Strona główna Wiadomości Znęcanie się może zadziałać, gdy masz 12 lat. Czy to działa, gdy...

Znęcanie się może zadziałać, gdy masz 12 lat. Czy to działa, gdy jesteś prezydentem? | Dave’a Schillinga

10
0


Czy byłeś prześladowany w dzieciństwie? Jeśli tak, gratuluję. Prawdopodobnie jesteś całkiem interesujący, a może masz ekstremalny problem z nieprzyjemnym zapachem ciała. Tak czy inaczej, byłeś wystarczająco zauważalny, aby uzasadnić, że zostałeś zaczepiony przez kogoś, kto odczuwa skrajną wstręt do samego siebie lub ma jeszcze gorszy problem z nieprzyjemnym zapachem ciała. Taka jednak jest natura znęcania się. Fakt, że w ogóle jesteś celem, jest oznaką, że jest w Tobie coś niezwykłego. Całkowicie nieudolni głupcy nie dają się zastraszać; znikają w tle, a następnie zostają senatorami Demokratów.

Celem tyrana jest pokonanie kogoś, przez kogo grozi mu zagrożenie, potwierdzenie swojej dominacji nad osobą, która odbija na nim jego niepewność, aby mógł poczuć się silniejszy, stosując okrutne wedgie. Nie tyle mnie prześladowano, co dokuczano mi werbalnie z powodu bycia ekscentrycznym, dwurasowym, wegetarianinem i niezbyt twardym. Sepleniłem też z powodu luki w przednich zębach, która istniała przez wiele lat, zanim moi rodzice litościwie założyli mi aparat ortodontyczny w gimnazjum. Byłem łatwą puentą dla każdego, kto chce zdobyć punkty podczas lunchu na placu.

Znęcanie się jest cennym narzędziem do osiągnięcia tego, czego chcesz, gdy masz 12 lat, ale nie jestem pewien, czy jest pomocne w polityce zagranicznej. Druga administracja Trumpa stosowała ostatnio zastraszanie częściej niż kiedykolwiek, zwłaszcza za granicą. Grożenie Grenlandii, Kanadzie, imigrantom, osobom queer i prawie każdemu, kto jest choć trochę interesujący na świecie. Trump przeszedł od grożenia, że ​​odbierze obywatelstwo Rosie O’Donnell, do grożenia, że ​​dla zabawy zetrze Iran z powierzchni planety. To drugie zagrożenie było oczywiście dostarczane za pośrednictwem mediów społecznościowych – platformy komunikacyjnej przeznaczonej przede wszystkim do zastraszania jak największej liczby osób. Media społecznościowe pozwoliły, aby znęcanie się rozprzestrzeniło się na cały świat.

Osobiście jestem całkiem zadowolony, że Trump wycofał się na chwilę z subtelnego machania bombą atomową przed wszystkimi w twarz. Dobrze, że mogę odłożyć wyjaśnianie synowi koncepcji apokalipsy na kolejne dwa tygodnie. To prawdziwy plus. Ale też nie muszę mu mówić, że znęcanie się faktycznie działa w świecie dorosłych, bo nie sądzę, że tak jest. Jasne, może sprawdza się na placu zabaw, w biznesie, przemyśle rozrywkowym, a czasem w polityce, ale nie wszędzie.

OK, teraz, gdy o tym myślę, widzę, że jest wiele miejsc, w których to działa. Ale to chyba zależy od definicji słowa „działa”. Być może na początku dostaniesz to, czego chcesz – przypływ dumy, kilka chichotów ze strony znajomych, duży awans w pracy, uwagę nieznajomych w Internecie, niejasne, kruche zawieszenie broni. Co wtedy?

