Strona główna Wiadomości Witamy na Y’all Street: byczy Dallas chce ukraść finansową koronę Nowego Jorku...

Witamy na Y’all Street: byczy Dallas chce ukraść finansową koronę Nowego Jorku | Biznes

7
0


Gdy ciepłe słońce wschodzi nad panoramą Dallas, SUV-y i pickupy przemykają obok niepozornego placu budowy, który pomaga cementować ambicje finansowe miasta na skalę Teksasu.

Umieszczony pomiędzy wieżowcami zajętymi przez Bank of America i JP Morgan Goldman Sachs odgrodzony kordonem o powierzchni 800 000 stóp kwadratowych nowego kampusu w Dallas, który może pomieścić ponad 5000 pracowników. Ale projekt o wartości 700 milionów dolarów (530 milionów funtów) to coś więcej niż plan ekspansji regionalnej jednego z największych amerykańskich banków. To kolejne zwycięstwo lobbystów stojących za „Y’all Street” w Dallas – agresywnym dążeniem teksańskiego miasta do kradzieży finansowej korony Nowego Jorku.

W obszarze metropolitalnym Dallas-Fort Worth, niegdyś będącym przystankiem dla bankierów, przylatują i wylatują, w ciągu ostatniej dekady nastąpił gwałtowny wzrost siły roboczej w sektorze finansowym, który wzrósł o 40% do 386 000 pracowników. Banki i domy inwestycyjne – już chcące dogonić teksański przemysł paliw kopalnych oraz rozwijające się sektory technologii i sztucznej inteligencji – zostały zwabione wielomilionowymi dotacjami i nowymi przyspieszonymi sądami gospodarczymi, a także całkowitym brakiem podatku dochodowego od osób prawnych w Teksasie.

Tylko w ciągu ostatnich 12 miesięcy 10-letnia ulga w podatku od nieruchomości i dotacje o wartości 2,7 mln dolarów pomogły przekonać kanadyjskiego pożyczkodawcę Scotiabank do przeniesienia siedziby z Karoliny Północnej, tworząc w tym stanie 1000 miejsc pracy. W międzyczasie Nasdaq i NYSE, chcąc zdobyć potencjalne notowania, uruchomiły oddziały swoich giełd w Dallas.

Nastąpiło to po wiadomościach o lokalnej giełdzie papierów wartościowych w Teksasie (TXSE), która uruchomiła działalność pod koniec tego roku i próbowała podcinać pozycję swoich rywali, stosując luźniejsze zasady notowań, które prawdopodobnie spodobają się prawicowym menedżerom. Obejmuje to wyraźny brak wymogów dotyczących różnorodności, stosowanych niegdyś przez Nasdaq w celu przyciągnięcia większej liczby kobiet i mniejszości do amerykańskich zarządów. Teraz bardziej liberalne Wielkie Jabłko jest na celowniku TXSE dzięki niedawno wyemitowanej reklamie telewizyjnej przedstawiającej teksaskiego longhorna rozbijającego słynny posąg byka na Wall Street. „Witamy na prawdziwej hossie” – deklaruje TXSE.

Eric Johnson, burmistrz Dallas, w nowym kampusie Goldman Sachs Group w październiku 2023 r. Zdjęcie: Shelby Tauber/Bloomberg via Getty Images

Pomijając wysiłki marketingowe, jak poważnie Dallas podchodzi do kradzieży stanowisk finansowych z Nowego Jorku? „Podchodzimy do tego bardzo poważnie” – mówi burmistrz Dallas, Eric Johnson, „i uważamy, że sposób, w jaki kraj wydaje się kształtować politycznie, naprawdę wyróżnia się jako miejsce otwarte na biznes”.

Jego zespół atakuje w szczególności firmy rzekomo zniechęcone lewicową polityką prowadzoną przez takie osoby jak Zohran Mamdani, socjaldemokratyczny burmistrz Nowego Jorku. Johnson powiedział, że plany Mamdaniego, które obejmują dotowaną przez rząd opiekę nad dziećmi i artykuły spożywcze, a także możliwą podwyżkę podatku od nieruchomości o 9,5%, zaszkodziłyby korporacjom, które jego zdaniem są kluczowymi pracodawcami. „To właśnie tego rodzaju różnice polityczne sprawiają, że ludzie patrzą na miejsca takie jak Dallas, gdzie postępujemy dokładnie odwrotnie” – powiedział Johnson.

A oferty Dallas nasilają się, bo Johnson wysłał w tym miesiącu 10-osobową delegację do Nowego Jorku, aby spotkała się i zwabiła dyrektorów z Wall Street na południe. „Moje biuro z pewnością kontaktuje się z ludźmi z całego kraju w sprawie przeniesienia tutaj siedziby swojej firmy lub rozszerzenia działalności. I nie planujemy przestać w najbliższym czasie.”

