Strona główna Wiadomości Produkty AI wnikają głębiej w nasze życie. Czy ma znaczenie, kto kontroluje...

Produkty AI wnikają głębiej w nasze życie. Czy ma znaczenie, kto kontroluje stojące za nimi firmy? | Van Badhama

5
0


W internecie zawarto pytanie: „Jakie jest siedem najbardziej przerażających słów w języku angielskim?” Odpowiedź: „Ronan Farrow zadawał pytania na twój temat”.

Dziennikarz śledczy zamieścił w tym tygodniu artykuł w The New Yorker, w którym przedmiotem wspomnianych dochodzeń jest Sam Altman, założyciel miliarder i dyrektor generalny OpenAI, firmy będącej właścicielem ChatGPT.

Nowy artykuł Farrow sugeruje aktualne, szersze pytania o to, kto ma władzę, kto powinien ją mieć, a kto absolutnie nie powinien… i co w każdym razie zrobimy, jeśli ktoś ją ma.

Produkty OpenAI docierają teraz do wszystkiego, od smartfona, przez kontrakty obronne, po organy ścigania. Jej działalność charakteryzuje się rosnącym zapotrzebowaniem na energię elektryczną; jego centra danych rozprzestrzeniają się po całej planecie; a skutki jego potencjału w zakresie zastępowania miejsc pracy dla rynku pracy sugerują przewrót w przemyśle dla pracowników umysłowych na skalę zmieniającą świat.

Dynamika komercyjna tej firmy jest taka, że ​​pomimo prognozowanej straty w wysokości 14 miliardów dolarów w 2026 roku, zgłoszonej na początku marca – szacunków potrojonych w 2025 roku – OpenAI na koniec marca nadal posiadało oszałamiającą wycenę rynkową na poziomie 852 miliardów dolarów.

Zarejestruj się, aby otrzymywać e-mail z Breaking News Australia

Z artykułu Farrow wynika, że ​​zarząd OpenAI miał wątpliwości, czy może zaufać Altmanowi, kiedy zwalniał go w 2023 roku.

Według Farrow Altman zwołał następnie „salę wojenną”, w skład której weszli osoby odpowiedzialne za komunikację kryzysową i kilku wpływowych inwestorów firmy, aby bronić swojej reputacji. Według doniesień, pięć dni później przywrócono go na stanowisko, presja ze strony inwestora Microsoftu i groźba ze strony 700 pracowników, że zaangażuje jakiekolwiek konkurencyjne przedsięwzięcie Altmana, okazały się niezwykle przekonujące w dyskusjach.

Trzy lata później firma, której dyrektor generalny rzekomo nie ufał jej własny zarząd, publicznie zawarła umowę z armią amerykańską dotyczącą wykorzystania jej technologii w tajnych operacjach.

Transakcja została ogłoszona w następstwie działań rywala w dziedzinie sztucznej inteligencji, firmy Anthropic, wyrażającej obawę, że rząd USA mógłby potencjalnie wykorzystać własne, zastrzeżone narzędzia sztucznej inteligencji jako instrumenty „masowej inwigilacji” i do produkcji „w pełni autonomicznej broni”.

Administracja Trumpa stanowczo zaprzestała współpracy z Anthropic i wkroczyła OpenAI.

W obliczu ostrej reakcji Altman określił pierwotną umowę OpenAI zawartą z działem Pete’a Hegsetha jako „oportunistyczną i niechlujną”. Następnie firma wydała oświadczenie, w którym zapewniła opinię publiczną, że jej umowa z Pentagonem zawiera „więcej barier ochronnych niż jakakolwiek poprzednia umowa dotycząca tajnych rozmieszczeń sztucznej inteligencji, w tym umowa Anthropic”.

Według słów OpenAI firma „mocno wierzy w demokrację” i że „jedyna dobra droga naprzód wymaga głębokiej współpracy między wysiłkami AI a procesem demokratycznym”.