Wojownicze ataki i trzaski rakietami Trumpa nie położyły kresu przemocy w Iranie. Zawieszenie broni już wydaje się zagrożone ze względu na izraelskie ataki w Libanie. Do obgryzania paznokci moglibyśmy (prawdopodobnie) wrócić już przed majówką. Skuteczny tyran to w rzeczywistości po prostu nieszczęśliwa osoba, która na krótki okres staje się nieco mniej nieszczęśliwa. Ale w naszej naturze jako gatunku leży postrzeganie kogoś, kto wydaje się potężny, jako wartego wsparcia – czy to ze strachu przed odwetem, czy z zazdrości. Myślę, że fajnie byłoby przez jeden dzień być Donaldem Trumpem i popijać dietetyczną colę krótkim, wysmarowanym ketchupem palcem nad przyciskiem dostawy napoju gazowanego. W końcu chciałabym wrócić do bycia normalną osobą, która pije tylko jedną dietetyczną colę dziennie i nie ma w swoich rękach losu planety.

Kiedy rozmawiam z synem o znęcaniu się, wydaje się, że rozumie mój punkt widzenia na tę kwestię. „Dlaczego ludzie są tacy podli?” pyta.

„Bo tak naprawdę są naprawdę samotni i smutni” – odpowiadam.

To miły, mądry dzieciak, który wydaje się być lubiany przez wszystkich, ale bardzo boi się łamać zasady. Czasami zastanawiam się, czy to nie naraża go na problemy, gdy dorasta, gdy widzi, jak ludzie czerpią korzyści z ciągłego robienia niewłaściwych rzeczy. Aby pokonać tyrana, czasami trzeba go odepchnąć i grać w grę tak, jak ją ustalił. Jednym z powodów, dla których opozycja wobec Donalda Trumpa tak długo miotała się, jest to, że często nie chcą wejść razem z nim w błoto. Nie sugeruję mojemu synowi kopania innego dziecka w karate, ale może pewnego dnia będzie musiał.

Nawet jeśli nie sądzę, że jest to faktycznie skuteczne, w tym kraju nagradza się znęcanie się. Dojście Donalda Trumpa do władzy na dobre rozpoczęło się w czasach, gdy w telewizji pełno było wrzaskliwych gospodarzy reality show, takich jak Gordon Ramsey czy Simon Cowell, którzy krytykowali ludzi dla zabawy krajowej publiczności. Dwukrotnie wybraliśmy Trumpa na prezydenta, głównie dlatego, że obiecał przeforsować swój program, zachowując się tak agresywnie, jak to tylko możliwe. I tej obietnicy dotrzymał. Sytuacja w Stanach Zjednoczonych jest gorsza niż kiedykolwiek i nic nie wskazuje na to, że w najbliższym czasie sytuacja się poprawi. Cieśnina Ormuz jest nadal zamknięta. Benzyna nadal kosztuje ponad 4 dolary za galon. Ameryka cierpi na syndrom kraju wstrząśniętego, ponieważ prezydent nie wie, jak faktycznie cokolwiek osiągnąć bez rzucania gróźb pod adresem problemu. Jego wyborcy kochają go za to, ponieważ odzwierciedla to ich osobisty światopogląd, że znęcanie się działa, nawet w obliczu obiektywnych faktów, które mówią, że tak nie jest.

Wróćmy jednak do zdefiniowania, co to znaczy, że coś działa. Znęcanie się jest skuteczne w przypadku sprawcy, ale nie w przypadku osób, które to obserwują – na placu zabaw czy w wiadomościach. Metody Donalda Trumpa działają na niego tak samo, jak drwiny szkolnego tyrana poprawiają im samopoczucie. Nie działają na nikogo innego. Nasze życie nie jest lepsze, nasze kieszenie nie są pełniejsze, a reszta świata nie może nas znieść. Polityka tej administracji sprawiła, że ​​poczuliśmy się tak pusto, jak dzieciak zakładający koturny, gdy dreszczyk emocji wywołany bielizną rozcinającą pośladek ofiary mija. Każdego dnia budzimy się nieco bardziej osłabieni, nieco mniejsi niż wcześniej. Nawet wedgie nie jest w stanie temu zaradzić.