Nawet Londyn, zwykle zaniepokojony utratą interesów na rzecz Nowego Jorku, może mieć nowego rywala. „Podróżujemy po całym świecie i rozmawiamy z międzynarodowymi firmami” – powiedział Mike Rosa, starszy wiceprezes grupy lobby biznesowego Dallas Regional Chambers. „Pomysł międzynarodowego banku… całkowitego przeniesienia swojej siedziby do Dallas, to się zdarza. Pomysł ustanowienia Dallas jako centrum dla tego banku, aby mógł on odnosić większe sukcesy, jest bardzo realny” – powiedział. „Mamy też wszystko, co potrzebne, aby nadal wspierać i rozwijać nasz międzynarodowy zasięg”.

Częścią planu jest zbliżenie się do dużych klientów biznesowych i dużych firm technologicznych, które coraz częściej przenoszą swój środek ciężkości do stanu Lone Star.

Oznakowanie na wydarzeniu Boom Belt organizowanym przez giełdę w Teksasie w Miami. Zdjęcie: Eva Marie Uzcategui/Bloomberg za pośrednictwem Getty Images

W latach dwudziestych Teksas wyprzedził Kalifornię i stał się gospodarzem największej liczby central firm notowanych na giełdzie NYSE i listy Fortune 500 ze wszystkich stanów amerykańskich. Obejmuje to Oracle, który w 2020 r. przeniósł się z Doliny Krzemowej do Austin, oraz trzy przedsięwzięcia Elona Muska – Tesla, X i SpaceX – wszystkie przeniesione z Kalifornii w ostatnich latach. ExxonMobil to najnowsze zwycięstwo, a koncern naftowy ogłosił w zeszłym miesiącu, że przeniesie swoją bazę z New Jersey do Teksasu.

Liczba ludności Dallas-Fort Worth również wzrosła, osiągając najszybszy wzrost spośród 385 obszarów metropolitalnych Stanów Zjednoczonych od 2010 r., do 8,5 miliona.

„Najważniejszą historią są ludzie przenoszący się z innych części Stanów Zjednoczonych” – powiedział Cullum Clark, ekonomista z Centrum Prezydenckiego George’a W. Busha na Uniwersytecie South Methodist University (SMU) w Dallas. Dzieje się tak po tym, jak Nowy Jork, Los Angeles, Chicago i San Francisco doświadczyły wypływów netto. Clark stwierdził, że częścią tego był polityczny samselekcja, zauważając, że istnieją „sugestywne dane” wskazujące, że ludzie o poglądach konserwatywnych uciekają z państw o ​​poglądach liberalnych.

Pomijając politykę, firmom łatwiej jest teraz rekrutować pracowników. Szef biura Goldman Sachs w Dallas, Aasem Khalil, wciąż pamięta, jak w 2016 roku zadzwonił do niego obecnie dyrektor naczelny David Solomon, prosząc go o przeniesienie kariery i rodziny do biura liczącego wówczas 900 pracowników w Dallas. Khalil, mieszkający przez całe życie nowojorczyk, który znał Dallas jako tymczasowy przystanek na spotkania, powiedział, że „to był wstrząsający moment”.

Jednak Dallas okazało się dobrze skomunikowane, stając się dogodnym punktem startowym dla firm w Ameryce Łacińskiej, a seria lotów bez przesiadek do tak różnorodnych miejsc, jak Fargo, Dakota Północna i Seul, pomogła kierownictwu dotrzeć na spotkania na całym świecie. Tymczasem rosnące zapotrzebowanie na bankierów ostatecznie oznaczało, że SMU i Uniwersytet Teksasu zaczęły kształcić absolwentów biznesu i finansów nadających się do zatrudnienia w firmach takich jak Goldman.

Ostatecznie „nie każdy chce być w Nowym Jorku” – powiedział Khalil, dodając, że może to być „trudne miejsce do życia” nawet dla bogatych bankierów. „Dla wielu ludzi Dallas jest bardziej ich ulubionym miejscem”.

Pracownik budowlany w nowym Bank of America Tower w Dallas. Zdjęcie: Tom Fox/The Dallas Morning News za pośrednictwem Getty Images

Ale chociaż wzrost liczby wysokopłatnych stanowisk pracy jest mile widziany w całym spektrum politycznym, nie jest jasne, czy zalew bogatych bankierów podniesie na duchu wszystkie łodzie. Niektórzy eksperci ostrzegają, że Y’all Street może wywierać presję na biedniejsze rodziny, szczególnie jeśli chodzi o ceny wynajmu.

„Wzrost to dobry problem” – stwierdził Clark. „Ale to powiedziawszy, nic nie przychodzi bez skutków ubocznych”.

„Rosnąca populacja – a w szczególności rosnąca populacja osób o wysokich wynagrodzeniach – rzeczywiście powoduje obciążenia i nowe obciążenia dla systemu” – wyjaśnił Clark. „I ktoś na skutek tych zmian doprowadzi do straty netto, chyba że ci ludzie zostaną odpowiednio zabezpieczeni”.

