prezydent Libanu Joseph Aoun nazwał „niebezpieczną eskalacją” postrzeganą jako preludium do inwazji lądowej.

Iran wymyka się izraelskiej obronie

Izrael jest dumny ze swojej obrony powietrznej, a Trump i Netanjahu twierdzą, że zniszczyli kluczowe irańskie obiekty wojskowe.

Jednak irańskie rakiety w weekend ominęły obronę i wylądowały w dwóch południowych miastach, w tym w Dimonie, w pobliżu izraelskiego pustynnego obiektu nuklearnego, zadając w sobotę obrażenia kilkudziesięciu osobom.

„Myśleliśmy, że jesteśmy bezpieczni” – powiedziała AFP w Dimona Galit Amir, 50-letnia opiekunka. „Nie spodziewaliśmy się tego.”

Według ratowników rakieta wylądowała około 5 km od miejsca, które powszechnie uważa się za jedyny arsenał nuklearny na Bliskim Wschodzie – chociaż Izrael nigdy nie przyznał się do posiadania broni nuklearnej, upierając się, że miejsce to służy do celów badawczych.

Iran oświadczył, że bierze odwet za uderzenie we własny obiekt nuklearny w Natanz, ale izraelska armia stwierdziła, że ​​„nie była świadoma uderzenia”.

Według amerykańskiej Agencji Informacyjnej Działaczy na rzecz Praw Człowieka w Iranie w wojnie zginęło co najmniej 3230 osób, w tym 1406 cywilów. AFP nie jest w stanie uzyskać dostępu do miejsc strajków ani samodzielnie weryfikować opłat za przejazd w Iranie.