Strona główna Wiadomości Dlaczego kogokolwiek dziwi ostatnia wojna USA i Izraela? To tylko to, na...

Dlaczego kogokolwiek dziwi ostatnia wojna USA i Izraela? To tylko to, na co świat pozwolił im zrobić w Gazie | Owena Jonesa

9
0


Prezydent Stanów Zjednoczonych zagroził w tym tygodniu popełnieniem ludobójstwa na Iranie. Ponieważ Izrael angażuje się w ciągłe bombardowania Libanu, zabijając w ciągu jednego dnia ponad 200 osób, tego faktu nie wolno nigdy zacierać, zwłaszcza dlatego, że nie ma gwarancji, że zagrożenie się nie powtórzy. Ale kiedy schodzimy w stronę otchłani, musimy zrozumieć, gdzie zaczął się nasz upadek.

„Cała cywilizacja umrze dziś wieczorem i nigdy już nie zostanie przywrócona” – napisał we wtorek Donald Trump. Nieco ponad rok temu ogłosił: „Cywilizacja w Gazie została zniszczona”. Powiązanie nie jest trudne do wyśledzenia. Trump wiedział, że Gaza została zrównana z ziemią przez Izrael i upierał się, że „nie jest to miejsce, w którym ludzie mogą mieszkać”. Kiedy połączył siły ze sprawcą tego ludobójstwa w nielegalnej wojnie z Iranem, apokaliptyczne gruzy Gazy stały się szablonem.

Przez dwa i pół roku zachodni politycy i media normalizowały hurtowe niszczenie prawa międzynarodowego przez Izrael. Przeciwnicy wojny w Gazie ostrzegali, że wywoła to bezgraniczną przemoc. Mieli rację.

Wojna amerykańsko-izraelska z Iranem rozpoczęła się od masowego zabójstwa 175 osób, w większości uczennic, w mieście Minab. Kiedy to się stało, na pierwszych stronach gazet nie było prawie żadnych oburzonych stron ani wystarczająco mocnych potępień Stanów Zjednoczonych ze strony zachodnich przywódców. Ale czego się spodziewaliśmy? Zachód znormalizował już zabijanie ponad 20 000 palestyńskich dzieci. Wiele z nich zostało spalonych w swoich łóżkach; Według zachodnich lekarzy służących w Gazie inni celowo postrzelili się w głowę, klatkę piersiową i genitalia. Obecnie według doniesień 763 irańskie szkoły zostały uszkodzone lub zniszczone – ale czy Zachód nie sprawił tego samego losu prawie każdej szkole w Gazie?

Według irańskiego Czerwonego Półksiężyca 316 ośrodków medycznych również zostało poważnie uszkodzonych lub zniszczonych, ale czy Zachód nie normalizował izraelskiego ataku na każdy szpital w Gazie i zabicia co najmniej 1722 pracowników służby zdrowia?

Trump groził zniszczeniem irańskich elektrowni. Przypomnijmy, jak ówczesny minister obrony Izraela Yoav Gallant ogłosił „brak prądu, brak żywności i wody” dla Gazy w ciągu kilku dni od rozpoczęcia ataku, usprawiedliwiając to tym, że Izrael walczy z „ludzkimi zwierzętami”. Kiedy Trumpowi zarzucono, że atakowanie krytycznej infrastruktury irańskiej byłoby zbrodnią wojenną, jego odpowiedź była uderzająco podobna: „To zwierzęta”.

Wiele osób wyrażających obecnie przerażenie ludobójczą retoryką Trumpa milczało w obliczu potoku takich wypowiedzi izraelskich przywódców. Przywódcy tacy jak izraelski prezydent Izaak Herzog, który oświadczył, że „cały naród jest odpowiedzialny”. Albo izraelskiego generała, który otwarcie określił „obywateli Gazy” jako „ludzkie bestie”, z którymi „odpowiednio się postąpi”, co obejmuje również „piekło”. Nie było wtedy oburzenia, więc dlaczego dziwić się, gdy Trump grozi, że Iran będzie „żył w piekle”?