Gwałtowny wzrost cen wynajmu w ciągu ostatnich 15 lat nieproporcjonalnie zaszkodził rodzinom o niższych dochodach, dla których czynsz pochłania obecnie ponad połowę ich zarobków. „To niezwykle trudna sytuacja, której doświadczyło bardzo wiele osób. I nie chodzi tu tylko o najbiedniejszych z biednych, ale o kilkaset tysięcy osób, które są bardzo obciążone kosztami mieszkaniowymi” – powiedział Clark.

Dane zebrane przez grupę badawczą Child Poverty Action Lab (CPAL) z Dallas pokazują, że podczas gdy liczba gospodarstw domowych zarabiających ponad 100 000 dolarów w mieście Dallas wzrosła o 87 000 w ciągu dekady poprzedzającej 2023 r., to gospodarstw zarabiających poniżej 35 000 dolarów spadło o 61 000. Można to częściowo wytłumaczyć wzrostem płac, ale bardziej prawdopodobne jest, że pracownicy o niskich dochodach są wypychani z granic miast na bardziej odległe przedmieścia.

Przy ograniczonym transporcie publicznym wydłużają się natężenie ruchu i czas dojazdu. Zmusiło to niektórych pracowników do podejmowania niżej płatnych prac bliżej miejsc, w których mogą sobie pozwolić na życie, co jeszcze bardziej obciąża finanse gospodarstw domowych. „W przypadku osób, które już żyją na krawędzi finansowej (boom demograficzny) powoduje większą konkurencję o mieszkania i zasoby, w związku z czym otrzymywane przez nich pensje nie są już tak wysokie jak kiedyś” – powiedziała Ann Baddour, dyrektor projektu Fair Financial Services Project w grupie wsparcia Texas Appleseed.

Znajduje to odzwierciedlenie w statystykach finansowych, obejmujących wzrost liczby roszczeń windykacyjnych o 81% w Dallas w latach 2022–2025. „To zawsze wiodący wskaźnik, ponieważ ludzie zaciągają długi, aby utrzymać się przy życiu, a potem w pewnym momencie wszystko się rozpada” – stwierdził Baddour.

Miasto zmaga się również z chroniczną bezdomnością, która wiąże się z usuwaniem obozów z widocznych obszarów, w tym z dawnej centralnej dzielnicy biznesowej w centrum miasta. Grupa non-profit Housing Forward upierała się, że Dallas zobowiązało się nie tylko do przenoszenia ludzi z „bloku do bloku”, ale od 2021 r. umożliwiło podłączenie 22 939 osób do mieszkań. Chociaż problem ten pozostaje widoczny, także w centrum miasta, grupa stwierdziła, że ​​liczba bezdomnych spada przez cztery kolejne lata.

Pod autostradą Horseshoe w Dallas widać osiedle bezdomnych. Zdjęcie: Valérie Macon/AFP za pośrednictwem Getty Images

Mimo to Dallas i lobbyści z Y’all Street ścigają się, aby dotrzymać tempa wzrostu, który pomogli pobudzić. „Jeśli wierzysz, że znajdziesz się w środowisku charakteryzującym się wysokim wzrostem, lepiej przygotuj plan dotyczący mieszkalnictwa i bądź gotowy na jego przyjęcie” – powiedział Clark. „Właściwie nie sądzę, że miasto Dallas ma obecnie takie możliwości, dlatego jesteśmy słabo przygotowani”.

Dallas próbuje teraz szybko uporać się z tym problemem. W zeszłym roku obniżono wymagania dotyczące parkowania dla nowych inwestycji i zmieniono przepisy budowlane, aby ułatwić forsowanie mniejszych inwestycji w zakresie budynków wielorodzinnych.

Jednak nawet bogaci bankierzy z Dallas muszą stawić czoła ostrej konkurencji na czołowych rynkach mieszkaniowych.

Linda McMahon, była bankierka JP Morgan i szefowa Dallas Economic Development Corporation, wspomina jednego z szefów private equity, który niedawno złożył hojną ofertę prywatną na dom w zamożnym Highland Park w Dallas, po czym go zburzył i zaczął od zera. „Prawdopodobnie wydał dwa razy więcej, ale nie jest to niespotykane” – powiedział McMahon. „Dla mieszkańców Kalifornii ceny tutaj są o wiele niższe, więc mogą przyjechać i to zrobić. Zatem rynek nieruchomości z najwyższej półki jest dość konkurencyjny. „

Działacze tacy jak Baddour ostrzegają teraz, że bez ukierunkowanego wsparcia nierówności w Dallas i rozległym obszarze metropolitalnym Forth Worth prawdopodobnie wzrosną.

„Konieczny jest świadomy wybór i świadomy wysiłek, aby nie tylko wzmocnić część dynamiki, która stworzyła dwupoziomową gospodarkę: tych, którzy mają dostęp do pieniędzy, rynków, zasobów i tych, którzy nie mają”. – powiedział Baddour. „Trzeba podjąć świadomy wysiłek, aby wypełnić tę lukę”.