Jakie to kłopotliwe! Jak zauważa Jake Laperruque z Tech Policy, cytowane przez OpenAI „czerwone linie” przeciwko masowej inwigilacji krajowej, bezpośrednim autonomicznym systemom uzbrojenia i zautomatyzowanym decyzjom o wysokiej stawce wydają się w dużej mierze nie do odróżnienia od tych, „które spowodowały, że planowane porozumienie antropiczne nie tylko poniosło porażkę, ale eksplodowało w szokujący sposób”.

Ciekawi mnie również interpretacja firmy „głębokiej współpracy” z procesem demokratycznym. Być może moglibyśmy zrozumieć naturę tej sytuacji, gdyby w styczniu ujawniono, że dyrektor naczelny OpenAI, Greg Brockman, przekazał 25 milionów dolarów na rzecz fundacji Trumpa.

Brockman uczestniczy także w zbiórce funduszy na rzecz sztucznej inteligencji „SuperPAC”, która w 2025 r. zebrała 125 mln dolarów na realizację swojego celu, jakim jest wspieranie kandydatów, którzy wspierają krajowe przepisy dotyczące sztucznej inteligencji, a nie zasady obowiązujące w poszczególnych stanach.

W grudniu ubiegłego roku Trump podpisał rozporządzenie wykonawcze ograniczające stanowe regulacje dotyczące sztucznej inteligencji, preferując „minimalnie uciążliwy standard krajowy” regulujący technologię.

Jestem pewien, że to tylko zbieg okoliczności. Podobnie jak oni wszyscy, wszyscy honorowi ludzie.

A jednak w jakiś sposób pojawiają się obawy dotyczące charakteru procesów decyzyjnych dotyczących technologii, która zdaniem pracowników OpenAI stanowi „zagrożenie dla ludzkości”.

Obawy etyczne zainspirowały aktywistę i historyka Rutgera Bregmana do rozpoczęcia kampanii „QuitGPT” mającej na celu ogólnoświatowy bojkot firmy Altmana. Tymczasem pozostają pytania dotyczące roli narzędzi sztucznej inteligencji, takich jak Maven firmy Palantir, w amerykańskich atakach na Iran, w tym w zamachu bombowym na szkołę dla dziewcząt w Minab.

Ruiny tej szkoły to groteskowy teren, na którym należy zadać pytanie o to, komu powierzono władzę nad narzędziami, które mogą nas wszystkich zabić – ponieważ sztuczna inteligencja jest tylko jednym z rozprzestrzeniających się obecnie mechanizmów naszej własnej masowej zagłady.

Ci, którzy zdobędą nad nimi władzę, mogą być dobrymi, złymi ludźmi, niezrozumianymi ludźmi lub zdecydowanie bardziej powszechną mieszanką wszelkiego rodzaju osób w danym dniu. Niezależnie od tego, czy ich talenty dotyczą programowania komputerowego, czy demagogii, każda organizacja społeczna, od lokalnego start-upu technologicznego po zbiorowych przedstawicieli państw narodowych, musi potwierdzić znaczące społeczne, polityczne, prawne i ekonomiczne bariery ochronne, które kierują dostępne opcje z dala od ludzkiej omylności i wspólnie minimalizują szkody, jakie mogą wyrządzić.

Drogi Boże, czy nie nauczyliśmy się już, że samoregulujące się przedsiębiorstwa nie regulują niczego w interesie nikogo ani niczego, co wykracza poza ich własny interes handlowy lub polityczny? Sankcje, wycofania, zawieszenia i liczne zainteresowane strony z nadzoru posiadające uprawnienia do ich egzekwowania to to, co utrzymuje nas przy życiu.

Obecna chwila wymaga globalnej i jednolitej chęci uregulowania złożonych zagrożeń. To problem, którego nie możemy zlecić Farrow ani sztucznej inteligencji. Nasze wspólne losy zależą od tego, czy usiądziemy razem ze wszystkimi naszymi ludzkimi omyłkami i sami je wypracujemy.