Trump otwarcie przeciwstawia się prawu międzynarodowemu – ale to prawo legło już w gruzach. Izrael dopuścił się zbrodni wojennych w Gazie za pomocą broni dostarczonej z Zachodu. Odkąd Międzynarodowy Trybunał Karny wydał nakazy aresztowania izraelskich przywódców, wiele państw zachodnich odmówiło ich honorowania. Jej sędziowie zostali wpisani na listę sankcyjną Stanów Zjednoczonych i porzuceni przez własne europejskie rządy.

Większość zachodnich przywódców całkowicie zignorowała ludobójcze zamiary Izraela. Wiele zachodnich mediów nie wspomniało o tym wcale lub w niewielkim stopniu i nie podało jego nazwy. A kiedy zamiar stał się rzeczywistością, on również został znormalizowany.

Jak zachodni politycy i media nas tu sprowadzili? W przypadku naszych polityków wyjaśnień jest wiele. Niektórzy uważają, że Izrael służy zachodnim interesom strategicznym. „Gdyby nie było Izraela, musielibyśmy go wymyślić” – jak to ujął Joe Biden w 1986 r. Do tego dochodzi siła lobbingu: na przykład w USA lobby Amerykańskiej Izraelskiej Komisji Spraw Publicznych wydało od grudnia 2021 r. 221 mln dolarów, w tym na ogromne datki na kampanie polityczne.

Większość naszych mediów od dawna powtarza oficjalne uwagi dotyczące zachodniej polityki zagranicznej. Ale dlaczego tak niewielu komentatorów na Zachodzie zabrało głos? Czy nie uważali życia Palestyńczyków za jednakową wartość? Być może dlatego żadna zbrodnia, niezależnie od tego, jak groteskowa, nie wywołała reakcji emocjonalnej, jaką moim zdaniem miałaby, gdyby ofiarami były osoby, z którymi się identyfikowały: niezależnie od tego, czy byłaby to masakra głodujących cywilów szukających pomocy, spanikowane dzieci rozszarpane przez czołgi czy więźniowie zgłaszający, że byli wykorzystywani seksualnie.

W dużej mierze było to tchórzostwo. Dziennikarze powiedzieli mi, że obawiali się, że ujawnienie tej kwestii zagrozi ich karierom. Mogą stracić pracę. Freelancerzy mogą stracić prowizje. Nadawcy mogą nie zapraszać ich do paneli. Mogą zostać fałszywie oczernieni jako zwolennicy antysemityzmu i terroryzmu.

To były racjonalne obawy – to się zdarzało. Niewielu dziennikarzy głównego nurtu zabrało głos od początku. Wiem, że wielu z tych, którzy to zrobili, w Europie i USA, wiedziało, że ryzykują swoją karierę. Ale jaka cena za tchórzostwo? Jaki jest koszt przedkładania kariery i reputacji nad życie niezliczonych Palestyńczyków, którzy są bombardowani, strzelanini i głodzeni?

Cenę tego, co zrobili – i czego nie zrobili – zachodni politycy i media, płacą teraz libańscy cywile. W tym tygodniu Izrael przeprowadził 100 nalotów w ciągu 10 minut na cały Liban, niszcząc domy i infrastrukturę cywilną, wiedząc, że nie pociągnie to za sobą żadnych znaczących konsekwencji.

A cena będzie nadal płacona – w nadchodzących latach rzezi i zniszczeń. Kiedy barbarzyństwo zostanie tak całkowicie znormalizowane, kiedy zatarta zostanie granica między tym, co dopuszczalne, a tym, co nie do pomyślenia, nie da się jej po prostu wytyczyć na nowo. To, co kiedyś było niewypowiedziane, staje się rutyną; to, co kiedyś było nie do pomyślenia, staje się polityką. Nie ma z tego czystego powrotu. Okropności, które nas czekają, nie będą ograniczać się do Bliskiego Wschodu. A kiedy ci sami politycy i głosy mediów wyrażają swoje spóźnione oburzenie, pamiętajcie: to oni pomogli stworzyć ten świat.