Strona główna Wiadomości Badania pokazują, że wyborcy reformujący w Wielkiej Brytanii najmniej widzą posty rodziny...

Badania pokazują, że wyborcy reformujący w Wielkiej Brytanii najmniej widzą posty rodziny i znajomych w mediach społecznościowych | Media społecznościowe

7
0


Badanie wykazało, że wyborcy Reform w Wielkiej Brytanii najrzadziej widzą posty od znajomych i rodziny w mediach społecznościowych, a najczęściej treści od marek i organizacji informacyjnych.

Zespół doradców Instytutu Badań nad Polityką Publiczną (IPPR) stwierdził, że algorytmy podsycają izolację i podziały. Po badaniu analizującym kanały użytkowników na Instagramie, Facebooku, X, Bluesky i TikTok stwierdzono, że tylko 13% wyborców Reform UK widziało treści od kogoś, kogo znali, w porównaniu z 23% wyborców Partii Zielonych.

Ustalenia oparto na reprezentatywnym badaniu ankietowym w Wielkiej Brytanii, w którym wzięło udział 1000 osób, które poproszono o sklasyfikowanie czterech najważniejszych postów w najczęściej używanych przez nich kanałach mediów społecznościowych.

Z tych czterech najpopularniejszych postów 18% pochodziło od osoby, którą użytkownik faktycznie znał, 35% od wpływowych osób, osób publicznych lub polecanych treści, a 29% od reklam i marek.

W raporcie wezwano do utworzenia publicznej platformy mediów społecznościowych, na której czele stanęłaby BBC i europejscy nadawcy publiczni, i stwierdzono, że „społeczny” element mediów społecznościowych jest usuwany.

Doktor Sofia Ropek-Hewson, starszy pracownik naukowy w IPPR, powiedziała: „To naprawdę interesujące, że osoby o różnych poglądach politycznych mają różne algorytmy w zakresie, w jakim widzą zupełnie inną ilość treści osobistych.

„Musimy więcej myśleć o tym, jakie algorytmy komercyjne zasilają różne grupy polityczne. Wiele z tych platform coraz bardziej przypomina TikTok, który tak naprawdę nie opisuje siebie jako platformy mediów społecznościowych.

„Nie widzimy tego, co widzą inni, a to utrudnia budowanie wspólnych kultur i rzucanie ludziom wyzwań”.

Badacze stwierdzili, że „lepki” projekt, który utrzymuje zaangażowanie użytkowników na dłużej, miał pierwszeństwo przed połączeniem społecznościowym, a krótkie treści wideo w stylu TikTok dominują obecnie we wszystkich aplikacjach.

Stwierdzili, że wpływowe osoby i gwiazdy miały większe szanse na awans, ponieważ użytkownicy spędzali więcej czasu na ich oglądaniu i częściej wydawali pieniądze, angażując się w ich treści.

Autorzy raportu stwierdzili, że ponieważ firmy z branży mediów społecznościowych mają wyraźną zachętę komercyjną do maksymalizacji czasu spędzanego na swoich platformach, jako alternatywę należy opracować publiczną platformę mediów społecznościowych zapewniającą większą przejrzystość i prywatność.

Ropek-Hewson powiedziała: „Pomimo tego, że wszystkie te platformy zmieniają się, by wyglądać bardziej jak TikTok, nie sądzę, że musimy tkwić w przekonaniu, że media społecznościowe oznaczają jedno. Na początku XXI wieku panował duży optymizm co do tego, co media społecznościowe mogą oznaczać i jak będzie wyglądało nasze życie społeczne w Internecie, i myślę, że możemy opracować lepsze platformy, na których opierają się lepsze wartości”.

Rząd Wielkiej Brytanii zobowiązał się do rozwiązania problemu uzależniających funkcji w mediach społecznościowych, takich jak przewijanie lub „smugi”, które zachęcają do codziennego korzystania z aplikacji. Premier oświadczył niedawno, że jest gotowy podjąć działania, które zapobiegną uzależnieniu dzieci od mediów społecznościowych w młodym wieku.

W raporcie wezwano także do zmiany ustawy o bezpieczeństwie w Internecie, aby rozwiązać problem „manipulacyjnego projektowania algorytmów” i zapewnić organom regulacyjnym większe uprawnienia w zakresie architektury platform, a także nałożyć na platformy obowiązek promowania treści będących przedmiotem zainteresowania publicznego, w tym pochodzących od organizacji charytatywnych, grup społecznych i organów publicznych.

„Ludzie nie chcą nudnych kanałów ani przestrzeni o charakterze czysto obywatelskim czy informacyjnym. Lubią angażujące treści oparte na rozrywce, ale myślę, że ludzie chcą mieć nieco większą kontrolę nad tym, co widzą” – stwierdziła Ropek-Hewson.